Przeszło rok temu 11.11.2004 r. odbyła się w Warszawie konferencja na temat "Religia i liberalizm w Trzeciej Rzeczpospolitej", na którą zaproszona została śmietanka różnorodnych autorytetów nowokatolickich i tuzów teologicznych. Uczestnicy wzięli sobie za cel usystematyzowanie i kolejne samookreślenie własnego wyznania wiary w demokratycznym, pluralistycznym i laickim państwie. Istotą swej wiary uczynili pogodzenie się i pojednanie z postępem, liberalizmem i cywilizacją współczesną.
Warto zwrócić uwagę na niektóre wypowiedzi, które padały na tej konferencji, ponieważ jej uczestnicy dokonali swoistej klasyfikacji pewnych zasad i głoszących je osób do nurtu określonego "chrześcijańskim liberalizmem". Co istotne, szanowni prelegenci z dumą zakreślają wyzwania stojące przez chrześcijańskim liberalizmem, umieszczenie zaś kogoś w gronie chrześcijańskich liberałów wydaje się być dla tej osoby niekwestionowanym zaszczytem.
Jarosław Gowin, redaktor naczelny miesięcznika "Znak" wskazał, że należy do środowiska w Krakowie, które od początku lat 80. usiłowało stworzyć polską wersję chrześcijańskiego liberalizmu. W skład tej grupy wchodzili ludzie z redakcji "Znaku" i "Tygodnika Powszechnego", duszpasterstwa akademickiego prowadzonego przez dominikanów, czy Krakowskiego Towarzystwa Przemysłowego założonego przez Mirosława Dzielskiego. Gowin przypomniał, że liderem tego nurtu był od początku lat 90. ks. prof. Józef Tischner, a związani z nim są także bp Tadeusz Pieronek i abp Józef Życiński. Ich wizja liberalizmu pokrywała się z wizją Jana Pawła II zawartą w encyklice "Centessimus Annus". Publicysta podkreślił, że środowisko to było przekonane o możliwości pogodzenia z wiarą, polską tradycją czy patriotyzmem takich wartości jak liberalna demokracja, wolny rynek, przywiązanie do wolności i pluralizmu. Do dziś uważa on, że te wartości dadzą się pogodzić i nie są sprzeczne. Analizując liberalizm pod kątem zgodności z nauką społeczną Jana Pawła II, Gowin podkreślił, że o ile w sferze kulturowej widać wyraźne sprzeczności, o tyle na płaszczyźnie politycznej i ekonomicznej katolik powinien wręcz promować rozwiązania liberalne. Jego zdaniem w sferze politycznej nie można pozostawać w zgodzie z Katolicka Nauką Społeczną jeśli nie akceptuje się podstawowych zasad demokracji liberalnej i państwa prawa. Zdaniem Gowina nurt ideowy, widzący w religii nośnik totalitaryzmu dążącego do ograniczenia wolności, jest dziś głównym wrogiem Kościoła i katolików. Co więcej, jego konsekwencją jest pojawienie się innego zagrożenia, jakim jest fundamentalizm katolicki, który zwalczając permisywizm i hedonizm liberalny jest narażony na grzech chrześcijańskiej ucieczki od wolności.
Bp prof. Tadeusz Pieronek przypomniał, że po 1989 r. liberalizm i katolicyzm weszły w spór z powodu innego rozumienia prawdy i wolności. Po okresie totalitarnego zniewolenia "otwarł się dostęp do prawdy, bo pojawiła się wolność". Obydwie są od siebie zależne: opowiedzenie się po stronie prawdy wymaga nieraz ograniczenia wolności, zaś nieskrępowane korzystanie z wolności stoi w kolizji z prawdą. Zdaniem biskupa polityczne spory między lewicą, utożsamianą z liberalizmem, i prawicą, utożsamianą z katolicyzmem, były w istocie sporami antropologicznymi, co jako pierwszy dostrzegł Kościół katolicki, a celem tej dyskusji była nie sama demokracja, lecz jej jakość. Prelegent podkreślił, że według kard. Josepha Ratzingera nowoczesne pojęcie wolności nierozerwalnie jest związane z relatywizmem. Państwo demokratyczne rezygnuje z narzucania prawdy obywatelom, by nie naruszać ich sumień. Tym samym prawda uznana jest za źródło represyjności. Bp Pieronek zauważył, że z tak pojętej wolności nie wynika wcale, że wartości absolutne, takie jak dobro i prawda nie istnieją. Nie ma więc powodu, by ludzie wierzący z powodu demokracji musieli się wyrzekać jakiejkolwiek wartości czy prawdy religijnej. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy chodzi o obecność elementów religii w życiu społecznym. Zdaniem hierarchy, wartości ewangelicznych nigdy nie można narzucać siłą, gdyż - jak głosi soborowa konstytucja "Gaudium et spes" - prawda narzuca się tylko siłą samej prawdy. Boga można zaakceptować jedynie w wolności, z wewnętrznego przekonania. - Na tym polega wielkość człowieka, że ma możność wyboru dobra i odrzucenia zła, które w ostatecznym rozrachunku oznacza jego przegraną - stwierdził bp Pieronek.
Na koniec wypada zacytować co dokładnie mówił o chrześcijańskich liberałach papież Pius IX w swoim Liscie do prezesa i członków Koła Świętego Ambrożego w Mediolanie:
"Chociaż dzieci tego świata są bardziej przebiegłe niż dzieci światłości, to ich podstępy i gwałty odnosiłyby niewątpliwie mniejsze sukcesy, gdyby wśród tych, którzy zwą się katolikami, nie było takich, co wyciągają do nich przyjazną dłoń. Tak, niestety są tacy, co sprawiają wrażenie, że pragną iść w zgodzie z naszymi wrogami i usiłują doprowadzić do przymierza między światłością a ciemnością, do układu między sprawiedliwością a ciemnością, za pomocą doktryn tzw. liberalnego katolicyzmu. (...) Są oni o wiele bardziej niebezpieczni i szkodliwi niż zadeklarowani wrogowie, nie tylko dlatego, że wspomagają wysiłki tych ostatnich, być może nie zdając sobie z tego sprawy, lecz również dlatego, że utrzymując w pewnych granicach potępione poglądy, przybierają pozory uczciwości i czystości doktryny, mamiąc nieostrożnych zwolenników porozumienia i zwodząc uczciwych ludzi, którzy sprzeciwiliby się jawnemu błędowi. W ten sposób dzielą umysły, zrywają jedność i osłabiają siły, które powinny zjednoczyć się w walce z wrogiem".


