Myliłby się ten kto twierdzi, że po Soborze zniesiony został Indeks Ksiąg Zakazanych. Otóż istnieje on i ma się dobrze, z tą różnicą, że nie obejmuje teraz książek wrogich wierze katolickiej, lecz wydawnictwa wrogie ideologii posoborowej. Pisaliśmy już o tym, iż wciągnięte zostały na niego np. "Żywoty Swiętych" o. Piotra Skargi, w podobnej sytuacji znajduje się też np. dzieło św. bpa Józefa Sebastiana Pelczara, pt. "Obrona religii katolickiej". Z pewnością do grona książek zakazanych należy także piękna książka św. Alfonsa Liguori pt. "Uwielbienia Maryi". Pomimo wielokrotnego wznawiania jej tłumaczenia na język polski w poprzednich wiekach, próżno by szukać jej pełnego wydania w ciągu ostatnich 43 lat. Powód jest jasny - w książce Świętego zbytnio roi się od takich przykładów:
"Kroniki Towarzystwa Jezusowego prowincji Neapolitańskiej, opowiadają następujące zdarzenie o pewnym młodzianie ze znakomitego roku Szkockiego, nazwiskiem Wilhelm Elfinston. Był on krewnym króla Jakóba. Zrodzony na łonie kacerstwa, podzielał jego błędy; lecz oświecony łaską Bożą zaczął je rozpoznawać; a przybywszy do Francji, dzięki naukom, które miewał dla niego jeden z ojców Jezuitów, także Szkot rodem, a szczególnie dzięki pośrednictwu przenajświętszej Panny, uznał w końcu prawdę, wyrzekł się kacerskich zasad i został katolikiem. Poczym udał się do Rzymu. Tam razu pewnego jeden z jego przyjaciół, widząc go bardzo zafrasowanym, spytał o powód tego. Młodzieniec odrzekł, że w nocy ukazała mu się matka i tak przemówiła: "Jakiś ty szczęśliwy synu mój, żeś wszedł na łono prawdziwego Kościoła. Co do mnie, ponieważ na moje nieszczęście umarłam w kacerstwie, na wieki zgubioną jestem". Od tej pory przymnożył on nabożeństwa do przenajświętszej Panny, którą obrał sobie za jedyną matkę; a wkrtóce Maryja natchnęła go myślą zostania zakonnikiem i ślubem się do tego zobowiązał. " Św. Alfons Liguori, Uwielbienia Maryi, Kraków 1880, s. 20-21.
Wielki obrońca posoborowego Indeksu o. Celestyn Napiórkowski tak uzasadnia zasadność jego wprowadzenia: "Nie wszystko, co pozostawili, musi być zdrową kromką chleba także dzisiaj. Przecież oni nie otrzymali łaski bycia na Soborze; nie zasmakowali radości lektury adhortacji Pawła VI o kulcie maryjnym i encykliki Jana Pawła II Matka Odkupiciela.... Oni mają prawo oczekiwać od nas, byśmy wznawiając ich stare książki odmładzali je jakoś odnowioną świadomością Kościoła. Tymczasem zdarza się, że ci sami ludzie, którzy z wielkim zapałem opowiadają się za Soborem i Janem Pawłem II, pracują przeciw nim rzucając na rynek – bez odpowiednich komentarzy – przedsoborowe lektury. Sam przymiotnik „święty” czy „błogosławiony” przed imieniem i nazwiskiem nie gwarantuje szczęśliwego wyboru edytorskiego. Ej, rozliczą nas kiedyś nasi święci ojcowie, rozliczą..."
Warto też zaznaczyć, że w dzisiejszych czasach imprimatur dostają, zamiast św. Alfonsa, św. Józefa Sebastiana Pelczara, czy o. Skargi, rasowi protestnaci tacy jak np. Josh McDowell.


