sobota, 29 stycznia 2011

Stolica Apostolska krytykuje posoborowy łże-ekumenizm

za Radiem Watykańskim:

Benedykt XVI surowo napomniał współczesny ruch ekumeniczny. Uległ on bowiem dominującej kulturze tolerancji i pluralizmu. Rezygnując z trudniejszych celów, zadowolił się unikaniem napięć i uprzejmym potwierdzaniem istniejących między nami różnic – zauważa w cotygodniowym felietonie rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej. Ks. Federico Lombardi SJ nawiązuje do papieskiej homilii na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. „Dążenie do przywrócenia jedności chrześcijan – mówił wówczas Benedykt XVI – nie może się ograniczyć do uznania wzajemnych różnic i pokojowego współistnienia”. Za takimi formami ekumenizmu zdają się przemawiać rozsądek i realizm. Dalekie są on one jednak od prawdziwego dążenia do jedności – konkluduje ks. Lombardi SJ.

„Jedność to coś innego – stwierdził watykański rzecznik. – Jak powiedział Papież, «pragniemy jedności, o którą modlił się Chrystus i która ze swej natury przejawia się w komunii wiary, sakramentów i posług». W obliczu «pokusy rezygnacji i pesymizmu» Benedykt XVI wzywa nas, abyśmy ożywili w sobie «ufność w moc Ducha Świętego» i «gorliwie kontynuowali drogę do jedności». Św. Paweł spadł z konia, kiedy spotkał Chrystusa i jego życie uległo zmianie. A czego od nas chce Chrystus? Na pewno nie tego, byśmy stali w miejscu. Bo wtedy nasze spotkania ekumeniczne będą co najwyżej pięknym widowiskiem. I zamiast być zaczynem przyszłości, wiarygodnym świadectwem obecności Ducha Bożego, pozostaną jedynie echem podziałów z przeszłości”.


Ciekawe tylko, czy te napomnienia dotrą do naszych, rodzimych ekumaniaków, którzy wizytując "braci odłączonych" pozostawiają dogmatykę w szatni, wraz z marynarką i pektorałem...

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Dyrektorium Katechetyczne Drogi Neokatechumenalnej zatwierdzone

Zgodnie z informacjami z serwisu kath.net, Kongregacja Nauki Wiary zatwierdziła dzisiaj, po dokonaniu licznych zmian i poprawek (przypomnijmy, że przepychanki między Kongregacją a założycielami neokatechumenatu trwały przez ponad 15 lat), treść Dyrektorium Katechetycznego Drogi Neokatechumenalnej, które zawiera skorygowane zgodnie z nauką Kościoła, osławione już Linie orientacyjne dla ekip katechistów.

Cieszy nas informacja o naprostowaniu nauczania "drogowców" na wiarę katolicką. Miejmy nadzieję, że rychło ukaże się drukiem, zatwierdzone przez władzę Kościoła przekłady będą dostępne w każdej katolickiej księgarni, a wszyscy katechiści od tej pory będą nauczać wyłącznie z tego nowego, zatwierdzonego Dyrektorium, a nie ze swoich samizdatowych notatek w segregatorach i wreszcie skończy się powoływanie na jakieś tajne łamane przez poufne zalecenia, instrukcje, uzgodnienia i umowy.

Jeszcze tylko pozostaje naprostować neokatechumenat liturgicznie (do czego - miejmy nadzieję - też wkrótce dojdzie) przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów - i będzie OK!

niedziela, 16 stycznia 2011

Pasterka w parafii Trójcy Przenajświętszej w Katowicach-Kostuchnie

Pasterka? My widzimy aż trzy pasterki! Koncelebra czy asysta?


Zagadka dla naszych Czytelników

Zagadka na nowy tydzień, który się dzisiaj rozpoczął:

W którym miejscu posoborowego Lekcjonarza możemy znaleźć Lekcję zawierającą poniższy fragment:

...kto spożywa Chleb lub pije Kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten Chleb i pijąc z tego Kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije...

sobota, 15 stycznia 2011

Prawdziwy ekumenizm w działaniu!

na zdjęciu: diakon Keith Newton (pierwszy z lewej)
na chwilę przed przyjęciem święceń prezbiteratu
źródło zdjęcia

Jak donoszą służby prasowe Stolicy Apostolskiej, Kongregacja Nauki Wiary erygowała w dniu dzisiejszym, zgodnie z postanowieniami konstytucji apostolskiej Anglicanorum coetibus, dla terytorium Anglii i Walii Ordynariat Personalny Matki Bożej z Walsingham, którego patronem ustanowił bł. Jana Henryka Newmana.

Kongregacja erygowała ordynariat dla tych grup anglikańskiego kleru i wiernych, którzy wyrazili pragnienie, aby przystąpić do pełnej i widzialnej jedności z Kościołem katolickim.

Ordynariat Personalny jest strukturą kanoniczną, która przewiduje jednoczenie wspólnot w taki sposób, że pozwala byłym anglikanom na wejście do pełnej komunii z Kościołem katolickim, przy zachowaniu charakterystycznych elementów swojego dziedzictwa, liturgii, tradycji duchowych i duszpasterskich.

Z przyczyn doktrynalnych Kościół w żadnym wypadku nie zezwoli na konsekrowanie żonatych mężczyzn na biskupów. Jednakże konsytucja apostolska przewiduje, pod określonymi warunkami, możliwość wyświęcania byłych członków kleru anglikańskiego na diakonów i kapłanów.

Dziś w katedrze Westminster w Londynie, abp Wincenty Nichols wyświęcił na kapłanów trzech byłych biskupów anglikańskich: ks. Andrzeja Burnhama, ks. Keitha Newtona i ks. Jana Broadhursta. Ks. Newton został również mianowany dzisiaj przez Ojca świętego pierwszym ordynariuszem nowo utworzonego ordynariatu, a więc posiada jurysdykcję zwyczajną nad jego członkami i może wykonywać praktycznie wszystkie czynności tak jak biskup, z wyjątkiem szafowania sakramentem święceń. Będzie mógł również używać niektórych dotychczasowych szat pontyfikalnych. Ks. Newton będzie nadzorował przygotowanie
katechetyczne pierwszej grupy anglikanów z Anglii i Walii, którzy zostaną przyjęci do Kościoła katolickiego wraz ze swymi duszpasterzami we Wielkanoc, a ci z ich duszpasterzy, którzy przygotowują się do przyjęcia sakramentu święceń - otrzymają go w okolicach uroczystości Zesłania Ducha Świętego.

Witamy naszych braci anglikanów z powrotem w Kościele, od którego odpadli po przyjęciu Chrztu świętego. Ojciec święty polecając udzielić święceń byłym pastorom jasno pokazuje nam wszystkim, co jest wart "kościół" anglikański i jego pseudoświęcenia i inne symulowane pseudosakramenty. Nic. Absolutnie nic. Wracajcie więc jak najprędzej do swojej Matki, która na Was czeka!

Niech żyje Benedykt XVI - papież prawdziwej jedności chrześcijan! Jedności w Kościele katolickim!

Weseli konferansjerzy

Zdjęcia zamieszczono w galerii parafii Wniebowzięcia NMP w Złocieńcu. Na zdjęciu pierwszym, w papierowej koronie - ks. Paweł Szymanowski CR. Na zdjęciu drugim - w roli wesołego grajka gitarowego w sutannie, w karnawałowej czapeczce na głowie - ks. Iwan Hamburg CR.



Dzień Judaizmu w gdańskim seminarium duchownym

Poniższy wpis został usunięty, gdyż autor listu, dobrze znany redakcji ksiądz katolicki, poinformował nas dziś wieczorem o włamaniu osoby postronnej na swoją skrzynkę poczty e-mail. Osoba ta wysłała pod naszym adresem maila zawierającego częściowo nieprawdziwe informacje. Sprawa włamania na konto pocztowe została zgłoszona do organów ścigania

Przykro nam to pisać, ale ostatnio chyba komuś swoim istnieniem bardzo przeszkadzamy...


Redakcja KNO

------------------------------------------------------

z redakcyjnej poczty:

Laudetur Iesus Christus

(...)

pozdrawiam, In Christo

(imię i nazwisko do wiadomości redakcji)
(...)

piątek, 14 stycznia 2011

Kazanie św. Maksymiliana Marii Kolbe na Dzień Judaizmu

(...) Zobaczmy teraz jak wygląda niebo żydów, do którego wzdychają i na które całe życie pracują. Przede wszystkim zapytajmy się żyda chasyda, to jest żyda pobożnego, kto się znajduje w niebie żydowskim? On zaraz odpowie, że tam są wszyscy, których żyd kochał za życia, a nie ma nikogo, kim się żyd brzydził i kogo nienawidził w swym życiu. A więc w niebie żydowskim nie ma Pana Jezusa, ani Matki Bożej, ani św. Józefa, ani żadnych świętych, których czczą Chrześcijanie. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim nie ma tych ludzi, którzy za życia kochali Pana Jezusa i Najświętszą Pannę Maryję. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim nie ma tych ludzi, którzy słuchali Kościoła, wierzyli Ewangelii i przyjmowali Sakramenty św. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim nie ma żadnego, który żył i umierał w miłości Krzyża Chrystusowego. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim nie ma nikogo, kto żył pobożnie, nosząc Szkaplerz i odmawiając Różaniec. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim nie ma żadnego z tych, którzy słuchali Kościoła i chodzili na Mszę św., kazania, katechizm i inne nabożeństwa. A więc jest to piekło.

W końcu w niebie żydowskim nie ma nikogo z tych ludzi, którzy, żyjąc pobożnie i trzeźwie, znaczyli się często znakiem Krzyża św. i zginali kolana swoje przed Ukrzyżowanym. A więc jest to piekło.

Wiemy więc kogo nie ma w niebie żydowskim. Teraz przypatrzmy się, czym jest napełnione niebo żydowskie.

Najprzód są tam wszyscy żydzi, którzy całe życie gardzili Chrystusem, Najświętszą Panną Maryją, Krzyżem i nie chcieli się nawrócić. A więc to jest piekło.

W niebie żydowskim są wszyscy miłośnicy i przyjaciele żydów, którzy ich naśladowali we wszystkich nieprawościach, a o Pana Jezusa i Ewangelię wcale nie dbali; oni słuchali żydów i wiernie im służyli. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim są ci, którzy na Przykazania Boże wcale nie zważali, ale za to na każde skinienie żyda byli gotowi. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim są ci, którzy Kościoła, Mszy św. ani Sakramentów nie cierpieli, za to szynki i pijaństwo bardzo lubili. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim są ci, którzy do cnót Bożych, Różańca, katechizmu czuli wstręt wielki, ale za to za przekleństwem i wszelkimi złościami przepadali. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim są ci, którzy sługi Boże nienawidzili, za to sługi diabelskie, żydy, całym sercem ukochali. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim są ci, którzy nie chcieli nosić Szkaplerza św., ale raczej sami obdarci z łaski Bożej i nadzy, drugich do nędzy moralnej i materialnej przywodzili. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim są ci wszyscy którzy obrazów świętych Pańskich nie znosili, ale za to wszelkie obrazy piekielne i czartowskie wielce cenili. A więc jest to piekło.

W niebie żydowskim są ci, którzy nie chcieli uklęknąć i oddać pokłonu Panu Jezusowi utajonemu w Najświętszym Sakramencie, za to kłaniali się i upadali przed tymi, których serce było mieszkaniem czartów. A więc jest to piekło.

Widać więc z tego jasno, że niebo żydowskie, do którego wszyscy żydzi niewierni idą po śmierci, i dokąd prowadzą wszystkich ludzi, nie jest nic innego, tylko najgłębsze ogniem siarczystym gorejące piekło.

Niebo, w którym nie ma Jezusa, ani Matki Bożej, ani świętych Apostołów, Męczenników i Wyznawców, tylko duchy i ludzie nienawidzący Jezusa, Boga naszego i wszystkiego co Chrystusowe, to jest po prostu piekło.

Fragment broszury: Christus Deus noster. Chrystus Bóg nasz. [Kraków 1918], ss. 27-34

beatyfikacja Jana Pawła II - 1 maja

Jak informują służby prasowe Stolicy Apostolskiej, na mocy decyzji Benedykta XVI, beatyfikacja czcigodnego sługi Bożego Jana Pawła II odbędzie się 1 maja bieżącego roku, w bazylice św. Piotra.

Dziękujemy Ojcu świętemu za nowego błogosławionego!

Jednocześnie mamy nadzieję, że polskie duchowieństwo dzięki tej decyzji przypomni sobie, że Jan Paweł II to nie tylko kremówki, niezrozumiałe gesty pseudoekumeniczne, wymuszone odsłanianie pomników, uzyskiwane w oszukańczy sposób zgody na komunikowanie na rękę, audiencje masowe w ilościach hurtowych, manipulowanie zniedołężniałym papieżem przez kurialistów choćby w osobie abpa Piero Mariniego, ale i papieskie nauczanie, z encykliką Ecclesia de Eucharistia na czele:

52. Z tego, co zostało wyżej powiedziane, można zrozumieć, jak wielka odpowiedzialność spoczywa przy sprawowaniu Eucharystii zwłaszcza na kapłanach, którym przysługuje zadanie przewodniczenia jej in persona Christi, zapewniając świadectwo i posługę komunii nie tylko wobec wspólnoty bezpośrednio biorącej w niej udział, lecz także wobec Kościoła powszechnego, który zawsze jest przywoływany przez Eucharystię. Niestety, trzeba z żalem stwierdzić, że począwszy od czasów posoborowej reformy liturgicznej, z powodu źle pojmowanego poczucia kreatywności i przystosowania, nie brakowało nadużyć, które dla wielu były przyczyną cierpienia. Pewna reakcja na «formalizm» prowadziła niekiedy, zwłaszcza w niektórych regionach, do uznania za nieobowiązujące «formy» obrane przez wielką tradycję liturgiczną Kościoła i jego Magisterium, i do wprowadzenia innowacji nieupoważnionych i często całkowicie nieodpowiednich.

Czuję się zatem w obowiązku skierować gorący apel, ażeby podczas sprawowania Ofiary eucharystycznej normy liturgiczne były zachowywane z wielką wiernością. Są one konkretnym wyrazem autentycznej eklezjalności Eucharystii; takie jest ich najgłębsze znaczenie. Liturgia nie jest nigdy prywatną własnością kogokolwiek, ani celebransa, ani wspólnoty, w której jest sprawowana tajemnica. Apostoł Paweł był zmuszony skierować naglące słowa do wspólnoty w Koryncie z powodu poważnych uchybień w celebracji eucharystycznej, którą sprawowali podzieleni (skísmata), tworząc różne frakcje (airéseis) (por. 1Kor 11, 17-34). Również w naszych czasach posłuszeństwo normom liturgicznym powinno być na nowo odkryte i docenione jako odbicie i świadectwo Kościoła jednego i powszechnego, uobecnionego w każdej celebracji Eucharystii. Kapłan, który wiernie sprawuje Mszę św. według norm liturgicznych, oraz wspólnota, która się do nich dostosowuje, ukazują w sposób dyskretny, lecz wymowny swą miłość do Kościoła. Dla wzmocnienia tego głębokiego poczucia wartości norm liturgicznych poprosiłem odpowiednie dykasteria Kurii Rzymskiej o przygotowanie bardziej szczegółowego dokumentu, także z odniesieniami o charakterze prawnym na ten tak ważny temat. Nikomu nie można zezwolić na niedocenianie powierzonej nam tajemnicy: jest ona zbyt wielka, ażeby ktoś mógł pozwolić sobie na traktowanie jej wedle własnej oceny, która nie szanowałaby jej świętego charakteru i jej wymiaru powszechnego. (Jan Paweł II, Ecclesia de Eucharistia, AD 2003)

Międzyreligijna "kaplica" na Stadionie Narodowym

Jeden z naszych stałych Czytelników podesłał link do informacji o tym, jak to "cudo" będzie wyglądać. Szczególnie śmiesznie brzmią akukumeniczne zapewnienia o "jedności religii" i "gromadzeniu wyznawców różnych religii na wspólnej modlitwie" w zestawieniu z infomacją o niemożliwości kohabitacji różnych symboli religijnych. Akukumenizm kolejny raz ukazuje swoją wewnętrzną sprzeczność. Cytując informację ze strony stadionu zachowaliśmy pisownię oryginalną.

Wnętrze kaplicy zostało zaprojektowane w taki sposób, aby wyznawcy różnych religii mogli gromadzić się na wspólnej modlitwie.

- Inspiracją dla nas była postawa Papieża Jana Pawła II, który w trakcie swojego pontyfikatu wielokrotnie zwracał uwagę na to, jak ważny jest dialog między wyznawcami różnych religii, dlatego też przygotowując wytyczne dla projektantów spotkaliśmy się z duchownymi różnych religii pytając o najważniejsze kryteria, jakie powinno spełniać miejsce modlitwy. Jestem przekonany, że tylko dzięki wyjątkowej życzliwości wszystkich duchownych było możliwe znalezienie wspólnego mianownika – serdecznie za to dziękuję - powiedział Robert Wojtaś, Wiceprezes NCS.

- W związku z tym, że Stadion Narodowy będzie miejscem wielu imprez często z międzynarodową publicznością, uznaliśmy, że w budynku, który w naturalny sposób stanie się również wizytówką Polski, kaplica powinna mieć charakter wielowyznaniowy. Wierzymy, że dzięki dogodnej lokalizacji nie tylko piłkarze będą mogli pomodlić się przed ważnym meczem, ale również wszyscy, którzy potrzebują chwili spokoju znajdą tu odpowiednie miejsce. Od dłuższego czasu otrzymujemy również zapytania o możliwość zarezerwowania kaplicy na ceremonię zaślubin czy chrztu – dodał.

Użycie wszystkich symboli poszczególnych religii, menora, krzyż łaciński oraz krzyż prawosławny w jednej kaplicy jest według przedstawicieli tych religii zabronione. Dlatego ta jedność religii odzwierciedlona została w uniwersalnej symbolice światła. Elementem wspólnym dla każdej religii jest światło, jako powszechnie uznany symbol boskości.

- Kreując wnętrze kaplicy posłużyliśmy się dwoma klasycznymi dopełniającymi się elementami: kolumnadą i światłem. Chcieliśmy, aby zaprojektowana przez nas przestrzeń była nie tylko funkcjonalna, ale przede wszystkim uniwersalna i bez użycia stałych symboli religijnych pobudzała sferę duchową i nastrajała do kontemplacji bez względu na wyznanie. Wnętrze wykreowane zostało za pomocą dwóch dopełniających się elementów: kolumnady nawiązującej do architektury sakralnej wielu religii oraz światła. Kolumnada wydziela strefy funkcjonalne, symbolicznie oddziela Kaplicę od reszty stadionu a także optycznie podwyższa pomieszczenie. Światłem, które symbolizuje istotę boską, kreujemy atmosferę oraz w zależności od potrzeb podkreślamy kierunki modlitwy - powiedziała Paulina Suchenek z PS Studio.

Aranżacja wnętrza kaplicy dla chrześcijan opracowana jest w ten sposób, że kolumnada wydziela nawę główną oraz nawy bocznej, ołtarz usytuowany jest na osi głównej na wprost wejścia i stoi na tle szerokich paneli, na których zawieszono symbol krzyża. Ściana za ołtarzem oraz ołtarz dodatkowo oświetlono podkreślając kierunek modlitwy. Dla wyznawców judaizmu zaproponowano inny układ krzeseł, a na środku ustawiono pulpit do czytania Tory oraz siedmioramienny świecznik - menorę.

Aby umożliwić modlitwę dla wyznawców Islamu, z sali modlitw usunięto wszystkie ławki aby zapewnić jak największej liczbie wiernych miejsce do modlitwy. Lamele tworzące kolumnadę obrócono w stronę Mekki i podkreślono światłem, a w posadzce umieszczono ornamenty symbolizujące dywaniki modlitewne i wskazujące kierunek modlitwy.

Projekt kaplicy wielowyznaniowej uzgodniony został z Diecezją Warszawsko - Praską, Polską Radą Ekumeniczną, Polską Gminą Żydowską oraz Muzułmańskim Związkiem Religijnym w Polsce, spotykając się z przychylnością i akceptacją tego rozwiązania.

- W imieniu Diecezji Warszawsko-Praskiej dziękujemy za udział w pracach nad projektowaniem wystroju Kaplicy Wielowyznaniowej na Stadionie Narodowym w Warszawie. Z uznaniem oceniamy wysiłek architektów mający na celu dostosowanie jednego wnętrza do użytku kilku religii. Doceniamy przyjęte rozwiązania. Zapewniają one godne warunki dla udziału ok. 150 osób w modlitwach lub Liturgii rzymsko-katolickiej. Liczymy na dalszą i fachową współpracę w projektowaniu i wyposażaniu wnętrza kaplicy - Ks. prał. Wojciech Lipka. Kanclerz Kurii, Ks. prał. Marek Solarczyk Proboszcz i Ceremoniarz Katedry Św. Floriana, Ks. prał. Zygmunt Podstawka Proboszcz parafii Bożego Ciała.

- Pragnę podziękować za możliwość spotkania i zapoznania się z projektem Kaplicy Wielowyznaniowej na Stadionie Narodowym. Miło mi poinformować, że z projektem zapoznali się także członkowie Prezydium Polskiej Rady Ekumenicznej. Projekt Kaplicy jest w moim odczuciu bardzo udany. Zwróciłem uwagę na bardzo ciekawe oświetlenie pozwalające w różny sposób aranżować wnętrze kaplicy. Wystrój wnętrza sprzyja refleksji, modlitwie i medytacji. Ze względu na brak elementów charakterystycznych dla jednego wyznania czy religii, projekt Kaplicy spełnia wymogi miejsca, w którym mogą się modlić i odprawiać nabożeństwa ludzie różnych Kościołów wyznań i religii. Doceniam możliwości różnorodnego kształtowania wnętrza, zgodnie z potrzebami i oczekiwaniami. Cieszę się także, że w zakrystii - pomieszczeniu przy kaplicy przewidziane są miejsca na przechowywanie strojów, naczyń liturgicznych i innych przedmiotów kultu religijnego. Gratuluję udanego projektu i życzę wiele sił w jego realizacji - ks. Ireneusz Lukas Dyrektor Polskiej Rady Ekumenicznej.

- Idea Kaplicy Wielowyznaniowej na Stadionie Narodowym sprawia, że czuje się dumny z tego, że jestem Warszawiakiem. Planowanie tego miejsca odbywa się z niezwykłym rozmysłem oraz niezwykłą wrażliwością na całe spectrum religii praktykowanych tu w Warszawie. To miejsce może być kolejnym przykładem z Psalmu 133: „Oto jak dobrze i jak miło, gdy bracia mieszkają razem” - Michael Schudrich – Naczelny Rabin Polski.

- Serdecznie dziękuję za projekt kaplicy wielowyznaniowej na Stadionie Narodowym. Projekt tak jak został mi zaprezentowany, spełnia nasze potrzeby i myślę że spokojnie będziemy mogli się modlić i skorzystać z tej kaplicy z pełnym szacunkiem dla wyznawców innych religii - Imam Nezar Charif.

Wspólne nabożeństwo z okazji otwarcia Kaplicy na Stadionie Narodowym w Warszawie przewidziane jest wiosną 2011 roku.


"kaplica" zaaranżowana dla "wyznawców" św. Powerpointa

środa, 12 stycznia 2011

Coraz bliżej beatyfikacji ś+p Jana Pawła II

Jak donosi Andrzej Tornielli, watykanista z Il Giornale, Kongregacja spraw kanonizacyjnych zatwierdziła dokumenty cudu wymaganego do beatyfikacji sługi Bożego Jana Pawła II. Ze strony formalnej kończy to proces beatyfikacyjny i obecnie należy już tylko czekać na przekazanie całego dossier do Ojca świętego, który podejmie decyzję o podpisaniu dekretu beatyfikacyjnego i wyznaczy termin jego ogłoszenia.

Naszym Czytelnikom przypominamy, że beatyfikacja to wyłącznie zezwolenie na kult publiczny sługi Bożego w czasie i miejscu określonym w dekrecie. W żadnym razie nie jest to nieomylne potwierdzenie przynależności do grona świętych Pańskich - takim ostatecznym potwierdzeniem jest dopiero dekret kanonizacyjny ustanawiający dla wszystkich wiernych obowiązek oddawania czci.

Jeden z naszych Czytelników wskazał nam umieszczony na Opoce wywiad z ks. dr Andrzejem Scąbrem, w którym znaleźć można m.in. takie "kwiatki":

Czy może Ksiądz wyjaśnić Czytelnikom różnicę między błogosławionym a świętym? Między beatyfikacją a kanonizacją?

To są pojęcia tożsame. Beatyfikacja — błogosławiony, kanonizacja — święty. Różnica polega tylko na zakresie kultu. W przypadku błogosławionego, czyli beatyfikacji, Stolica Apostolska, konkretnie Ojciec Święty, zezwala czy potwierdza kult lokalny, który jest w konkretnej grupie wiernych, czy to diecezji, czy to zgromadzenia, czy to regionu. W przypadku kanonizacji potwierdzany jest kult uniwersalny, który dotyczy całego Kościoła Powszechnego. Innej różnicy nie ma. Nie można powiedzieć, że błogosławiony jest mniej szczęśliwy w niebie niż święty. Tak nie jest. Kościół nabiera moralnej pewności, że zarówno błogosławiony jak i święty jest zbawiony, bo na tym polega świętość.


Ksiądz doktor niestety się myli. Różnicę między beatyfikacją a kanonizacją najlepiej ukazać na materiale źródłowym - porównajmy więc istotne fragmenty dwóch dekretów dotyczących osoby św. Józefa Marii Escrivy de Balaguera.

najpierw dekret beatyfikacyjny:

Przychylając się do próśb naszych braci - Kamila Ruini, Naszego Wikariusza dla miasta Rzym oraz Piotra Jakuba Nonis, biskupa Vicenzy, jak również wielu Braci w Episkopacie oraz licznych wiernych, po wysłuchaniu opinii Kongregacji do spraw Świętych, Mocą Naszego Urzędu Apostolskiego oświadczamy, że Czcigodni Słudzy Boży - Józef Maria Escrivá de Balaguer, kapłan, założyciel Opus Dei oraz (...) (tu padają informację o drugiej osobie - Dextimus) mogą być od tej chwili nazywani Błogosławionymi, a ich uroczystości mogą być obchodzone w miejscach oraz w sposób określony przez prawo, każdego roku, w dzień ich narodzin dla Nieba: 26 czerwca dla Józefa Marii Escrivá de Balaguer oraz (...)(data swięta dla drugiej osoby - Dextimus).
W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, Amen.
Jak widać - beatyfikacja jest wyłącznie zezwoleniem na rozpoczęcie zgodnego z prawem szczegółowym (mogą być np. ograniczenia co do terytorium czy czasu) kultu publicznego, czyli publiczne wystawianie świątyń pod wezwaniem sługi Bożego, wieszanie tamże obrazów, wystawianie pomników, celebracje publicznych nabożeństw za wstawiennictwem sługi Bożego, publiczne odmawianie litanii do sługi Bożego, itp.
Dekret beatyfikacyjny nie wypowiada się ani słowem na temat tego, czy dany sługa Boży jest już zbawiony w Niebie.
Dekret beatyfikacyjny jak widać jest dokumentem dyscyplinarnym, a nie doktrynalnym, nie nakłada na Kościół żadnego nowego obliga, a jedynie zezwala osobom chętnym na rozpoczęcie kultu publicznego. Zewnętrznym wyrazem rozpoczęcia kultu publicznego jest odsłonięcie wizerunku sługi Bożego, który to wizerunek do chwili ogłoszenia dekretu beatyfikacyjnego pozostaje zasłonięty.

i do kompletu - dekret kanonizacyjny:

Ad honorem Sanctae et Individuae Trinitatis, ad exaltationem fidei catholicae et vitae christianae incrementum, auctoritate Domini nostri Iesu Christi, beatorum Apostolorum Petri et Pauli ac Nostra, matura deliberatione praehabita et divina ope saepius implorata, ac de plurimorum Fratrum Nostrorum consilio, beatum Iosephmariam Escrivá de Balaguer Sanctum esse decernimus et definimus, Sanctorum Catalogo adscribimus, statuentes eum in universa Ecclesia inter Sanctos pia devotione recoli debere. In nomine Patris et Filii et Spiritus Sancti.

Na cześć Trójcy Przenajświętszej i Niepodzielnej, dla wywyższenia wiary katolickiej oraz wzrostu życia chrześcijańskiego, władzą Pana naszego Jezusa Chrystusa, Świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz naszą, po stosownych przemyśleniach oraz wezwaniu Bożej mądrości, po zasięgnięciu rady Naszych Braci, postanawiamy i określamy (definiujemy) Błogosławionego Józefa Marię Escrivá de Balaguer Świętym, wpisujemy go do Katalogu Świętych oraz zarządzamy, aby w całym Kościele wraz z [innymi] Świętymi nabożną cześć odbierał. W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen

Jak widać, dekret kanonizacyjny, odwołujący się do władzy Głowy Kościoła, czyli Jezusa Chrystusa - jest bez wątpienia dokumentem doktrynalnym, określa jednoznacznie, że podmiot dekretu jest Świętym Pańskim, czyli że jest już na pewno w Niebie, aktualizuje będący częścią Depozytu Wiary - Wykaz Świętych i - co się z tym wiąże - ustanawia obowiązek oddawania Mu nabożnej czci w całym Kościele katolickim.

wtorek, 11 stycznia 2011

Wesoły konferansjer

Aktualizacja: 12.01.2011 godz. 23:00

Ks. Łukasz Walaszek przesłał na adres redakcji e-maila, w którym stanowczo zaprzecza, jakoby to On był celebransem poniżej opisanej Mszy świętej. Redakcja stawiając słowo kapłana katolickiego powyżej własnych, ułomnych obserwacji niniejszym pokornie przeprasza za przypisanie Mu sprawstwa opisanych poniżej czynów, prosząc o wybaczenie oraz udając się na skróty do zakładu optycznego celem obstalowania nowych okularów. Jeśli uda nam się ustalić personalia kapłana, który odprawiał tę Mszę świętą - niezwłocznie poinformujemy o tym naszych Czytelników.

-----------------------------------------------------------------


9 styczeń Roku Pańskiego 2011,
godzina 18.00,
Katowice,
kościół parafialny św. Józefa Robotnika.

Principia parva sunt

Organista gra pieśń na wejście. Rozlega się dzwonek, ekipa wychodzi do ołtarza, celebrans udaje się do pulpitu z mikrofonem. Zwracając się do publiczności zagaja o zimowej pogodzie, wita wszystkich zebranych, zaprasza do wspólnej modlitwy, po czym w ramach rozpoczęcia Najświętszej Ofiary wykonuje znak Krzyża.

Zaczęło się

Celebrans kontynuuje zagajanie, informuje, że Msza jest odprawiana w intencji pani Henrietty Pysik z okazji 86 rocznicy urodzin. Celebrans rzuca w głąb kościoła pytanie: "Czy pani Henrietta jest dzisiaj z nami?" po czym dopowiada: "Jest. Ja to bym raczej powiedział, że to kolejne osiemnaste urodziny, he he he, ale mam tu napisane osiemdziesiąte szóste". Grunt to rzucić żarcik co kwadrans, bo inaczej widownia uśnie.
Confiteor oczywiście brak, zamiast niego jeden z kompaktowych aktów pokuty zakończonych trzykrotnym "zmiłuj się nad nami". Kto by tam w XXI wieku spowiadał się i błagał o modlitwę Najświętszą Marię Pannę, Aniołów Bożych i wszystkich Świętych Pańskich. Dzisiaj mają wolne.

Aerobik

Po Ewangelii rozpoczyna się homilia. Celebrans nawiązując do Chrztu Pańskiego zauważa, że w dzisiejszych czasach zapominamy czym jest Chrzest i zapominamy, jakie znaczenie ma w naszym życiu. Mam nadzieję, że będzie coś o grzechu pierworodnym. Kapłan bierze do ręki mikrofon bezprzewodowy i wychodzi do nawy, gdzie prosi sobie o jednego ochotnika. Pozostałą publiczność prosi o powstanie (na co z reguły alergicznie reaguję wyciągnięciem z kieszeni różańca, uklęknięciem i zabraniem się za rozmowę z Mamusią w Niebie) i... dobranie się w pary. Zaczyna tłumaczyć, że chce zaprezentować obrzęd "naznaczenia krzyżem" praktykowany wobec dorosłych katechumenów przed przyjęciem Chrztu, których "wspólnota przyjmuje do swojego grona". Moje nadzieje na katechizmowe kazanie pryskają. Celebrans poleca osobom w parach wykonać sobie kolejno wzajemnie znaki krzyża na oczach, ustach, wargach, uszach, piersiach, rękach i stopach. Zdezorientowane emerytki rozglądają się naokoło, ale robią co każe. Małolaty parskają i chichoczą z zachwytu. Wesoły konferansjer jest zadowolony z efektu. Zarządza odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Odkładam różaniec do kieszeni i wstaję.

Był sobie Mszał Rzymski dla Diecezji Polskich

Oczywiście Credo zostaje opuszczone mimo iż przepisy wyraźnie zabraniają opuszczania niedzielnego Wyznania Wiary lub zastępowania go odnowieniem przyrzeczeń chrzcielnych (chyba, że podczas danej celebracji udzielany jest sakrament Chrztu świętego). Celebrans powraca do pulpitu i rozpoczyna częściowo improwizowaną modlitwę wiernych, po czym udaje się do ołtarza. Na przygotowanie Darów potrzebuje 3/4 jednej zwrotki kolędy. Tempo istnie stachanowskie. Z zakrystii na kościół wychodzą ministrant i zakonnica - z tacą. Nie zwracają uwagi na takie duperele, jak mijanie osi tabernakulum. Przechodzą, jakby szli na spacer. Tymczasem kapłan szykuje się do prefacji słowami:
"Módlcie się moi kochani, aby moją i waszą ofiarę..."
Cóż, może ksiądz używa jakiegoś innego Mszału? Może ja o czymś nie wiem?
Po wybrzmieniu śpiewu na Sanctus, rozpoczyna się Modlitwa Eucharystyczna. Druga. A jakżeby inaczej. Po co używać innej? Celebrans zaczyna:
"Zaprawdę, święty jesteś Boże, Ty jesteś źródłem wszelkiej świętości..."
No nie... Nawet Anafory nie zostawił w spokoju - myślę sobie. Mija sekund pięć i rozpoczyna się Konsekracja. Kapłan bierze chleb w prawą dłoń, lewą trzymając opartą o ołtarz (może ma niedowład, a ja się czepiam?) i stojąc prosto, jakby połknął kij od miotły wypowiada Słowa Ustanowienia, jednocześnie obracając się z unoszoną Hostią na lewo i prawo, zamiast POCHYLIĆ SIĘ nad ołtarzem, jak w prostych, żołnierskich słowach nakazują rubryki. Z Kielichem sytuacja się powtarza.
Modlitwa o pokój też podlega modyfikacji - do słowa "pokój" celebrans uparcie dodaje "i pojednanie", a następnie od ołtarza słyszymy wezwanie "Przekażcie sobie wszyscy znak pokoju i pojednania". Podczas śpiewu "Baranku Boży" jeden z posługujących w parafii świeckich szafarzy Komunii świętej wyrusza do tabernakulum, otwiera je, nie przyklęka, wyjmuje cyborium i przynosi je na ołtarz. W sumie logiczne. Jeśli się nie wierzy, to się nie przyklęka. Przed puszką z chlebem będzie przyklękał?
Celebrans zapowiada, że "pani Henrietta podejdzie do Komunii jako pierwsza", po czym mówi: "Oto Baranek Boży..." znowu wiercąc się na lewo i prawo z Hostią kapłańską. Spożywa Ciało Chrystusa, udaje się z cyborium do stopni prezbiterium, komunikuje panią Henriettę (bez pateny komunijnej), po czym wraca do ołtarza, dopełnia Ofiarę dopijając Przenajdroższą Krew z kielicha i udaje się komunikować do nawy. Mimo iż do pomocy przyszedł inny wikary, a więc mamy 2 kapłanów "na stanie", świecki szafarz nie niepokojony przez nikogo zajmuje swoje miejsce u szczytu bocznej nawy. W końcu w kościele znajduje się około 200 osób, więc bez jego pomocy "Msza święta by się zbytnio przedłużyła".

I jeszcze jeden, i jeszcze raz...

Po odmówieniu pokomunii kapłan ni z gruchy, ni z pietruchy mówi: "Pani Henrietta daje mi znaki, że nie było Tedeum, tak więc - Tedeum!". Zaskoczeni ministranci docierają z dzwonkami na schody prezbiterium w połowie pierwszej zwrotki. Następnie celebrans prosi o wysłuchanie ogłoszeń. Mówi też "niektórzy uważają, że Msza bez ogłoszeń jest nieważna, ale ja tak nie myślę, he he he....". Przed błogosławieństwem życzy miłego wieczoru i tym miłym akcentem kończy się impreza...

Czy w dzisiejszych seminariach naucza się pogardy dla rubryk i nigryk Mszału?

niedziela, 9 stycznia 2011

Czytelnicy pytają: K+M+B czy C+M+B ?

Tradycyjny obrzęd błogosławieństwa kredy rozwiewa wszelkie wątpliwości:

Módlmy się. Pobło(+)gosław, Panie Boże, tę stworzoną przez Ciebie kredę, aby była zbawienna dla rodzaju ludzkiego, i udziel przez wezwanie Twego Świętego Imienia, aby ci, którzy ją zabiorą lub napiszą na drzwiach swoich domów imiona Twoich świętych: Kacpra, Melchiora i Baltazara, przez ich wstawiennictwo i zasługi otrzymali zdrowie ciała i opiekę dla duszy. Przez Chrystusa Pana naszego...

Oremus. Bene(+)dic, Domine Deus, creaturam istam cretae : ut sit salutaris humano generii ; et praesta per invocationem nominis tuis sanctissimi, ut, quicumque ex ea sumpserint, vel in ea in Domus suae portis scripserint nomina sanctorum tuorum Gasparis, Melchioris et Baltassar, per eorum intercessionem et merita, corporis sanitatem, et animae tutelam percipiant. Per Christum Dominum nostrum...

do kompletu - popsuta wersja posoborowa:

Boże, jedyna i wieczna światłości; Ty przeprowadziłeś Mędrców do Twojego Syna i objawiłeś Go im jako Króla nad Królami, a oni uwierzywszy, od-dali Mu pokłon i złożyli dary. Racz pobło(+)gosławić tę kredę dla oznaczenia drzwi naszych mieszkań, w których przyjęliśmy światło Twojego Objawienia; spraw, abyśmy stawali się coraz doskonalszą światłością dla świata, a zwłaszcza dla szukających Ciebie.

Jak widać, posoborowie dopuszcza dowolność napisów na drzwiach, nie wyłączając zapewne nagryzmolenia kredą numeru telefonu właściciela.

Bracia i siostry czy "państwo wierni"?

Ostatnimi tygodniami zdarzyło mi się wziąć udział w kilku niedzielnych nabożeństwach będących luźnymi nawiązaniami do treści Mszału Rzymskiego dla Diecezji Polskich. Z niepokojem zauważam, że coraz częściej celebransom "wymyka" się zwrot do wiernych: proszę państwa, państwo wiecie dobrze, że... czy też witam państwa na wieczornej Eucharystii.

Czcigodni kapłani - zapamiętajcie sobie raz na zawsze, że nie prowadzicie masówki dla załogi fabryki styropianu ani noworocznego koncertu życzeń, tylko sprawujecie Najświętszą Ofiarę Mszy świętej, a kościół jest Domem Bożym, a nie halą widowiskową!

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Czy Abp Józef Michalik pali „Radomskie”?


List metropolity przemyskiego nadesłany przez jednego z Czytelników na adres redakcji.
Jakikolwiek komentarz wydaje się nam zbyteczny.



niedziela, 2 stycznia 2011

Papieskie Msze święte - bez Komunii na rękę

Jak donosi nieoceniony ks. Jan Zuhlsdorf, kapłani wyznaczeni do udzielania Komunii świętej podczas ubiegłorocznej "Pasterki" w Bazylice św. Piotra zostali poinformowani, że podczas wszystkich Mszy papieskich obowiązuje zakaz udzielania Komunii świętej na rękę. Osobom, które o taką formę poproszą należy podawać Eucharystię prosto do ust.

Ojcze święty, z utęsknieniem czekamy na wprowadzenie podobnego zakazu dla CAŁEGO KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO! Proszę nie zapomnieć, aby stosowny dokument opublikować również w języku polskim.

Niestety, jak widać na załączonym filmie - zawsze, nawet w bazylice św. Piotra znajdą się kapłani troglodyci, którzy mają zarządzenia Ojca świętego w du...żym poszanowaniu.