środa, 29 października 2014

A ty utwierdzaj coś tam... coś tam... aby coś tam... coś tam...

za Gościem Niedzielnym

"to, co mamy wspólnego, czyli Chrzest, jest o wiele ważniejsze od istniejących różnic"

wtorek, 28 października 2014

Opole - regionalna stolica herezji

z redakcyjnej poczty:

Laudetur Iesus Christus!

Na moim wydziale znowu dzieje się coś wartego uwagi. Oto zdecydowano się nadać tytuły doctorów honoris causa Uniwersytetu Opolskiego dwóm "wybitnym teologom i ludziom dialogu": Hryniewiczowi i Napiórkowskiemu. Zwłaszcza pierwszy ma ogromne zaslugi w rozmiękczaniu katolickiej nauki o rzeczach ostatecznych... .
Wiecej w linku: http://www.wt.uni.opole.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=773:uroczystosc-nadania-tytulu-doktora-honoris-causa&catid=78:aktualnosci&Itemid=290

Uroczystość będzie poprzedzona jutrzejszym sympozjum, które będzie poruszać szeroko zakrojony indyferentyzm semiprotestancki zgodny z ogólną tendencją tego pseudokatolickiego środowiska naukowego. Wystąpią sami wybitni (jeźdźcy apokalipsy doktryny katolickiej w Polsce), miedzy innymi: Hryniewicz, Napiórkowski, Czaja, Nossol, Rabiej, Glaeser.... . Plan i zakres tematyczny w linku:
http://www.wt.uni.opole.pl/attachments/article/781/Sympozjum%20Ekumeniczna%20wizja%20Ko%C5%9Bcio%C5%82a.pdf

Z katolickim pozdrowieniem:
[...] - wyklęty kleryk i przygnębiony student tegoż wydziału

P.S. Moje dane personalne do wiadomości redakcji. Dziękuję też za rzetelną relację obrad synodalnych.

A proszę uprzejmie!

Rozmiękczanie doktryny w Polsce trwa

Inauguracja Roku Akademickiego WSKSiM w Toruniu
Wykład inauguracyjny sekretarza Synodu ds. Rodziny, abpa Brunona Forte, autora skandalicznych stwierdzeń w synodalnym disceptatio, sprzecznych z zasadami wiary katolickiej. Przyjeżdża biskup z Rzymu i niedwuznacznie namawia młodzież do aktywnego wypowiadania się i domagania się zmiany nauczania Kościoła...


I kogoś takiego wiodąca polska uczelnia katolicka zaprasza, aby mącił studentom w głowach...

Pozostaje mi jedynie zaapelować do Konferencji Episkopatu Polski, aby ten herezjarcha w trybie natychmiastowym otrzymał zakaz wstępu z wykładami na jakąkolwiek uczelnię teologiczną w Polsce. 

  a

Czytelnicy piszą:

Szanowny Panie,
Pod niniejszym adresem:
dostępny jest wykład na temat synodu o rodzinie. Szczególnie ciekawy jest fragment (9-10 min.), kiedy ks. abp., powołując się na kard. Ratzingera, zastanawia się, czy małżeństwo "celebrowane bez wiary" jest ważne (co w takim razie z Mszą św. celebrowaną bez wiary?). Będę wdzięczny za krótki komentarz, zwłaszcza, że wydaje się, iż to właśnie na tym odcinku należy spodziewać się ofensywy "duszpasterskiego podejścia" w stosunku do cudzołożników.
Po 43 min. można natomiast posłuchać, jak przez rok Kościół będzie się zastanawiał, czy trwanie w grzechu ciężkim jest jeszcze przeszkodą w przyjęcia Najświętszego Sakramentu. (...)


Kolejny eksperyment

Po praktycznym zaoraniu sakramentu Eucharystii, w trakcie zaorywania sakramentu małżeństwa, Kościół posoborowy zabiera się za zaoranie sakramentu kapłaństwa.

Jak donosi Gość Niedzielny, Kościół w Brazylii prowadzi rozmowy z Kongregacją ds. Duchowieństwa w sprawie dopuszczenia ad experimentum do święceń kapłańskich w diecezjach Amazonii tzw. viri probati - starszych wiekiem żonatych mężczyzn o wypróbowanej wierze.

Kościół posoborowy chce zalegalizować masową bigamię. Kapłan podczas święceń poślubia swoją Oblubienicę. Poślubia Kościół. Od tego dnia jest jednym ciałem z Kościołem. Żyje dla Kościoła, cierpi dla Kościoła, umiera dla Kościoła i daje się bez szemrania posłać tam, gdzie pośle go Kościół.


Przypomnijmy, że produkt komisji o. Bugniniego, Missa Normativa odrzucona na synodzie w 1967 r. i wmuszona przez bł. Pawła VI całemu światu katolickiemu niespełna 3 lata później w innym opakowaniu to też był "eksperyment". Eksperymentem było też odprawianie "twarzą do ludu", "komunia na rękę" , asystowanie przez świeckich do zawierania małżeństw, świeccy szafarze i szafarki, "nabożeństwa eucharystyczne w nieobecności kapłana" i inne wydziwianie. Za rok jako owoce Synodu 2015 otrzymamy "eksperymentalne" komunikowanie rozwodników i "eksperymentalne" błogosławieństwa homozwiązków (praktykowane od dawna w wielu niemieckich i austriackich parafiach). A potem biskupi i kapłani, których średnia wieku prekroczy 75 lat będą się zastanawiać, dlaczego jest tak źle, skoro było tak dobrze?

niedziela, 26 października 2014

Święto Chrystusa Króla


(Repost z 2009 r.)

We wstępie do dzisiejszego proprium (Mszał Rzymski z Dodaniem Nabożeństw Nieszpornych, o. Kacper Lefebvre OSB, Tyniec, 1949 r.) czytamy:

Chrystianizm występuje do walki ze światem, który nie chce uznać nad sobą rządów Boga i Jezusa Chrystusa, ażeby zasady sprawiedliwości i miłości wprowadzić nie tylko do życia prywatnego, lecz i społecznego oraz politycznego; w Chrystusie należy szukać pomocy do zwalczenia zła. Święto Chrystusa Króla ma na celu przypominanie tej prawdy. Kościół obchodzi je w ostatnią niedzielę października, bezpośrednio przed Dniem Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym, aby uwydatnić zjednoczenie wokół Chrystusa trzech części Kościoła: tryumfującego, cierpiącego i wojującego.

Ojciec święty Pius XI ustanawiając dzisiejsze święto encykliką Quas Primas w 1925 r. pisał m.in.:

Niema też powodu, Czcigodni Bracia, długo i wiele wyjaśniać, dlaczego ustanowiliśmy uroczystość Chrystusa - Króla, jako oddzielną od innych świąt, które również oznaczają i czczą poniekąd Jego królewską godność. Na jedno bowiem należy zwrócić uwagę: że choć we wszystkich uroczystościach Pana naszego Chrystus jest przedmiotem czci, to jednak w powodach tej czci nie jest uwzględniona władza i imię królewskie Chrystusa. Zapowiedzieliśmy zaś tę uroczystość na niedzielę dlatego, by nie tylko duchowieństwo, odprawiając Msze św. i odmawiając pacierze kapłańskie, oddawało cześć niebieskiemu Królowi, lecz by i lud, wolny od zajęć codziennych, sercem radosnym pięknie zaświadczył, że Chrystusowi jest posłuszny i poddany. Na tę zaś uroczystość wydała się nam ostatnia niedziela października dlatego odpowiedniejszą, niż inne, bo ona zamyka prawie okres roku kościelnego; w ten sposób doroczne uroczystości, w których święcimy pamięć tajemnic żywota Jezusa Chrystusa, zakończą się i pomnożą świętem Chrystusa Króla - i - zanim obchodzić będziemy chwałę Wszystkich Świętych, wprzód sławić i chwalić będziemy Tego, który triumfuje we wszystkich Świętych i wybranych swoich. (...) Przez oddawanie tej czci publicznej Królowaniu Pańskiemu muszą sobie ludzie przypomnieć, że Kościół, ustanowiony przez Chrystusa jako społeczność doskonała, żąda dla siebie z prawa mu przysługującego, którego zrzec się nie może, pełnej wolności i niezależności od władzy świeckiej, i że w wypełnianiu powierzonego sobie przez Boga posłannictwa - nauczania, rządzenia i prowadzenia wszystkich do wiecznej szczęśliwości, którzy do Królestwa Chrystusowego należą, nie może zależeć od czyjejś woli. (...) Doroczny obchód tej uroczystości napomni także i państwa, że nie tylko osoby prywatne, ale i władcy i rządy mają obowiązek publicznie czcić Chrystusa i Jego słuchać: przypomni im bowiem sąd ostateczny, w którym ten Chrystus, co Go nie tylko z państwa wyrzucono, lecz przez wzgardę zapomniano i zapoznano, bardzo surowo pomści te zniewagi, ponieważ godność Jego Królewska tego się domaga, aby wszystkie stosunki w państwie układały się na podstawie przykazań Bożych i zasad chrześcijańskich tak w wydawaniu praw i w wymiarze sprawiedliwości, jak i w wychowaniu i wykształceniu młodzieży w zdrowej nauce i czystości obyczajów. A ponadto ileż przedziwnej mocy i siły będą mogli zaczerpnąć wierni z rozważania tych rzeczy, by dusze swoje ukształcić według prawideł życia chrześcijańskiego. Albowiem, skoro Chrystusowi Panu dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi: skoro ludzie najdroższą Krwią Jego odkupieni, nowym jakby prawom poddani zostali Jego panowaniu: skoro wreszcie panowanie Jego całą naturę ludzką obejmuje, jasną jest rzeczą, że nie ma w nas władzy, która by wyjęta była z pod tego panowania. Trzeba więc, aby Chrystus panował w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa; niech Chrystus króluje w woli, która powinna słuchać praw i przykazań Bożych; niech panuje w sercu, które, wzgardziwszy pożądliwościami, ma Boga nade wszystko miłować i do Niego jedynie należeć; niech króluje w ciele i członkach jego które jako narzędzia, lub - że słów św. Pawła Apostoła użyjemy: jako zbroja sprawiedliwości Bogu, mają przyczynić się do wewnętrznego uświęcenia dusz. Co wszystko, jeżeli wiernym będzie należycie przedstawione do rozpamiętywania i rozważania, o wiele łatwiej będzie ich można pociągnąć do najwyższej doskonałości. Oby się to stało, Czcigodni Bracia, iżby nie należący do Kościoła zapragnęli i przyjęli dla dobra swego zbawienia słodkie jarzmo Chrystusowe, a my wszyscy, którzy z miłosiernej Opatrzności Boskiej jesteśmy Jego domownikami, abyśmy nie ociężale, lecz gorliwie, chętnie i święcie to jarzmo nosili: gdy zaś życie nasze dostosuje się do praw Boskiego Królestwa, serdecznie radować się będziemy z obfitości zbawiennych skutków, a jako dobrzy i wierni słudzy Chrystusowi, staniemy się uczestnikami wiecznej szczęśliwości w Jego Królestwie niebieskim.

Niestety Abp Bugnini z kolegami już w 40 lat po wydaniu powyższej encykliki przeniósł to święto na koniec roku liturgicznego, zastępując eschatologiczną Ostatnią Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego - "wesołym oberkiem" na temat, jak to dobrze będzie, gdy Pan Jezus będzie królował, czyli dając złudne wrażenie, że wszystko dobrze się skończy i wszyscy będą żyć szczęśliwie na wieki.

Niedouczeni redaktorzy gazetek parafialnych rżną głupa i wmawiają wiernym, iż to sam Pius XI ustalił ten termin, o czym możemy się przekonać np. na stronie miesięcznika ropczyckich parafii "Wspólnota" stronie parafii  w Ropczycach: Ojciec św. Pius XI, widząc jak duch świata, duch antychrystusowy ogarnia społeczeństwa, wydał encyklikę, w której przestrzega przed obojętnością dla spraw Bożych, nawołuje do gorącego oddania się królowaniu Chrystusa. Ustanawia dla całego Kościoła osobne, uroczyste „Święto Chrystusa-Króla” w ostatnią niedzielę roku liturgicznego.

Wiadomo, komu by się tam chciało zaglądać do omszałych, "przestarzałych" encyklik z okresu międzywojennego?

Szperając po internecie można znaleźć ciekawe "usprawiedliwienia" przesunięcia daty święta, np. na stronach Diakonii (?) Liturgicznej Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej, (Ustanowiona została w 1925 r. przez Piusa XI. Przypada ona na ostatnią niedzielę roku liturgicznego i ukazuje nam, iż przy końcu czasów Chrystus przekaże Bogu Ojcu królowanie nad światem.),
w depeszach Informacyjnej Agencji Radiowej (Kościół obchodzi tę uroczystość w ostatnią niedzielę roku liturgicznego, aby podkreślić, że Chrystus Król zamyka, jako pan historii, ludzkie dzieje i do Niego należy "ostatnie słowo" w sprawach świata),
a nawet w samizdatowym pisemku katowickiego seminarium duchownego (Należy jednak wspomnieć, że Ojciec święty Paweł VI w 1970 r. zatwierdzając nowy kalendarz liturgiczny przesunął tę Uroczystość na ostatnią niedzielę roku liturgicznego, aby podkreślić ostateczne dążenie całego stworzenia. Gdyż sensem i celem ludzkości jest Królestwo Boże, gdzie Chrystus (...) zgromadzi wszystkich w powszechnym Kościele u Ojca),

Jak widać istota zmiany dokonanej przez Abpa Bugniniego z kolegami polega na tym, by panowanie Chrystusa uczynić jakimś odległym celem, do którego jedynie dążymy - podczas gdy jasne jest, że powinno ono mieć miejsce już tu i teraz, że już tu i teraz "władcy i panowania" podlegają Bogu i Chrystusowi nawet jeśli im się naiwnie wydaje, że nie.