wtorek, 24 stycznia 2017

Poczta Watykańska wyda znaczek pocztowy z Marcinem Lutrem


Nieśmiało pozwalamy sobie zaproponować jego szatę graficzną


czwartek, 19 stycznia 2017

Posoborowy kabaret

Już nawet nie wiem, czy się śmiać czy płakać...

http://swidnica24.pl/ksiadz-po-koledzie-wyslal-sprzataczke-i-kucharke/

Rozchorował się proboszcz ks. Andrzej Walów i żeby kolęda nie przepadła, wysłał po kolędzie do tej wsi kościelną panią Marysię i kucharkę Dorotę. Pani Marysia i pani Dorota chodziły dnia 16 i 17 stycznia za księdza pobierały koperty oraz święciły ludziom domy bez jakichkolwiek uprawnień. Ludzie zbulwersowani zadzwonili do Kurii w Świdnicy i ksiądz odwołał dalszą kolędę, która miała zacząć się dziś w Bolesławicach. Ludzie są bardzo oburzeni zachowaniem księdza oraz jego pomocników, gdyż taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Pani Dorota  kropiła wodą święconą domy, a pani Marysia pobierała koperty podpisywała nazwiskami i przeliczała pieniądze u ludzi w domu. Zachowanie śmieszne i karygodne – opisują mieszkańcy, prosząc o zachowanie anonimowości. – Mówiły, że na polecenie księdza chodzą, ponieważ ksiądz musi zebrać koperty i do 28 stycznia rozliczyć się z podatku u biskupa. Rozkładały się u ludzi w domu, podpisywały koperty, żeby ksiądz nie pomyślał, że go oszukały i spisywały, kto ile dał i liczyły przy ludziach pieniądze. Pani Dorota kazała dzieciom pokazywać zeszyty, wbijała pieczątki księdza i podpisywała.

niedziela, 8 stycznia 2017

Nowa Wiosna Kościoła - odwołana?

ks. Tomasz Jaklewicz w Trybunie Ludu Bożego popełnił tekst, którego nie powstydziłaby się nawet Kronika Novus Ordo. Czytamy, przecieramy oczy ze zdumienia, ale stoi nadal to samo. Oto co bardziej „wywrotowe” cytaty:


Trzeźwy sceptycyzm zadający pytania Kościołowi posoborowemu - toż to herezja jest! Kto to puścił do druku? Negatywme zjawiska, postępujący rozkład Kościoła, którego to rozkładu biskupi nie raczą zauważać... Zamiast iosny zapanowała zima... Puste kościoły, klasztory, seminaria, banalizacja liturgii,.. Jakże to, Leokadio? Włącz-no prędko radio!



Przymykanie oka na problemy, które burzą wygodne dla nas założenia. Oto jednozdaniowa, skondensowana definicja posoborowego episkopatu. Ba, powiem więcej: posoborowego duchowieństwa.



Tu większość czytelników może się szyderczo uśmiechnąć. Ileż to razy słyszeliśmy z ust biskupów, kapłanów i „zaangażowanych świeckich” oskarżenia o „tradycjonalizm”, „schizmatyckość” czy nieposłuszeństwo Ojcu świętemu... Ileż to raz wyrzucano nas z plebanii i zakrystii gdy prosiliśmy o Mszę świętą, o chrzest, o sakrament małżeństwa w „starym rycie” czy choćy o chwilę merytorycznej rozmowy Kolejny raz okazuje się, że to my mieliśmy rację, a nie teoretycy marksizmu-bugninizmu.



ks. Tomasz Jaklewicz w prostych, żołnierskich słowach pisze otwarttym tekstem, że jego pokolenie zostało OSZUKANE. Że ówczesne duchowieństwo ordynarnie i chamsko KŁAMAŁO mówiąc o kondycji i sytuacji wewnętrznej Kościoła  W imię czego - pozostaje zapytać. W imię kogo i jakich idei? Z pewnością nie w Imię Boże. Należy również zapytać - dlaczego niektórym prominentnym „działaczom posoborowia” ten posoborowy, fałszywy paradygmat wżarł się w mózgi tak głęboko, że już nie potrafią powiedzieć prawdy, nawet jeśliby ich ich mocno potrząsnąć.



No to już jest z punktu widzenia teologii posoborowej czysta herezja. Nie wiem, jakim cudem to poszło do druku :-)



jak wyżej.



No i masz. Okazuje się, że posoborowie nie dość, że przyniosło straty, to jeszcze pontyfikaty św. Jana Pawła II i Benedykta XVI nie zdołały tychże strat odrobić. Kto wie, może dożyjemy wreszcie krytycznej oceny owoców pontyfikatu papieża Polaka, a zwłaszcza bezhołowia panującego w niektórych kongregacjach podczas, gdy „szef” zajmował się przyjmowaniem tysięcy wiernych na prywatnych audiencjach i lataniem po kraju i świecie...

Ani chybi ktoś przełożył wajchę i po latach posoborowego bajzlu zaczyna się nieśmiałe oswajanie czytelników z kościelną normalnością.

sobota, 7 stycznia 2017

kolorowe chmurki, dymki, cztery cytaty na krzyż. Nic tam nie ma. Te lekcje są o niczym

Dobrych materiałów, np. programów do nauczania religii. Z tym ciągle mamy problem. Najlepszym programem do nauczania jest Katechizm Kościoła Katolickiego i podręcznik z lat 60. „Nauka Boża”. W dzisiejszych podręcznikach do religii znajdujesz jakieś kolorowe chmurki, dymki, cztery cytaty na krzyż. Nic tam nie ma. Te lekcje są o niczym.
w Trybunie Ludu Bożego albo cenzor jeszcze nie wrócił z urlopu, albo najwyraźniej ktoś przestawił wajchę.

http://gosc.pl/doc/3627608.W-matriksie-gimbazy

dalej jest jeszcze ciekawiej:

Czy widzisz taką reakcję obronną w tęsknocie za tradycją, przejawiającą się np. w szukaniu Mszy po łacinie?
Myślę, że jest coś takiego. Moje pokolenie *) i młodsi szukają tradycji. Nam się przejadły te wszystkie charyzmatyczno-wspólnotowo-poprotestanckie propozycje duszpasterskie. Oczywiście niektóre z nich były udane, ale niektóre katastrofalne. Co ciekawe, właśnie w internecie jest mnóstwo grup i stron tradycjonalistów. Oczywiście nie brak oszołomów, ale jest sporo ciekawych stron, miejsc i ludzi, którzy sa pasjonatami łaciny i szeroko rozumianej katolickiej tradycji. Są młodzi, są mobilni i świetnie te tradycje znają. Z tymi ludźmi też trzeba rozmawiać, żeby nie byli na marginesie Kościoła. Osoby szukające nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego mają takie same prawo do bycia w Kościele jak zwolennicy modlitwy charyzmatrycznej.    
*) ks. Iwanecki to rocznik 1987