Czyli typowy polsko - posoborowy bajzel
http://wiadomosci.onet.pl/krakow/chaos-przed-swiatowymi-dniami-mlodziezy-2016-w-krakowie/7phsfs
Wciąż nie podjęto ostatecznej decyzji, gdzie odbędzie się główna msza z papieżem podczas Światowych Dni Młodzieży. Strona kościelna naciska, by zorganizować ją w Brzegach, jak zostało wstępnie ustalone. (...) Ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść 15 maja.
Na zmianę miejsca naciskają też służby bezpieczeństwa. Te uznały Brzegi "za trudny teren do zabezpieczenia". – To nie jest tak, że nie jesteśmy w stanie zapewnić tam bezpieczeństwa pielgrzymom. Jednak, ze względu na wielkość terenu wymaga to zaangażowania większych środków, a co za tym idzie koszta takiej operacji też wzrosną (...) Problemem są też "wąskie gardła" w pobliżu autostrady A4. Chodzi o drogę, którą pielgrzymi muszą dotrzeć na miejsce uroczystości. Według obliczeń urzędników, wypełnienie placu zająć może 8 godzin. Tymczasem opuszczenie terenu Brzegów, przesz wszystkich pielgrzymów trwać ma ponad 12 godzin.
Do rozwiązania pozostaje też kwestia zabezpieczenia medycznego. – Część uroczystości odbywa się w Krakowie. Jeśli potem pielgrzymi przenieśliby się do Brzegów, to trzeba tam też "przerzucić" służby medyczne. A to dodatkowe wyzwanie - mówi Pilch.
(...) Inna wersja to lotnisko w Balicach. Ta opcja wchodzi w grę, jeśli do stolicy Małopolski przybędzie więcej, niż 2 miliony pielgrzymów. - Nikt z nami o tej kwestii nie rozmawiał. Organizacja uroczystości na lotnisku oznacza, jego zamknięcie na miesiąc – mówi Urszula Podraza, rzecznik prasowa Kraków Airport. – To oznacza, że nie moglibyśmy przyjąć samolotów, którymi przylecą pielgrzymi – dodaje.
Na razie nie wiadomo też kto podejmie ostateczną decyzję o wyborze miejsca. - Ja mam prośbę. To, nie mnie proszę o to pytać. Proszę pytać gdzie indziej – odpowiada wymijająco wojewoda. Gdzie? Tego nie zdradza. Dopytywany, czy najważniejsze zdanie na wybór miejsca będzie miała strona kościelna wojewoda rozkłada ręce, kiwa głową i znaczącą się uśmiecha. – Ja tylko będę musiał wypić czyjeś piwo – dodaje po chwili.
Problem jest też z wolontariuszami. Obecnie brakuje 10 tysięcy osób, które mają pomagać podczas Światowych Dni Młodzieży. (...) Miejsc noclegowych brakuje też dla pielgrzymów. Do tej pory zarejestrowało się ponad pół miliona wiernych. Udało się pozyskać jednak "tylko" 300 tysięcy miejsc noclegowych. Tymczasem komitet organizacyjny szacuje, że do Krakowa może przyjechać ponad 2 miliony osób. (...)
Wciąż nie wiadomo też, gdzie zostanie rozlokowana część policjantów i żołnierzy, którzy na czas ŚDM 2016 przyjadą do Krakowa - z całej Polski. Łącznie będzie to 6,5 tysiąca osób.
Tymczasem według szacunków i wyliczeń krakowskiego magistratu, przygotowanie Światowych Dni Młodzieży może kosztować Kraków 202 miliony złotych, a licząc tak jak urzędnicy, z inwestycjami, które już trwają - nawet 600 mln zł. (...)
Nie wiadomo, kto poniesie koszty darmowej komunikacji dla pielgrzymów. Rozmowy w tej sprawie trwają. Ponadto urzędnicy oszacowali, że 13,5 mln zł będzie kosztować "wzmocnienie" niektórych linii tramwajowych i autobusowych. Do tego trzeba doliczyć wynajęcie 150 autobusów przez MPK. To koszt miliona złotych. Kolejne 3,2 miliony złotych trzeba wydać na koszty związane z ich kursowaniem.
Tymczasem strona kościelna niechętnie mówi o finansach. Przedstawiciele komitetu organizacyjnego na pytania związane z wydatkami odpowiadają enigmatycznie. Zdradzają tylko, że istnieje dokument, który szczegółowo określa kto i za co zapłaci. Dziennikarze jednak " nie mogą go jeszcze zobaczyć". Ten ma zostać ujawniony w późniejszym terminie. Kiedy? Nie wiadomo.
czwartek, 31 marca 2016
środa, 30 marca 2016
komu przeszkadzają Franciszkanie Niepokalanej?
http://przedsoborowy.blogspot.com/2016/03/niestworzone-zarzuty-przeciwko.html
Sprawa Franciszkanów Niepokalanej powróciła się przy okazji zakończenia roku życia konsekrowanego, czyli 2 lutego. Kardynał Braz de Aviz, Prefekt Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego udzielił wówczas wywiadu agencji prasowej SIR, powiązanej z Konferencją Episkopatu Włoch. Część dotycząca FFI (tj. zakonu męskiego) ogranicza się do jednej kwestii, ale odnosi się do wielu faktów niezbyt znanych po tej stronie Alp.
Dziennikarz pyta o sygnowanie paktów własną krwią oraz wypalanie na ciele znaków rozpalonym żelazem. Powinniście wiedzieć, że od zeszłego listopada z inicjatywy dziennika Corriere della Sera rozpętała się kampania medialna przeciwko ojcu Stefanowi Manelli. Jest on oskarżany m.in. o zmuszanie sióstr do podpisywania przysięgi wierności własną krwią, o akceptowanie praktyki wypalania znaku IHS na skórze oraz o drobniejsze przewinienia, nie omijające również kwestyj finansowych. Wszystkie te oskarżenia pochodzą od byłych członkiń zakonu w liczbie trzech, nieposiadających dowodów na prawdziwość swych słów, odnoszących się do wydarzeń rzekomo mających miejsce przed dwudziestu laty i są dementowane przez aktualne członkinie zakonu w liczbie trzystu. Tymczasem kardynał prefekt podpisał był dekret zwalniający członków obu gałęzi zakonu z owego prywatnego ślubu wierności ojcu Manellemu, choć nie przeprowadzano żadnego postępowania kanonicznego w przedmiotowej sprawie, nie stawiając pytań ani założycielowi zakonu ani innej hipotetycznie właściwej w sprawie kongregacji (np. Kongregacji Doktryny Wiary). Mamy tu przykład potępiania bez przeprowadzania dochodzenia, co jest charakterystyczne dla tej afery od samego jej początku. "Fakty prasowe", pokazywane na małym ekranie stają się punktem odniesienia dla decyzyj podejmowanych przez prefekta kongregacji w Kurii Rzymskiej. Jej upadek nie jest zatem mitem, skoro odrzucono ostrożność i zdrowy rozsądek w tak delikatnej sprawie i nie zaczekano na rozstrzygnięcie organu sądowego.
Aspekt prawny sprawy FFI dotyczy również sióstr franciszkanek (czyli SFI), jako że właściciele majątku wykorzystywanego do apostolatu Franciszkanów Niepokalanej pomagali męskiej lub żeńskiej gałęzi zakonu. Warto wskazać, że stowarzyszenia te były wymagane przez ojca Stefana, by członkowie jego zakonów żyli w radykalnym ubóstwie - bez własności sióstr i braci, osobistej bądź wspólnotowej, czerpiąc przykład ze św. Maksymiliana Kolbego. Postępowania względem tych stowarzyszeń były uruchamiane z inicjatywy któregoś z członków FFI, bez zaangażowania ze strony Stolicy Apostolskiej czy prokuratury. Nie wdając się w szczegóły należy stwierdzić, iż wyjaśnienia tych zagadnień są rzeczywiście w toku, ale kardynał prefekt zdaje się być zbyt ostrożny, by stwierdzić, iż niektóre spośród postępowań już się zakończyły, a ich rozstrzygnięcia przemawiają na korzyść pomówionych stowarzyszeń. Ponadto ojciec Stefan systematycznie kieruje sprawy przeciwko zniesławiającym go w programach telewizyjnych byłym zakonnicom. Włoski wymiar sprawiedliwości może wreszcie zrobi porządek z wszystkimi oszczercami ojca Manellego, do grona których należy również zaliczać kardynała Braz de Aviz. Nie zapominajmy, że [wyznaczony przez Franciszka komisarz] Volpi uciekł od negatywnego dlań wyroku sądu świeckiego poprzez "łaskę" nagłej śmierci. Ponadto ojciec założyciel nie odpuszcza i w dniu 2 marca złożył skargę przeciw niektórym obecnym liderom FFI. Widzimy, że nic nowego tu się nie dzieje od czasów św. Atanazego: fałszywe oskarżenia, jakie pojawiły się na określonych blogach (skąd trafiły na ekrany telewizyjne), są weryfikowane i odrzucane.
Podsumowując, Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego wydaje się coraz bardziej wikłana w aferę, której prawdziwe motywy są wciąż zakryte i znacznie przekraczające możliwości komisarzy obu gałęzi zakonu Franciszkanów. Ich działania zdają się być ograniczone do dwóch rzeczy: zniszczenia charyzmatu i przejęcia majątku. Poza tym ich medialne milczenie czyni z nich faktycznych współuczestników kampanii prasowej skierowanej właściwie przeciwko życiu zakonnemu jako takiemu: oskarżenia i "sznurki" do nich prowadzące są zdumiewająco banalne.
Nie popadajmy w pesymizm: wywiad z kardynałem daje nam pewną nadzieję: można sądzić, iż nie wszyscy zgadzają się z franciszkową "normalizacją" Franciszkanów Niepokalanej. Módlmy się do Matki Niepokalanej, by trwała przy swoich rycerzach w błękicie.
Sprawa Franciszkanów Niepokalanej powróciła się przy okazji zakończenia roku życia konsekrowanego, czyli 2 lutego. Kardynał Braz de Aviz, Prefekt Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego udzielił wówczas wywiadu agencji prasowej SIR, powiązanej z Konferencją Episkopatu Włoch. Część dotycząca FFI (tj. zakonu męskiego) ogranicza się do jednej kwestii, ale odnosi się do wielu faktów niezbyt znanych po tej stronie Alp.
Dziennikarz pyta o sygnowanie paktów własną krwią oraz wypalanie na ciele znaków rozpalonym żelazem. Powinniście wiedzieć, że od zeszłego listopada z inicjatywy dziennika Corriere della Sera rozpętała się kampania medialna przeciwko ojcu Stefanowi Manelli. Jest on oskarżany m.in. o zmuszanie sióstr do podpisywania przysięgi wierności własną krwią, o akceptowanie praktyki wypalania znaku IHS na skórze oraz o drobniejsze przewinienia, nie omijające również kwestyj finansowych. Wszystkie te oskarżenia pochodzą od byłych członkiń zakonu w liczbie trzech, nieposiadających dowodów na prawdziwość swych słów, odnoszących się do wydarzeń rzekomo mających miejsce przed dwudziestu laty i są dementowane przez aktualne członkinie zakonu w liczbie trzystu. Tymczasem kardynał prefekt podpisał był dekret zwalniający członków obu gałęzi zakonu z owego prywatnego ślubu wierności ojcu Manellemu, choć nie przeprowadzano żadnego postępowania kanonicznego w przedmiotowej sprawie, nie stawiając pytań ani założycielowi zakonu ani innej hipotetycznie właściwej w sprawie kongregacji (np. Kongregacji Doktryny Wiary). Mamy tu przykład potępiania bez przeprowadzania dochodzenia, co jest charakterystyczne dla tej afery od samego jej początku. "Fakty prasowe", pokazywane na małym ekranie stają się punktem odniesienia dla decyzyj podejmowanych przez prefekta kongregacji w Kurii Rzymskiej. Jej upadek nie jest zatem mitem, skoro odrzucono ostrożność i zdrowy rozsądek w tak delikatnej sprawie i nie zaczekano na rozstrzygnięcie organu sądowego.
Aspekt prawny sprawy FFI dotyczy również sióstr franciszkanek (czyli SFI), jako że właściciele majątku wykorzystywanego do apostolatu Franciszkanów Niepokalanej pomagali męskiej lub żeńskiej gałęzi zakonu. Warto wskazać, że stowarzyszenia te były wymagane przez ojca Stefana, by członkowie jego zakonów żyli w radykalnym ubóstwie - bez własności sióstr i braci, osobistej bądź wspólnotowej, czerpiąc przykład ze św. Maksymiliana Kolbego. Postępowania względem tych stowarzyszeń były uruchamiane z inicjatywy któregoś z członków FFI, bez zaangażowania ze strony Stolicy Apostolskiej czy prokuratury. Nie wdając się w szczegóły należy stwierdzić, iż wyjaśnienia tych zagadnień są rzeczywiście w toku, ale kardynał prefekt zdaje się być zbyt ostrożny, by stwierdzić, iż niektóre spośród postępowań już się zakończyły, a ich rozstrzygnięcia przemawiają na korzyść pomówionych stowarzyszeń. Ponadto ojciec Stefan systematycznie kieruje sprawy przeciwko zniesławiającym go w programach telewizyjnych byłym zakonnicom. Włoski wymiar sprawiedliwości może wreszcie zrobi porządek z wszystkimi oszczercami ojca Manellego, do grona których należy również zaliczać kardynała Braz de Aviz. Nie zapominajmy, że [wyznaczony przez Franciszka komisarz] Volpi uciekł od negatywnego dlań wyroku sądu świeckiego poprzez "łaskę" nagłej śmierci. Ponadto ojciec założyciel nie odpuszcza i w dniu 2 marca złożył skargę przeciw niektórym obecnym liderom FFI. Widzimy, że nic nowego tu się nie dzieje od czasów św. Atanazego: fałszywe oskarżenia, jakie pojawiły się na określonych blogach (skąd trafiły na ekrany telewizyjne), są weryfikowane i odrzucane.
Podsumowując, Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego wydaje się coraz bardziej wikłana w aferę, której prawdziwe motywy są wciąż zakryte i znacznie przekraczające możliwości komisarzy obu gałęzi zakonu Franciszkanów. Ich działania zdają się być ograniczone do dwóch rzeczy: zniszczenia charyzmatu i przejęcia majątku. Poza tym ich medialne milczenie czyni z nich faktycznych współuczestników kampanii prasowej skierowanej właściwie przeciwko życiu zakonnemu jako takiemu: oskarżenia i "sznurki" do nich prowadzące są zdumiewająco banalne.
Nie popadajmy w pesymizm: wywiad z kardynałem daje nam pewną nadzieję: można sądzić, iż nie wszyscy zgadzają się z franciszkową "normalizacją" Franciszkanów Niepokalanej. Módlmy się do Matki Niepokalanej, by trwała przy swoich rycerzach w błękicie.
poniedziałek, 28 marca 2016
Pilnujcie nas, bardzo was proszę... Pilnujcie nas, kapłanów!
Ks. Jan udał się dziś po wieczną nagrodę do Pana.
Oremus...
Nie ma niczego gorszego niż łajdaczący się ksiądz. (...) Pilnujcie nas, bardzo was proszę... Pilnujcie nas, kapłanów! (ks. Jan Kaczkowski)
Księże Janie, będziemy pilnować. A Ty pilnuj nas tam z góry, stojąc przed obliczem Tego, którego tak w swym kapłańskim życiu umiłowałeś.
Oremus...
Nie ma niczego gorszego niż łajdaczący się ksiądz. (...) Pilnujcie nas, bardzo was proszę... Pilnujcie nas, kapłanów! (ks. Jan Kaczkowski)
Księże Janie, będziemy pilnować. A Ty pilnuj nas tam z góry, stojąc przed obliczem Tego, którego tak w swym kapłańskim życiu umiłowałeś.
czwartek, 24 marca 2016
W służbie ludzkości
Jego Świątobliwość Franciszek zdążył już wprawdzie przyzwyczaić nas do rozmaitych oryginalności, ale okazuje się, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa, że jeszcze wszystko przed nami. Oto 30 kwietnia ma odprawić w Rzymie specjalną, jubileuszową (w 111 rocznicę utworzenia organizacji) Mszę Świętą dla Rotarian, dla których zarezerwowano aż 8000 miejsc. Rotarianie, to organizacja zawiązana – podobnie jak wszystkie inne - gwoli służeniu ludzkości. Podobne intencje deklarował w swoim czasie nieboszczyk generał Sławomir Petelicki, wspominając w wywiadzie prasowym, jak to za pierwszej komuny wstąpił do Służby Bezpieczeństwa, żeby „spełniać dobre uczynki”. Musimy wszelako pamiętać, że ludzkości można służyć, a nawet wysługiwać się na wiele sposobów. Na przykład założyciel pierwszego w Polsce (rok 1931) Klubu Rotariańskiego, prof. Jerzy Loth, w 1945 roku zaczął służyć ludzkości w Komitecie Słowiańskim, którego celem było umacnianie przyjaźni narodów słowiańskich z ZSRR. Jaką rolę w tym umacnianiu odgrywał z jednej strony NKWD, a z drugiej – Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego – tego pewnie nieprędko się dowiemy, a może nawet nie dowiemy się nigdy – ale jakąś na pewno odgrywać musiały, bo wiadomo, że zarówno NKWD, jak i MBP interesowały się wszystkim, a już specjalnie – służeniem, a także – wysługiwaniem się ludzkości. Na taką możliwość wskazuje okoliczność, że Komitet Słowiański był głównym centrum tzw. „pieriekowki”, czyli indoktrynacji, mającej na celu przerobienie Polaków na człowieków sowieckich – i w tym celu współpracował on m.in. z Wandą Wasilewską, która – jak wiadomo – zawsze była gotowa przychylić znękanej ludzkości nieba, a zwłaszcza promieniejącego na tym niebie Słoneczka Światowego Proletariatu, Józefa Stalina. Oczywiście teraz etap jest inny, więc i formy służenia ludzkości też kształtują się inaczej – o czym najlepiej świadczy osoba pani Barbary Pawlisz, która od 1 lipca ub. roku jest gubernatorem Dystryktu 2230 Rotary International – bo tak w rotariańskiej nomenklaturze określany jest nasz nieszczęśliwy kraj, a także Białoruś i Ukraina. Znaczy – jeśli nawet nadal bałamucimy się słowiańsko, to raczej w ramach sojuszów odwróconych.
Jak wynika z rocznika (1976) Wielkiego Wschodu Francji, Kluby Rotariańskie zostały zaliczone do 93 bractw masońskich. Z tego zapewne powodu Kościół katolicki odradzał duchowieństwu (w 1929 r.), albo nawet zakazywał (w 1951 roku) wstępowania do organizacji rotariańskich. Okazuje się jednak, że papież Franciszek, jeszcze jako Jorge Bergoglio, już jako biskup, ale jeszcze nie kardynał (kardynałem został w 2001 roku) w 1999 roku został honorowym członkiem Klubu Rotariańskiego w Buenos Aires. Zatem już z tego powodu trudno się dziwić, że 30 kwietnia na Placu św. Piotra będzie celebrował jubileuszową Mszę. Mimo to wielu komentatorów zachodzi w głowę („zachodzim w um z Podgornym Kolą...”), jakież to przyczyny mogły skłonić papieża Franciszka do aż takich poświęceń w służbie ludzkości. Osobiście, przede wszystkim z uprzejmości, skłaniałbym się do wyjaśnienia tych przyczyn członkostwem honorowym, ale skoro rzecz cała odbędzie się w Rzymie, to niepodobna nie wspomnieć o starożytnej rzymskiej sentencji, że „nie ma takiej bramy, której nie przeszedłby osioł obładowany złotem”. W tej sytuacji ciekawe, jaką sumę przeznaczyli Rotarianie na jubileuszową intencję – bo chyba coś tam musieli wysupłać? Wprawdzie wiadomo, że Jego Świątobliwość Franciszek jest ptaszkiem Bożym, a jego skromność jest znana na całym świecie, ale – jak w niepojętym przypływie szczerości przyznał kiedyś Mahatma Gandhi – nic nie jest tak kosztowne, jak stworzenie wrażenia ubóstwa i prostoty. W takiej sytuacji, jeśli nawet nie mówi się o pieniądzach, to jednak muszą one w jakiś sposób się znaleźć. Do tego dochodzą ekonomiczne przekonania Jego Świątobliwości Franciszka, który nie tylko krytykuje kapitalizm i autonomię rynku, wskazując, że wiara w dobroć tych, którzy sprawują władzę ekonomiczną jest „naiwna”. Co innego wiara w dobroć tych, którzy sprawują władzę polityczną – bo tak chyba należałoby rozumieć krytykę „tyranii kapitalizmu”, jako przyczyny „wykluczenia”. Z tego punktu widzenia socjalizm, a więc system w którym władza polityczna jest organizatorem nie tylko życia gospodarczego, ale w ogóle całego, zwłaszcza w postaci radykalnej, takiej, jak komunizm, musi być zdecydowanie lepszy. W komunizmie bowiem nikt wykluczony być nie może, bo komunizm nikogo nie pozostawia samopas, nawet gdyby chciał się przed nim schronić w mysiej norze. Niestety nie ma rzeczy doskonałych i – jak jeszcze za pierwszej komuny zauważył prof. Łagowski – komunizm nie może zwyciężyć na całym świecie, bo przynajmniej jedno państwo musi pozostać normalne, żeby było wiadomo, ile co naprawdę kosztuje. Takie normalne państwo musiałoby poświęcić się w służbie ludzkości, zgodnie z zasadami rotariańskimi. Esperons, że tego wszystkiego dowiemy się 30 kwietnia, no a potem musimy chyba przygotować się na kolejne niespodzianki?
Stanisław Michalkiewicz
Subskrybuj:
Posty (Atom)

