

foto za: http://www.osu.pl/
Breviarium Historiae Ecclesiae Postconciliaris
Krótki przegląd wydarzeń z życia Kościoła posoborowego


Jak donosi serwis wiara.pl - W stolicy Meksyku zawieszono 26 kwietnia publiczne odprawianie Mszy św. Ze względu na zagrożenie epidemią świńskiej grypy stołeczny metropolita polecił nie sprawować Eucharystii aż do wydania kolejnych rozporządzeń - donosi Radio Watykańskie.Wierni mają wypełnić niedzielny obowiązek słuchając Mszy przez radio. Kard. Norberto Rivera Carrera podjął tę decyzję po konsultacjach z tamtejszym ministerstwem zdrowia. Meksyk stara się zapobiec wybuchowi epidemii. Jak podaje agencja Associated Press już ponad tysiąc Meksykanów zaraziło się świńską grypą. Liczbę ofiar śmiertelnych szacuje się na ponad 80. W piątek zamknięte zostały wszystkie szkoły i wyższe uczelnie w blisko 20-milionowej stołecznej aglomeracji. O. Jan Góra OP: – Od 30 lat jestem poznaniakiem z przeznaczenia przełożonych. Przyjeżdżam czasem do Krakowa „kraść” pamiątki po Ojcu Świętym Janie Pawle II. Tych pamiątek jest tutaj wiele, w Krakowie po prostu aż się przelewa. Ja przyjeżdżam z tej „pustyni wielkopolskiej”, gdzie Dom Jana Pawła II na Polach Lednickich wciąż świeci pustkami.
Te rzeczy „kradłem” w ciągu 27 lat (bo ten proceder uprawiałem niemal od zawsze). Ojciec Święty zawsze na to patrzył z pobłażliwością i mówił do ks. Stanisława: – Dej mu, dej to, o co prosi. A ja mówiłem: – Dej mi tę białą czapeczkę, Ojcze Święty. A on: – Po mojej śmierci. Nie ustępowałem. Ojciec Święty, pełen cierpliwości, na te słowa zdjął piuskę i dał mi ją. Kolejną pamiątką były buty, takie rozdeptane. Papież się śmiał i pytał: – Chłopie, czyś ty ogłupiał? A ja na to mówiłem: – Jak piękne są stopy Zwiastuna Dobrej Nowiny! Dej buty... I Ojciec Święty dawał buty, i tak powoli wydzierałem od niego te bezcenne dzisiaj dla wszystkich pamiątki.
– Symbolem Pól Lednickich w 2007 r. była chustka Jana Pawła II...
– Uważam, że nie sztuka coś mieć, sztuka umieć coś z tym zrobić. Dlatego jeśli komuś przyjdzie do głowy, aby coś mi dać, to ja to zawsze chętnie wezmę, bo mam dużo pomysłów.
Słyszałem takie słowa Papieża z okna: „Musicie być mocniejsi niż warunki, w których przyszło wam żyć”. A od pewnego czasu na prawym kolanie Ojca Świętego pojawiała się chustka.Chciałem ją dostać. Kard. Dziwisz pytał mnie, po co mi ta chustka. A mnie przyszła na myśl taka modlitwa: „Wytrzyj czoło – zacznij myśleć na nowo; wytrzyj oczy – zobacz świat na nowo; wytrzyj nos – weź głęboki oddech. Wytrzyj twarz – jesteś nowym człowiekiem!
Kard. Dziwisz dał mi chustkę Jana Pawła II, choć wcześniej sam niejedną gwizdnąłem Ojcu Świętemu.
I chustka „zagrała” jako symbol nad Lednicą w 2007 r. Ponad 200 tys. chustek nad Lednicą ludzie ze sobą zabrali: starcy i młodzi, wszyscy brali, bo to instrument, symbol czegoś fantastycznego...
– Jest jeszcze jakaś pamiątka bliska Ojcu?
– Wiele. Najlepiej było z ręką... Chciałem mieć rękę Papieża. Kiedyś przy stole zapytałem: – Czy Ojciec Święty pozwoli, że odleję Ojcu rękę? Uczyłem się wcześniej na policji, jak się odlewa kryminalistom dłonie i linie papilarne. Od dentystów protetyków dostałem na ten cel 10 litrów silikonu.
Papież miał zwyczaj, że jak coś głupiego mu proponowałem, to się stukał widelcem po czole. Wówczas także myślałem, że spaliłem temat, ale wieczorem dzwonią, że jest możliwość odlania ręki, mogę przyjść. Miałem przygotowane specjalne korytka na nogi i na ręce oraz rozbełtany dwuskładnikowy silikon. Pocałowałem Ojca Świętego w rękę, wsadziłem ją do korytka i zalałem. A on tak siedzi i mówi: – Stasiu, po cośmy się z tym facetem zaczęli zadawać?
Wtedy to zlekceważono i przekazano odlew do magazynu. Dopiero po dwóch latach go odzyskałem. Protetycy odlali mi tę rękę – wyszły cudownie linie papilarne – i ci, co się wówczas ze mnie śmiali, pytają dziś, czy mogą dostać kopię...
Dzięki temu nad Lednicą ludzie całują rękę Papieża! To jest genialne!
– Na Lednicy jest Dom Jana Pawła II, uzupełniany systematycznie takimi pamiątkami...
– Ja kochałem bardzo Papieża. Za dużo u niego zjadłem, co widać, i teraz mam wyrzuty sumienia, że powinienem to oddać i podzielić się z innymi. Na Lednicę przyjeżdża codziennie kilka autobusów młodzieży. Nade mną „wiszą” słowa Pana Jezusa: „Daj im jeść”. Nie można tego zlekceważyć, więc ja mam fioła i karmię ludzi za darmo. Nad Lednicą mam zupę i chleb lednicki, rozdaję, a potem każę się modlić, by Dom Jana Pawła stał się kaplicą.
Kard. Dziwisz dał mi parkiet z pokoju, w którym była sypialnia kard. Karola Wojtyły i okno z Franciszkańskiej 3 w Krakowie. Z tego dębowego, ponad 100-letniego parkietu przygotowałem nad Lednicą pokój Papieża z tymi pamiątkami. Okno oprawione zostało w nierdzewną ramę, a w oknie jest jego piuska. Kochałem i kocham Papieża. To, co on mi dał, pozostaje dla mnie zobowiązaniem.
Nieubłagany walec postępu nie omija nikogo i niczego, więc nic dziwnego, że jego niwelujące działanie dało się wreszcie odczuć również w Kościele. Już JŚ. Paweł VI wyczuł „swąd szatana”, który wciskał się do „Świątyni Pańskiej” przez „jakąś szczelinę”. Warto zatrzymać się nad tym spostrzeżeniem Ojca Świętego, bo ono więcej wyjaśnia, niż z pozoru mówi. Wynika zeń bowiem – po pierwsze – że „swąd szatana” wciska się do Świątyni Pańskiej z zewnątrz. Zatem – po drugie – w samej Świątyni Pańskiej nie ma niczego takiego, co by „swąd szatana” z natury swojej wydzielało. Niestety – po trzecie – jest w niej „szczelina”. Skoro tak, to trzeba ją zlokalizować i uszczelnić, by „swąd szatana” już do „Świątyni Pańskiej” nie przenikał.
Wydaje mi się, że tą „szczeliną” przez którą do Kościoła przenika „swąd szatana”, wskutek czego atmosfera staje się coraz cięższa, jest zlekceważenie celibatu. Co więcej – również przyczyna tego zlekceważenia, w postaci prostackiego zawężenia celibatu do postulatu powstrzymania się osób duchownych od obcowania płciowego. Tymczasem jest to, jak sądzę, najmniej ważny aspekt celibatu. Pan Bóg, który stworzył płcie i hormony, nikomu tego cymesu nie żałuje, a jako człowiek doświadczony życiowo również i w tej dziedzinie mogę zapewnić, że jest ona bardzo podobna do alkoholizmu, który z kolei – jak zapewnia noblista z ekonomii Milton Friedman – jest podobny do kryzysów finansowych: najpierw nadmiar środków płynnych i narastająca euforia, ale potem – depresja. Tymczasem najważniejszą funkcję celibatu przedstawił święty Paweł pisząc, że jeśli ktoś nie ma żony, to stara się przypodobać Bogu, a jak ma żonę – to stara się przypodobać żonie.
A co to znaczy: „przypodobać?” Spełniać życzenia, nawet te niewypowiedziane, żeby zasłużyć na pochwałę. Mąż starający się „przypodobać” żonie, siłą rzeczy musi przyjąć jej punkt widzenia i zacząć patrzeć na świat jej oczyma. W końcu będzie jej nadskakiwał.
Jeśli ktoś pragnie przyjaźnić się ze wszystkimi, to prędzej, czy później MUSI wpaść w złe towarzystwo. Takie są konsekwencje poddania się pokusie „dialogu”. Oczywistym jego warunkiem jest przypisanie wszystkim dobrej woli, a zatem – usunięcia nie tylko ze słownika, ale z myśli kategorii wroga. Jeśli „dialog” – to wroga nie ma, bo z wrogiem nie prowadzi się „dialogu”, tylko walkę. Tymczasem wrogowie Kościoła SĄ i z ich punktu widzenia dialog jest ważnym narzędziem walki. Nie dlatego, by mieli nadzieję zmienić przy jego pomocy czyjeś zapatrywania, ale dlatego, że przystępując do dialogu, partner MUSI uznać równoprawność punktu widzenia wroga. A jeśli uzna wrogi punkt widzenia za równoprawny – staje się wobec wroga bezbronny, ponieważ przyjmując pierwsze fałszywe założenie, pozbawia się argumentów, by odrzucić kolejne. Odtąd musi się cofać i cofać, podczas gdy wróg zaciera ręce w oczekiwaniu na rychły triumf. Bo wróg nie dąży do kompromisu, tylko do zwycięstwa, więc można albo go zwyciężyć, albo mu ulec. Ale czy jest w stanie pokonać wroga ktoś, kto szuka z nim kompromisu?
Wydaje się, że po wielu upokarzających doświadczeniach stopniowo pozbywamy się iluzji. Porzucając nadzieje pokładane w socjotechnice i przemyśle rozrywkowym, powracamy do źródeł, a właściwie do jednego, najważniejszego Źródła. To budzi zaniepokojenie wrogów i wywołuje gwałtowny atak na tych, którzy nadają kierunek i narzucają tempo tego marszu ku zwycięstwu. Stąd nasilające się napaści na Ojca Świętego Benedykta XVI-go oraz tych przedstawicieli duchowieństwa, którzy pragnęliby pośpieszyć mu z pomocą przy uszczelnieniu szczeliny, przez którą „swąd szatana” zaczął przenikać do Świątyni Pańskiej. Niezależnie jednak od przykrości, jaką taka czy inna zniewaga może nam sprawiać, ten gwałtowny wybuch wściekłości wrogów Kościoła Chrystusowego powinien sprawiać nam radość i budzić nadzieję. Bo chyba lepiej, że nas nie chwalą, tylko pienią się w bezsilnej złości, że sól Kościoła wcale nie zwietrzała i że na nowo wszyscy odkrywamy najważniejszą funkcję celibatu.


Na stronie KAI Grób Pański w kościele oo. Pijarów w Warszawie. Figura Chrystusa leży na łóżku szpitalnym, obok stoi kroplówka. W drugim końcu krypty stoi łóżeczko dziecinne z porozrzucanymi pluszakami. Całość dopełnia około 500 krzyży tekturowych powieszonych w całej krypcie.
Z tyłu stoi sobie piękny, zabytkowy ołtarz,
Jeśli kobieta stwierdzi, że płód, który nosi, jest uszkodzony w stopniu zagrażającym życiu, czyli że nie ma szansy na normalne życie i jeśli wtedy kobieta żąda aborcji, choćby i późnej aborcji - aby chronić jej życie, jej zdrowie, jej płodność, to jest ochrona jej nadziei i marzeń, bo ta ciąża jest tragedią, a aborcja błogosławieństwem.








