środa, 12 września 2007

Co zrobić z sutannami, których i tak nikt już nie nosi?

w Wyrach w oazie przy parafii NSPJ jak widać mają pewne pomysły...



Przy okazji - proszę obejrzeć zdjęcia ze Mszy świętych odprawianych przez tego samego kapłana na łonie natury - jak widać - Msze święte odprawiane na ściętym pniu są już "passé". W tym sezonie modne jest odprawianie jednocześnie na pieńku (który symbolizuje drzewo, czyli życie), na plecaku (który symbolizuje pielgrzymowanie) i na walizce (która symbolizuje bogactwo duchowe). Że się też ta cała konstrukcja nie wypierniczyła...

Swoją drogą - wygląda toto, jak pokaz iluzjonisty, a nie jak uobecnienie Najświętszej Ofiary Krzyża, prawda?


poniedziałek, 10 września 2007

I jak tu być ekumenicznym?

Mój przyjaciel, wyznania prawosławnego, podesłał mi załączone zdjęcie z zapytaniem:

Czy ten Wasz Biskup Rzymu zdaje sobie sprawę z godności urzędu, jaki sprawuje? Czy On nie widzi, w jakie koszmarne szmaty Go ubrano? Co to za kolorystyka? I jeszcze ta piłeczka z pokemonem Pikachu... I jak ja mam Go traktować poważnie? Nasz Patriarcha by nigdy w życiu czegoś podobnego na siebie nie założył! On zdaje sobie sprawę z powagi swojego Urzędu, Urzędu następcy Apostołów!

Drodzy czytelnicy, co ja mam mu odpowiedzieć? Sam już nie wiem... Dobrze, że mój przyjaciel nie rozumie po niemiecku, bo by się dopiero załamał, gdyby się dowiedział iż ta piłka z pokemonem miała zastosowanie liturgiczne (!)

Jak możemy się dowiedzieć z oficjalnej strony poświęconej pielgrzymce do Austrii - na "przygotowanie darów" do ołtarza oprócz chleba i wina przyniesiono świecę, piłkę symbolizującą dziecięcą radość życia, czek symbolizujący kolektę (zbieraną tego dnia na zakup sprzętu medycznego) oraz "Joy-and-worry-box" (Skrzynka radości i smutków) czyli tekturowe pudełko z prośbami od wiernych zebranymi przed Mszą świętą.

Dodatkowo możemy się dowiedzieć, iż austriaccy biskupi, zapewne chcąc okazać posłuszeństwo Ojcu świętemu w częstszym stosowaniu języka łacińskiego podczas międzynarodowych celebracji, pierwsze czytanie przygotowali i wykonali w języku chorwackim, psalm responsoryjny - po słoweńsku, drugie czytanie - po węgiersku, wezwania modlitwy wiernych po czesku, słowacku, polsku, rumuńsku i niemiecku. Nie wątpimy, że dzięki temu wszyscy wszystko zrozumieli.

niedziela, 9 września 2007

...i wrócił się pies do wymiotu swego...

Żenujące jest to, w co po Drugim Soborze przekształcił się niegdyś prężny zakon św. Dominika, dzielnie walczący z katarską herezją. Dzisiejsi "dominikanie" dzielnie walczą już tylko co najwyżej z katarem i grypą i sami rozsiewają wśród swoich wiernych herezje, w dodatku pełnymi garściami.
Jak donosi The Tablet (to taka brytyjska "Niedziela"), Ojcowie Dominikanie z Niderlandów wydali niedawno i rozesłali po wszystkich niderlandzkich parafiach katolickich kilkudziesięciostronicową broszurkę pod tytułem Kerk & Ambt (Kościół i Posługa), w której możemy znaleźć następujące stwierdzenia:

- Kościół powinien porzucić swój "prezbiterocentryczny" model Mszy świętej na rzecz modelu "gromadzenia się wspólnoty dzielącej się w modlitwie chlebem i winem"
- Czy są to kobiety czy mężczyźni, homo- czy heteroseksualni, poślubieni czy stanu wolnego, nie stanowi żadnej różnicy. To, co jest istotne, to gotowość rozkrzewiania wiary.
- wielu holenderskich katolików jest sfrustrowanych tym iż jedyna reakcja Kościoła na brak powołań kapłańskich to likwidacja kościołów i łączenie parafii.
- Kościół jest zorganizowany wokół kapłaństwa i uważa kapłaństwo za ważniejsze niż lokalna wspólnota wiernych, a taka polityka jest przecież zabójcza dla wspólnoty.
- Bazując na dziejach wczesnego Kościoła, wspólnota powinna wybrać sobie własnego świeckiego duszpasterza, który przewodniczyłby modlitwom i nabożeństwom. Ów świecki duszpasterz powinien celebrować Eucharystię i wypowiadać Słowa Konsekracji wraz z całą wspólnotą. Wypowiadanie tych słów nie jest wyłącznym prawem kapłana, lecz jest to świadome wyznanie wiary przez całe zgromadzenie.

Episkopat holenderski na razie nie przeanalizował całej broszury, nie zabronił jej rozpowszechniania, a jedynie ograniczył się do stwierdzenia iż "wydaje się, że stoi ona w opozycji do wiary Kościoła katolickiego". Biskupi stwierdzili również iż nic nie wiedzieli o planowanej akcji wysyłkowej, a bardziej szczegółowo na temat książki wypowiedzą się w terminie późniejszym.

38-stronicowa broszurka prezentuje odgrzewane wierzenia o. prof. Edwarda Schillebeeckx'a OP, który w 1986 r. został upomniany przez Kongregację Nauki Wiary za szerzenie błędnych poglądów na temat Eucharystii i posługiwania w Kościele przez świeckich. Niestety, interwencja KNW ograniczyła się do pokiwania palcem (w bucie) i o. Edward nadal mógł wykładać na uczelniach katolickich. Skutki tego zaniedbania - jak widać - są opłakane.

Autorem książeczki jest o. dr André Lascaris OP (→, w tradycyjnym, elegancko skrojonym habicie dominikańskim), wykładowca Dominikańskiego Centrum Studiów Teologiczno-Społecznych w Nijmegen. Współautorzy to o. Jan Nieuwenhuis OP (←, z książką, również w stroju zakonnym), emerytowany kierownik Dominikańskiego Centrum Ekumenicznego w Amsterdamie, o. Ad Willems OP (→, jak zawsze stosownie ubrany), emerytowany wykładowca na Uniwerytecie Radbouda w Nijmegen, oraz o. Harrie Salemans OP (←, również w habicie), wikary z Utrechtu.

Dominikanie w Holandii (a raczej to, co z nich pozostało) to obecnie 90 osób, średnia wieku dawno przekroczyła 70 lat.

Kyrie eleison!

środa, 5 września 2007

Co zraniło Waltera kard. Kaspera?

Jak donosi serwis KAI, czołowy "katolicki" ekumaniak, Walter kard. Kasper (na zdjęciu: w środku), przewodniczący Papieskiej Rady Popierania Jedności Chrześcijan, wziął niedawno udział w III Europejskim Zgromadzeniu Ekumenicznym w Sybinie (Rumunia). Ksiądz kardynał wyznał, że ruch ekumeniczny stawia sobie za cel doprowadzenie do wspólnego wyznawania przez wszystkich chrześcijan wiary w jednego Boga, uznawania jednego chrztu i zgromadzenia się w jednym Kościele. Dokonuje się to na fundamencie wiary w Trójcę Świętą i Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela. Bez tej podstawy ekumenizm byłby budowaniem na piasku. Niestety, nie wpadł na to, że fundamentem prawdziwego ekumenizmu jest również uznanie nad sobą zwierzchnictwa aktualnego Wikariusza Chrystusowego, Następcy św. Piotra.

Nawiązując do spraw europejskich, przewodniczący Papieskiej Rady stwierdził, że trzeba mieć zamknięte oczy, by nie dostrzegać chrześcijańskich korzeni naszego kontynentu. Jego zdaniem, wystarczy spojrzeć na krzyże w centrach europejskich miast. Szkoda tylko, że nie pomyślał iż dzisiaj tych krzyży trzeba się nieźle naszukać, gdyż posoborowa "tolerancja" stara się je ukrywać z widoku, aby nie obrażać uczuć religijnych innowierców i ateistów.

Nawiązując do lipcowego dokumentu Kongregacji Nauki Wiary w sprawie niektórych aspektów nauki o Kościele kardynał Kasper przyznał, że ta wypowiedź Kościoła katolickiego zraniła nie tylko ewangelików. "To, co was zraniło, zraniło także mnie". Wyjaśnił zarazem, że celem przyświecającym wydaniu dokumentu było wyrażenie przekonania, że zewnętrzna forma Kościoła nie jest sprawą drugorzędną.

Na niniejszy spęd został również zaproszony superintendent Wilczychód Huber (na zdjęciu: po prawej), zwierzchnik jednej z sekt protestanckich w Niemczech, który wskazał, że fundamentem chrześcijańskiego świadectwa jest duchowość. Sercem duchowości ekumenicznej, która tworzy się dzięki wspólnym spotkaniom i modlitwom, jest "walka o jedność w prawdzie". "Wezwanie do jedności jest bowiem równoznaczne z podjęciem się poszukiwania prawdy, która jest w Chrystusie". Zaznaczył, że chrześcijanie nie mogą zadowalać się osiągnięciem porozumienia w sprawie wzajemnego uznawania chrztu. Powinni natomiast wciąż dążyć do wspólnego uczestnictwa w Eucharystii. "Musimy iść w tym kierunku dla zbawienia ludzi". Panie Huber! Eucharystię trzeba najpierw MIEĆ, aby w niej uczestniczyć. Herezjarcha zauważył również, że każdy Kościół zawiera w sobie światło i ciemność. Dlatego mówienie, że jeden tylko jest prawdziwy, a inne nie, jest "straszliwym ciężarem". Żaden z Kościołów nie ma takiej władzy, by zagarnąć całe światło Chrystusa. "Dążmy do zbawienia, zamiast się spierać, kto jest, a kto nie jest prawdziwym Kościołem Chrystusa".

Pomódlmy się za pana Hubera, aby porzucił luterski pomiot zbudowany na kłamstwie i czem prędzej nawrócił się do Kościoła, który od dawna na Niego czeka. Pomódlmy się też za kard. Kaspera, aby orzeczenia Kongregacji Nauki Wiary zamiast Go ranić - zaczęły go radować!

Sitzenkomunia w neokatechumenacie

Komunia święta (miejmy nadzieję, że podczas tego nabożeństwa nie doszło do Przeistoczenia) pod obiema postaciami udzielana przez biegających po sali "kelnerów" w albach (ciekawe, co mają symbolizować te esy-floresy na stułach) - osobnikom siedzącym, wyjącym kikofoniczne pieśni rewolucyjne i klaszczącym w dłonie. Czyli typowy obrazek z "Eucharystii" w neokatechumenacie, który - jak wiemy - jest "wierny Stolicy Apostolskiej"...

Chyba więcej komentarza nie trzeba. To trzeba po prostu obejrzeć. Do końca. I z włączonymi głośnikami.