poniedziałek, 30 lipca 2007

چP o. Bohdan Kruk OFMCap.

Z głębokim smutkiem informuję iż dziś rano po długiej i ciężkiej chorobie nowotworowej i po wielu cierpieniach nieodmiennie ofiarowanych duszom czyśćcowym, w klasztorze OO Kapucynów w Leibnitz (Austria) odszedł po wieczną nagrodę do Pana ojciec Bohdan Edwin Kruk, niezłomny kapłan katolicki. Ojciec Bohdan przygotowywał mnie 28 lat temu do przyjęcia po raz pierwszy Komunii świętej. Dzięki Niemu w 1979 r. przyjąłem Ciało Chrystusa po raz pierwszy nie na stojąco i nie na rękę, tylko klęcząc u stóp przepięknego ołtarza głównego w kościele pw. Podwyższenia Krzyża świętego w Bytomiu. Ojciec Bogdan zawsze miał czas dla powierzonych sobie wiernych. Sporo czasu spędzał w swoim ulubionym "miejscu pracy" - konfesjonale. Podczas prywatnych spotkań nie stronił nigdy od wyrażania swojego zdania na aktualne tematy społeczno polityczne. Jego wizyty kolędowe rzadko kiedy ograniczały się do kilku minut. Był urodzonym erudytą. Interesował się nowinkami z dziedziny biologii, medycyny, fizyki i astronomii. Dziś z lektury teczek SB udostępnionych przez IPN wynika iż regularnie go obserwowano i zbierano na niego materiały do późniejszego wykorzystania. Niestety, do grona "zbieraczy" należeli również niektórzy z Jego współbraci, z którymi zasiadał każdego dnia do wspólnych posiłków w domu zakonnym przy bytomskiej parafii. Na starość wyjechał do Austrii, najpierw do Wiener-Neustadt, potem do Wolfsbergu, aż na koniec osiadł w Leibnitz, u słoweńskiej granicy. Dwa lata temu widzieliśmy się po raz ostatni, gdy odwiedziłem go podczas wyjazdu wakacyjnego na południe Europy. Wyniszczony chorobą krwi, leżąc na swoim łóżku udzielił mi po raz ostatni swego kapłańskiego błogosławieństwa.

Deus, qui inter apostolicos Sacerdotes famulum tuum Bohdanum sacerdotali fecisti dignitate vigere, præsta, quæsumus; ut eo quoque perpetuo aggregentur consortio. Per Christum, Dominum nostrum, Amen.

Boże, któryś dozwolił słudze swemu Bohdanowi na równi z kapłanami apostolskimi piastować godność kapłańską, spraw to, prosimy, aby i on do obcowania wiekuistego z apostołami był dopuszczony. Przez Chrystusa, Pana naszego, Amen.

Komunia święta przyjmowana na klęcząco = zły przykład dla wiernych

Na zaprzyjaźnionym Forum Fronda można przeczytać ciekawe wypowiedzi ministrantów:

Teofil pisze:
Dziś zostałem kulturalnie a publicznie zbesztany, że jako ministrant przyjmuję Komunię Świętą klęcząc, przez co daję zły przykład wiernym. "Starym babkom" - jak to ujął ksiądz - można wybaczyć, ale służba liturgiczna ma się dostosować do zarządzenia Arcybiskupa Głódzia.

Zaś Krzysztof komentuje to słowami:
U nas ministranci nie mogą na klęcząco przyjmować Komunii. Kiedyś zostałem zbesztany za klęczenie po przyjęciu Komunii, albowiem: (1) rozbijam wspólnotę (ministrantom nie wolno klęczeć po Komunii!) i (2) (teraz najlepsze - szczęka mi opadła do samej ziemi) gorszę swoją postawą młodszych ministrantów.

Czy kapłani i biskupi wydające takie absurdalne i żenujące zarządzenia - jeszcze wierzą w substancjalną Obecność Pana Boga w Najświętszym Sakramencie?

Może Diecezja Warszawsko-Praska zamiast zajmować się duperelami, zajęłaby się wdrażaniem przepisów zaaprobowanej przez چP Jana Pawła II Instrukcji Redemptionis Sacramentum, w szczególności N.91, w którym czytamy:

...nie wolno odmawiać Komunii świętej nikomu z wiernych, tylko dlatego, że na przykład chce ją przyjąć na klęcząco...

Aż wstyd, że trzeba takie truizmy przypominać. W dodatku purpuratom w rzekomo katolickim kraju... Ofiarujmy dziś wieczorem dziesiątkę różańca w intencji uświęcenia Duchowieństwa tejże diecezji.

niedziela, 29 lipca 2007

Z cyklu: absurdy NOM -...i wam, bracia I SIOSTRY...

Jak powszechnie wiadomo - w polskiej edycji NOM-u, słowa spowiedzi powszechnej et vobis, fratres zostały "wiernie" przetłumaczone jako i wam, bracia I SIOSTRY. Dwaj tłumacze (a raczej tłumoki - jeden tłumaczył, drugi zatwierdził), którzy dopuścili tego bubla do użytkowania najprawdopodobniej uczynili to w ramach postępowo-socjalistycznego "równouprawnienia". Ale nie rozumiemy, dlaczego tej wersji używa się również podczas sprawowanych w zakonach Mszy świętych konwentualnych, podczas których żadnych "sióstr" nigdy NIE BYŁO, NIE MA i NIE BĘDZIE. Ktoś zna odpowiedź na to nurtujące nas pytanie?

sobota, 28 lipca 2007

Czym się różnią Benedyktynki...

Katolickie "zacofane" - z Polski



od

Posoborowych "wyzwolonych" - z Yankton, USA?



Chyba wszystkim.

Ja konsekruję hostię, a ty se możesz co najwyżej pokonsekrować kwiatki

Czyli: francuski diakon w natarciu :-) (Parafia św. Marcela w Diois, Francja)