sobota, 31 maja 2008

Biskup o nieporozumieniu jakim jest tradycja liturgiczna Kościoła

W katowickim wydaniu Gościa Niedzielnego z dnia 1 czerwca 2008 r. na stronie XV możemy zapoznać się z wypowiedzią abpa Damiana Zimonia, który odpowiada na pytanie wiernych brzmiące "Co można powiedzieć o Mszy świętej sprawowanej w nadzwyczajnym rycie rzymskim?" Wypowiedź ta warta jest odnotowania, z uwagi na zaprezentowane w niej wielce charakterystyczne podejście do liturgii, obecne wśród posoborowych biskupów.

+ D. Zimoń: "Po święceniach kapłańskich, które przyjąłem 51 lat temu, sprawowałem Liturgię eucharystyczą w języku łacińskim. Był to tzw. ryt trydencki, nazwany w taki sposób od jednego z soborów. Owocem Soboru Watykańskiego II jest jednak odnowiona liturgia. Sprawujemy dziś Eucharystię w językach ojczystych, co ułatwia nie tylko zrozumienie tekstów, ale przede wszystkim pogłębienie świadomości teologicznego znaczenia tego sakramentu. Msza św. odprawiana twarzą do ludu ma swoją głęboką symbolikę. Ukazuje ona poszerzoną wizję Kościoła, który jest Ludem Bożym. Po soborze widać też wyraźniej, że osoby świeckie przez chrzest cieszą się godnością kapłaństwa powszechnego. Dawniej akcentowany był nieco inny aspekt: kapłan był w centrum, prowadził ludzi do Boga. Dziś w centrum odnowionej liturgii jest ołtarz wraz z Ciałem i Krwią Chrystusa, wokół którego jednoczy się cały Lud Boży.
Jednakże pewna liczba wiernych przywiązała się do poprzednich form liturgicznych, dlatego już Jan Paweł II w 1988 roku udzielił zgody na korzystanie z Mszału Rzymskiego, wydanego przez bł. Jana XXIII w 1962 r. Wezwał też do korzystania z tej możliwości na rzecz wiernych, którzy o to proszą. Wspomina o tym Benedykt XVI w dokumencie "Summorum pontificum" z ubiegłego roku. Biskupi polscy, odnosząc się do tego listu, sformułowali praktyczne wskazania, jakimi należy się kierować, czyniąc zadość prośbie wiernych o sprawowanie Liturgii w rycie trydenckim. Zgodnie z tymi wskazaniami, zgoda na taką celebrację musi być reakcją na oddolną prośbę grupy wiernych, którzy wyrażają takie pragnienie. Jeśli w skład takiej grupy wchodzą wierni wywodzący się z różnych parafii, potrzebna jest wówczas zgoda biskupa ordynariusza.
W warunkach zwykłego duszpasterstwa nie ma potrzeby wracać do dawnego rytu, choć liturgię posoborową można oczywiście sprawować po łacinie. Szczególnie jeśli towarzyszą jej śpiewy gregoriańskie, a wierni i duszpasterze są do tego odpowiednio przygotowani. Nie ma bowiem sensu uciekać się do języka łacińskiego bez wcześniejszego poznania jego słownictwa i gramatyki. Ten wysiłek jednak byłoby lepiej spożytkować w ubogaceniu liturgii posoborowej."

Nie możemy oczywiście pominąć komentarza do powyższego tekstu. Na wstępie Ksiądz Biskup zaznacza, że w pierwszych latach swojego kapłaństwa sprawował Liturgię eucharystyczną w tzw. rycie trydenckim, aby potem zaznaczyć, że liturgia ta pochodzi od jednego z soborów, tak jak nowa liturgia pochodzi od Soboru Watykańskiego II. W wypowiedzi tej zawarte jest przekłamanie i manipulacja. Otóż za młodych lat Księdza Biskupa nikomu nie przyszłoby do głowy nazywać liturgii Kościoła przymiotnikiem "trydencka", gdyż nikt nie kojarzył tej liturgii z "jednym z soborów". Przed reformą liturgiczną w 1969 r. liturgia ta była po prostu główną liturgią Kościoła rzymsko-katolickiego. Liturgia ta, w niemalże niezmienionej postaci, wyrasta ze starożytności i pamięta de facto pierwsze wieki chrześcijaństwa. Sobór Trydencki w niczym nie zmienił jej formy, a jedynie ujednolicił układ niektórych modlitw, odmawianych w jej trakcie. Powiązanie liturgii sprzed reformy w 1969 r. z Soborem Trydenckim wydaje się w ustach Księdza Biskupa jedynie wybiegiem, który usprawiedliwić ma wpływ Soboru Watykańskiego II na stworzenie zupełnie nowej formy liturgii. W rzeczywistości jedno do drugiego ma się tak jak przystrzyżenie żywopłotu do zaorania go i postawienia w jego miejsce muru.
W dalszej części tekstu mowa jest o rzekomej zalecie liturgii odprawianej w języku polskim, która "ułatwia nie tylko zrozumienie tekstów, ale przede wszystkim pogłębienie świadomości teologicznego znaczenia tego sakramentu" oraz, że "ukazuje ona poszerzoną wizję Kościoła, który jest Ludem Bożym". Trzeba mieć nie lada odwagę, aby stwierdzić, że liturgia Kościoła przez dwadzieścia wieków była niezrozumiała, nie pozwalała na właściwe uświadomienie sobie znaczenia Sakramentu Eucharystii i zawierała jakąś zawężoną wizję Kościoła. Jeżeli jednak na trzeźwo zechcemy porównać te dwie formy sprawowania Mszy św. i spojrzymy zaledwie powierzchownie na rolę jaką w dziejach Świata odegrała Msza św. od starożytności do XX wieku, to uświadomimy sobie przede wszystkim, że tak naprawdę tradycyjnej liturgii Mszy św. nie ma z czym porównywać. Z jednej strony mamy bowiem pokarm duchowy dla wszystkich Świętych Pańskich ery nowożytnej, mamy natchnienie dla niezliczonej rzeszy artystów - architektów, malarzy, muzyków, kompozytorów, poetów, itp..., mamy - mówiąc wprost - wyraz wiary, która stworzyła całą zachodnią cywilizację i kulturę. A co mamy z drugiej strony? Mówiąc szczerze - nic. Po prostu nic, co ma wpływ na cokolwiek. Liturgia odnowiona w latach 70-tych XX wieku to epizod, z którym co niedzielę, w większości krajów europejskich i amerykańskich, do czynienia ma zaledwie 5 % i tak mocno przerzedzonych wiernych. W zasadzie więc, to nie ma czego porównywać. Jest to po prostu nieuczciwe.
Kontynuując swoją wypowiedź, Ksiądz Biskup omawia funkcjonowanie przepisów motu proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI. Od razu autor tekstu stara się tutaj utożsamić problem tradycyjnej liturgii z jedynie niewielką grupą "nieprzystosowanych". Zdanie Papieża, że "Wszystkim wyjdzie na dobre zachowanie bogactw, które wzrastały w wierze i modlitwie Kościoła i przyznanie im należytego miejsca", zostało najwyraźniej przeoczone. Podobnie zresztą jak najważniejsza zmiana dokonana przez Ojca Świętego, która wiąże się z zezwoleniem udzielonym każdemu kapłanowi na celebrowanie Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego bez jakiejkolwiek zgody papieży, biskupów i proboszczów. Niestety dla niektórych, nawet dość wykształconych osób w Polsce, nie jest to takie jasne. Tekst Księdza Biskupa najeżony jest zastrzeżeniami, które nie mają żadnego odzwierciedlenia w papieskim dokumencie. Summorum Pontificum stanowi: "W Mszy sprawowanej bez ludu każdy kapłan katolicki obrządku łacińskiego, tak diecezjalny, jak i zakonny, może korzystać z Mszału Rzymskiego, wydanego przez błogosławionego Papieża Jana XXIII w 1962" oraz "W parafiach, w których istnieje stała grupa wiernych, przywiązanych do wcześniejszej tradycji liturgicznej, proboszcz powinien chętnie przystać na ich prośby". W rozumieniu Biskupa zapis ten oznacza: "zgoda na taką celebrację musi być reakcją na oddolną prośbę grupy wiernych, którzy wyrażają takie pragnienie" albo "jeśli w skład takiej grupy wchodzą wierni wywodzący się z różnych parafii, potrzebna jest wówczas zgoda biskupa ordynariusza." Nie bez przyczyny wydaje się więc, że Ksiądz Biskup mówi o Summorum Pontificum Benedykta XVI, tak jakby było ono zaledwie wspomnieniem dokumentu Ecclesia Dei Jana Pawła II z 1988 r. Tymczasem obecny Papież całkowicie uchyla akt swojego poprzednika i wprowadza całkiem nowe rozporządzenia. Mam więc wątpliwości, czy w ogóle Ksiądz Biskup wypowiada się tutaj o tym samym dokumencie Benedykta XVI, który znamy pod nazwą Summorum Pontificum.
Ostatnia część wypowiedzi Księdza Biskupa to jedno wielkie kłębowisko sprzeczności. Konia z rzędem temu, kto w przeciętnej polskiej parafii słyszał kiedykolwiek śpiewy gregoriańskie. W opinii autora tekstu "Nie ma bowiem sensu uciekać się do języka łacińskiego bez wcześniejszego poznania jego słownictwa i gramatyki". Oto wiec przez XX wieków w Kościele wszyscy uczestniczyli o wiele liczniej w Mszy św. nieznając słownictwa i gramatyki łacińskiej, a w epoce największego rozkwitu edukacji jest to z góry wykluczone! Skąd zresztą i kto ma znać tę łacinę, skoro nawet klerycy w seminarium nie są jej w zasadzie w ogóle uczeni? Zastrzeżenie Księdza Biskupa o konieczności znajomości łaciny do uczestnictwa w tradycyjnej liturgii Mszy św. jest zrozumiałe, gdy weźmiemy pod uwagę panującą w naszym kraju ogólną niechęć do tradycji liturgicznej Kościoła oraz kłody zewsząd rzucane pod nogi jej obrońcom. Tylko po co Ksiądz Biskup zachęca w ostatnim zdaniu do spożytkowania wysiłku nauki łaciny do ubogacenia liturgii posoborowej, skoro wcześniej tak zachwycał się tym, że jest ona odprawiana w języku narodowym?

piątek, 30 maja 2008

Droga Krzyżowa bez kalorii czyli Światowe Dno Młodzieży

Jak donosi serwis CWN, organizatorzy tzw. Światowych Dni Młodzieży - neokatolickiej imprezy z udziałem papieża, odbywającej się co trzy lata i przygotowywanej tym razem w Australii - zdecydowali się na politycznie poprawną rewizję Drogi krzyżowej, likwidując niewygodne dla "dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego" elementy oraz niektóre Stacje - pisze dziennik australijski Sydney Morning Herald. Zamiast tradycyjnych 14 Stacji, skrócona Droga krzyżowa ma być "oparta całkowicie na przekazie Nowego Testamentu" i pozbawiona m.in. Stacji, podczas których Jezus upada pod Krzyżem, czy też kiedy Weronika ociera twarz Pana Jezusa. Organizatorzy twierdzą, że tak zmieniona Droga krzyżowa "bardziej spodoba się innym [niż katolickie] grupom młodzieży chrześcijańskiej". Oprócz odrzucenia niektórych Stacji, dokonano również zmiany tekstu "unikając języka, który mógłby urażać żydów bądź stwarzać antysemickie uczucia". Głównym organizatorem Światowych Dni Młodzieży w Sydney jest bp Antoni Fisher OP, który tłumaczy, że zmiana tekstu towarzyszącego Drodze krzyżowej została dokonana, gdyż "wybieramy taki tekst, który byłby mniej narażony na niewłaściwą interpretację i nie wytwarzałby tego rodzaju [niewłaściwego] uczucia. Wybraliśmy te teksty bardzo uważnie i po konsultacjach z innymi."

tłumaczenie: Bibuła.com

W swoim herbie ksiądz biskup ma zapisane piękne słowa św. Pawła z listu do Efezjan: czyniąc prawdę w miłości. Proponujemy, aby czem prędzej zastąpił je słowami Sola Scriptura. Tak będzie chyba uczciwiej?

Jak się czyta o tego typu cwaniakach, przed oczami staje nam niezapomniana scena kręcenia filmu z barejowej komedii Miś i słowa reżysera - manipulatora: Na każdą rzecz można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów, o których mówimy i prawda ekranu, która mówi: "Prasłowiańska grusza chroni w swych konarach plebejskiego uciekiniera"... Zróbcie mi przebitkę zająca na gruszy... Nie, nie! Zamieńcie go na psa! Zamieńcie go na psa. Niech on się odszczekuje swoim prześladowcom z pańskiego dworu. Niech on nie miauczy!

Cała nadzieja w Stolicy Apostolskiej, która - miejmy nadzieję - wypociny Bpa Fishera umieści w godnym ich miejscu. W niszczarce.

Z kronikarskiego obowiązku przypominamy:

Aktualnie obowiązujące w Kościele katolickim Czwarte Wydanie Enchiridion Indulgentiarum (promulgowane przez Pawła VI) stanowi:

Conc. 13.2
1. Pium exercitium peragi debet coram Viae Crucis stationibus legitime erectis.
2. Ad erigendam vero Viam Crucis requiruntur quattuordecim cruces, quibus utiliter adiungi solent totidem tabulae seu imagines, quae repraesentant stationes Hierosolymitanas.
3. Iuxta communiorem consuetudinem pium exercitium constat quattuordecim piis lectionibus, quibus adduntur aliquae preces vocales. (...)

co na język polski wykłada się następująco:

1. Pobożne ćwiczenia należy odprawiać przed stacjami Drogi Krzyżowej prawnie erygowanymi.
2. Do erygowania prawdziwej Drogi Krzyżowej wymaga się 14 stacji krzyżów, przy których zwykło się zamieszczać z pożytkiem tyleż obrazów, przedstawiających stacje jerozolimskie.
3. Zgodnie z powszechnie przyjętym zwyczajem pobożna praktyka składa się z czternastu pobożnych czytań, do których dodaje się pewne wezwania modlitewne.

----------

Aktualizacja 01.06.2008 14:07

Temat został poruszony również przez dziennik Rzeczpospolita:
Czy Pasja obraża żydów?
Cenzurowanie Ewangelii jest nie na miejscu

obłóczyny czy popłuczyny?

Po publikacji artukułu o "kikonizacji archikatedry warszawskiej" dostaliśmy kilka e-maili od osób, które zapewniały nas solennie, że klerycy i kapłani z seminarium neokatechumenalnego Redemptoris Mater chadzają w sutannach, a jeśli chodzi o zdjęcie, na którym są w garniturkach wokół ukwieconego stołu, to "tylko próba przed obrzędem święceń".

Chcielibyśmy uwierzyć w te zapewnienia, tylko jak je pogodzić z depeszą KAI, która jasno i wyraźnie stwierdza:

2001-02-14 19:11
Prymas Polski przewodniczył obłóczynom w warszawskim seminarium Redemptoris Mater

Bądźcie odważni wśród tchórzliwych i radośni wśród smutnych! - tak Prymas Polski zwrócił się do 7 alumnów seminarium Redemptoris Mater wprowadzanych na drogę przygotowania kapłańskiego. Uroczystość ich obłóczyn odbyła się 14 lutego w kościele N.M.P. Matki Kościoła na warszawskim Ksawerowie. (...) Będący w większości na III roku formacji seminaryjnej klerycy w obrzędzie przyjęcia koloratek zostali oficjalnie włączeni w szeregi kandydatów do kapłaństwa i diakonatu. Towarzyszyli im rodzice i członkowie rodzin oraz wielu przyjaciół ze wspólnot neokatechumenalnych.

-------------

Swoją drogą, jak wygląda ów kuriozalny "obrzęd przyjęcia koloratek"? I dlaczego zamianę krawata na koloratkę nazywa się "obłóczynami"? Jak można się "obłóczyć" w koloratkę? Pytania mnożą się, jak króliki...

środa, 28 maja 2008

Uwielbiajmy Bestię, czyli Msza św. w Niedzielę Palmową





więcej zdjęć tutaj

Polecam również obejrzeć to na filmie

Ostrzegam, że parafia św. Joany d'Arc w Minneapolis znajduje się w pełnej łączności.
Z Bestią.


Kyrie eleison!

Kikonizacja warszawskiej archikatedry

Tak wygląda prezbiterium warszawskiej archikatedry na tak zwany co dzień, kiedy korzystają z niej normalni katolicy. (zdjęcia pochodzą z serwisu Wieżowce Warszawy)


Na zdjęciach widać kamienny,posoborowy ołtarz o kwadratowym kształcie, normalny katolicki krucyfiks stojący tuż obok ołtarza oraz kamienną ambonkę.

A teraz spójrzmy na zdjęcia tego samego miejsca podczas święceń diakonatu udzielanych odzianym w garniturki (sutanna ich widać parzy) klerykom neokatechumenatu: Zamiast ołtarza mamy jakiś wydłużony stół biesiadny, ustrojony (obowiązkowymi w kulcie neo) kwiatami i (również obowiązkową) chanukiją, na stole widzimy wiele jedynie słusznych (neony innych nie używają) pucharów liturgicznych z czerwonym (neony innego nie używają) winem i metalowe talerzyki z plackami macy (neony nie używają tradycyjnych hostii, bo Kiko zarządził, że "chleb ma wyglądać jak chleb, a nie jak papier"). Proszę zwrócić uwagę, że puchary stoją po przeciwległej stronie stołu niż celebrans. Ciekawe, czy spoczywają na długim na kilka metrów korporale? Obok stołu (dostawionego z przodu przed ołtarzem - na jednym ze zdjęć widać stołowe nogi) przy ambonce okutanej w jakąś ohydną szmatę z wyhaftowanym wizerunkiem jednej z (jedynie słusznych) ikon napisanych przez Kiko, widzimy neokrucyfiks z cherubinami (też jedynie słusznego wzoru, zatwierdzonego przez Kiko). Przed ołtarzem z dostawką wybudowano jeszcze dodatkowy podest, na którym ustawiono krzesła dla biskupa udzielającego święceń. (zdjęcia pochodzą ze strony Seminarium Neokatechumenalnego RM w Warszawie)










Ciekawe, że podczas udzielania święceń normalnym katolickim klerykom z normalnego katolickiego seminarium, tenże sam arcybiskup udziela ich siedząc na swoim tronie, nie trzeba dokonywać żadnych przeróbek w prezbiterium, wszystkie kielichy i cyboria z łatwością mieszczą się na ołtarzu, nie trzeba wstawiać żadnych stołów, obrzucać mensy ołtarzowej kwiatami i żydowskimi świecznikami, wymieniać krucyfiksu na "jedynie słuszny", przykrywać ambonki żadnymi szmatami etc. etc. (zdjęcia pochodzą ze strony Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie)



Czy ktoś z naszych P.T. czytelników wie może, z jakiego to powodu neony wymagają takiego wyjątkowego traktowania?

poniedziałek, 26 maja 2008

geje, lesbijki, biseksualiści i transwestyci - dla większej chwały Bożej


Czyli oficjalna strona organizacji skupiającej wszelkiej maści zboczeńców, działająca jak najzupełniej legalnie na "katolickim" Uniwersytecie św. Ignacego Loyoli w Chicago.
Wybaczą mi Państwo, że podaruję sobie jakikolwiek komentarz, bo to chyba komentarza nie wymaga.

Kyrie eleison!
Sancte Ignati ora pro nobis!

kościół pod wezwaniem Jana Pawła II

Tytuł kościoła w świetle norm prawa kanonicznego

Ordo dedicationis ecclesiae et altaris, wzorując się na instrukcji Calendaria particularia, wydanej przez Kongregację Kultu Bożego w dniu 24 czerwca 1970 r., ustala, że tytułem kościoła może być: Przenajświętsza Trójca lub każda z Osób Bożych, czyli Bóg Ojciec, Jezus Chrystus pod wezwaniem tajemnicy z Jego życia lub pod imieniem już wprowadzonym do liturgii, Duch Święty, a także Matka Boża pod jakimś wezwaniem już przyjętym w liturgii, Święci Aniołowie, Święty wpisany do Martyrologium Rzymskiego lub bezsprzecznie kanonizowany. Według Ordo dedicationis ecclesiae et altaris kościół nie może nosić tytułu Błogosławionego, chyba że na mocy specjalnego indultu Stolicy Apostolskiej. Norma ta została jednak zmieniona przez Kongregację Kultu Bożego i Sakramentów, która w dniu 29 listopada 1998 r. wydała specjalną notyfikację De dedicatione aut benedictione ecclesiae in honorem alicuius beati. W dokumencie tym czytamy, że w diecezjach, w których zgodnie z prawem do kalendarza partykularnego wpisano Błogosławionych, biskup diecezjalny może poświęcić lub pobłogosławić kościół na cześć Błogosławionego lub Błogosławionych, bez specjalnego indultu Stolicy Swiętej.

Tyle przepisy Kościoła katolickiego. Kościół posoborowy jak wiemy ma je w głębokim poważaniu. W Bigfork, w diecezji Helena (Montana, USA), od dwóch lat istnieje sobie w najlepsze parafia pod wezwaniem... Jana Pawła II, którą erygował Bp Jerzy L. Thomas.

(koszmarny, animowany obrazek Jana Pawła II nie jest naszego autorstwa - pochodzi ze strony wyżej wzmiankowanej parafii)

Jak widać, Watykan sobie, a biskupi znajdujący się w tzw. pełnej łączności (tylko nie wiadomo - z kim) - sobie.

Na stronie parafialnej możemy przeczytać, że w roku bieżącym w parafii odbędzie się wiele ciekawych imprez takich, jak Oktoberfest, zabawa karnawałowa, Mardi Gras, Gala św. Patryka czy... wieczerza sederowa. Ciekawe, czy jarmułki będą obowiązkowe...

Na zdjęciu obok: ks. prałat Donald W. Shea (jak zwykle w eleganckiej sutannie) otwiera drzwi świątyni. Jak wynika z artykułu, nowa parafia pod wezwaniem Jana Pawła II powstała po zaoraniu dwóch mniejszych - św Anny (erygowanej w 1904 r.) i św. Katarzyny (erygowanej w 1958 r.). Panele podłogowe i boazerie w prezbiterium kościoła Jana Pawła II pochodzą z szabru dokonanego na zabytkowych ławkach z kościoła św. Anny. Jak na posoborową halę zborną przystało, zamontowano w niej fortepian Yamaha oraz organy. Oczywiście elektroniczne, na 25 głośników, subwooferów i innego badziewia. Z kościoła św. Anny pochodzi również dzwon, a z kościoła św. Katarzyny - krucyfiks i tabernakulum (pewnie wepchnięte obecnie gdzieś w zakurzonym kącie w ścianę). Nowy kościół oczywiście spełnia wszelkie idiotyczne przepisy dot. dostępu dla osób niepełnosprawnych.

I na koniec pusty śmiech:
Budowa kościoła Jana Pawła II kosztowała: 3,750,000 $
Ze sprzedaży kościoła św. Katarzyny uzyskano: 1,200,000 $
Ze sprzedaży zabytkowego kościoła św. Anny uzyskano: 172,000 $

Ale ze statystyk zniknęła przecież jedna parafia bez stałego kapłana! Św. Statystyka już się cieszy!

niedziela, 25 maja 2008

Czyżby kolejne 7 lat neoeksperymentu?

Serwis Petrus potwierdza informację o podjęciu przez Benedykta XVI decyzji o zaakceptowaniu statutu neokatechumenatu, ale w odróżnieniu od informacji o zatwierdzeniu na stałe, znalezionej na nieoficjalnej (sito personale di carattere ecclesiale - strona prywatna o charakterze kościelnym) stronie włoskiego neokatechumenatu, serwis Petrus twierdzi iż Ojciec święty po szczegółowym przeanalizowaniu 80-stronicowej dokumentacji i wielu rozmowach z urzędnikami Kongregacji ds. Świeckich oraz Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów podjął decyzję o warunkowym zaakceptowaniu statutu na kolejny okres eksperymentalny, tym razem 7 lat (upływający w 2015 r.). W dokumentacji wskazano, że nakazy dostosowania liturgii do przepisów Kościoła wydane w 2005 r. nie zostały jeszcze wykonane, a zbiory katechez neokatechumenalnych wymagają dalszych korekt, gdyż nie są w pełni zgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego. Ojciec święty wprowadził osobiście wiele poprawek do dokumentów neokatechumenatu w nadziei, że podporządkowanie wspólnot władzom Kościoła lokalnego i uniknięcie sporów kompetencyjnych (chodzi zapewne o świeckich katechistów) spowoduje, że ruch nie będzie traktowany, jak "ciało obce" w tkance diecezji czy parafii. Należy się zatem w najbliższym czasie spodziewać ogłoszenia zrewidowanego statutu. Biorąc pod uwagę dotychczasowe techniki PR-owskie neokatechumenatu, zostanie to zapewne odtrąbione jako zwycięstwo.

Ciekawe, co z Dyrektorium Katechetycznym? Czy kolejna iteracja statutu będzie się znowu odwoływać do nieistniejącego dokumentu, a katechiści-ignoranci przez kolejne 7 lat będą nauczać katolików (również polskich!) ze "świstków trzykrotnie kserowanych", nie posiadających imprimatur?

W serwisie YouTube możemy znaleźć filmik nakręcony przez jedną ze wspólnot neo w Brazylii, przedstawiający fragment "Wigilii Paschalnej". Mnie to raczej przypomina jakieś pieruńskie karaoke w remizie strażackiej. Proszę zwrócić uwagę, że podtrzymującej swój brzuch (a przynajmniej tak ma złożone ręce) mamusi i siedzącym z tyłu kapłanom zachowanie gówniarzerii (ręce w kieszeniach, podskoki, wygłupy, itp.) w niczym nie przeszkadza.



I może jeszcze jeden filmik, a raczej pokaz slajdów - z opisu wynika, że jest to "pielgrzymka neokatechumenatu do rzymskiej bazyliki św. Pawła za Murami". Proszę obejrzeć sobie ów kuriozalny dokument i zwrócić uwagę w szczególności na zdjęcia wnętrz bazyliki. Na żadnym z nich nie znajdziemy ani ćwierć ołtarza, ani pół tabernakulum. Nic! Nie znajdziemy nawet żadnego z papieskich portretów, tak charakterystycznych dla tej unikatowej bazyliki! Mamy tylko jakieś fragmenty elewacji, zdjęcia szarpidrutów z nieodłączymi gitarami, krzyż procesyjny wz. Kiko 1965 i tak w kółko.



Kyrie eleison!

piątek, 23 maja 2008

opcjonalne "przekazanie znaku pokoju"

Nie wiem, czy wiecie, nasi Drodzy Czytelnicy, że słynny NOM-owy gest "przekazania sobie znaku pokoju" (polegający obecnie na masowym obłapianiu się ludzi, którzy najczęsciej widzą się pierwszy raz na oczy i nie mają sobie nic do zarzucenia i wybaczenia) nie jest obowiązkowy! W obecnie stosowanych Mszałach do NOM-u znaleźć można informację iż MOŻNA go wprowadzić, JEŻELI OKOLICZNOSCI ZA TYM PRZEMAWIAJĄ. Czyli "tłumocząc" na posoborową nowomowę - jest obowiązkowy :-)))

Co ciekawe, jak widać na załączonych skanach, w pierwszej wersji NOM-u z 1970 r. gest ów wogóle nie był przewidziany do stosowania podczas Mszy św. z ludem, co by sugerowało, że był dozwolony do stosowania wyłącznie podczas Mszy konwentualnych, itp. podczas których tylko duchowieństwo w prezbiterium przekazywało sobie ów gest pokoju, czyli tak, jak bywało dawniej, przed soborem.

Proponujemy czytającym nas kapłanom, aby odprawiając Msze święte parafialne, zrezygnowali z tego gestu, który nadaje się wyłącznie dla małych wspólnot, w których wszyscy znają się, jak łyse konie. Ja naprawdę nie muszę niczego wybaczać przypadkowym osobom stojącym obok mnie w ławce, które widzę pierwszy raz w życiu.



Kolejna 16524 pogłoska o zatwierdzeniu statutu neokatechumenatu

Tym razem pobożne życzenia drukuje agencja CNA, tuba Konferencji Episkopatu USA, powołując się na oficjalną stronę neokatechumenatu, na której podobno napisano (w każdym bądź razie ja tego nie potrafię znaleźć, może za głupi jestem?) iż Benedykt XVI zatwierdził statut na stałe w dniu 22.05.2008 r. a zaskoczeni Kiko i Carmen właśnie pakują się w Izraelu i przebukowują bilety aby jak najszybciej przylecieć do Rzymu i szykować uroczystość przekazania statutu.

Jak widać na załączonym obrazku, wyznawcy sekty neokatechumenalnej nadal (24.04.2008 r.) nie wiedzą, co to klęcznik i do czego służy. W Rzeczywistą Obecność Pana Jezusa pod postacią chleba też chyba nie wierzą, skoro przyjmują Go do łapy i na siedząco mimo iż Ojciec święty surowo im tego zabronił w grudniu 2005 r.

Miejmy nadzieję, że informacja o papieskiej aprobacie dla tego podejrzanego towarzystwa to tylko kolejna plotka emitowana przez neokatechumenalne "centrum zarządzania kryzysowego" w Rzymie w celu dalszego ogłupiania nieświadomych swojej sytuacji wiernych i zmanipulowanych do cna kapłanów.

Oremus...

Co to jest klęcznik i do czego służy?

Panika w szeregach posoborowików! Podczas wczorajszej Mszy świętej odprawionej na Lateranie, nie dość, że Ojciec święty Benedykt XVI odprawiał Najświętszą Ofiarę sam (chodzą słuchy, że chce poważnie ograniczyć jedną z plag rozpowszechnionych wśród posoborowych leni i partaczy liturgicznych - wszędobylską koncelebrę), to jeszcze przed Komunią świętą dwóch umyślnych przyniosło i postawiło przed ołtarzem potężny klęcznik, po czem Ojciec święty komunikował wiernych. Oczywiście klęczących wiernych. Komunikował do ust! O przyjęciu Ciała Chrystusa na stojąco czy na łapę nie było mowy!

W posoborowych merdiach zapanowała panika! Amerykańska agencja CNA (tuba tamtejszej Konferencji Episkopatu) cytuje "oficjeli watykańskich", którzy natychmiast zaczęli uspokajać: Owe gesty (sic!) podczas Mszy na Lateranie nie oznaczają wprowadzenia zmian na stałe w papieskich celebracjach, ale zostały wprowadzone, aby uwydatnić uroczystość tego święta i ukazać łączność z praktykami, które w przeszłości miały miejsce podczas celebracji Mszy świętych.

Może by ktoś "watykańskim oficjelom" pokazał IGMR ("instrukcję obsługi" posoborowej Mszy), w której przyjmowanie Komunii świętej do ust i w pozycji klęczącej, to nadal praktyka jak najbardziej przewidziana przez przepisy liturgiczne, której nikomu nie wolno nigdy zabronić. Ale co się dziwić? Bajzel legislacyjny w Kościele jest już tak ogromny, że chłopaki same nie pamiętają, co uchwalili parę lat wcześniej.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że Ojciec święty powoli acz konsekwentnie otwiera różne zapomniane szafy, składziki i szuflady i przypomina swoim konfratrom, jak wygląda i do czego służy ornat (nie mylić z poplamionym prześcieradłem z dziura na głowę), pluwiał, dalmatyka, patena komunijna, ombrelino, klęcznik...

To co? Kiedy w Gościu Niedzielnym, Niedzieli czy Przewodniku katolickim ujrzymy ogłoszenia typu:
AAAAA Balaski i balustrady, tanio, szybko, solidnie. telefon ...
?

Zanim do naszych kościołów powrócą balustradki, może by nasi biskupi i proboszczowie, tak wiernie (jak deklarują) stojący przy Ojcu świętym, poprzynosili ze strychów zapomniane klęczniki i podążyli za dobrym przykładem papieża Benedykta?

środa, 21 maja 2008

po Vaticanum II uważa się, że wszystko jest dozwolone

Oświadczenie kardynała Noe: “Gdy Paweł VI doniósł o dymie szatana w Kościele odniósł się do nadużyć liturgicznych, jakie nastąpiły po Vaticanum II”

Bruno Volpe

Miasto Watykan – Mówi cienkim głosem, a duszność jest czasem tak ciężka, że musi się zatrzymać. Umysł jednakże jest przejrzysty, a serce w dobrym stanie. Wywiad z kardynałem Wirgiliuszem Noe (86 lat), Mistrzem Papieskich Ceremonii Liturgicznych za pontyfikatu Pawła VI, Jana Pawła I i Jana Pawła II, byłym Arcyprezbiterem Bazyliki św. Piotra i Wikariuszem Papieskim Państwa Watykańskiego, jawi się jako poruszający i intrygujący.

Purpurat, który już dawno temu wycofał się z życia publicznego z racji swego podeszłego wieku, pomaga nam - prowadząc nas za rękę – lepiej poznać namiestnika, niesłusznie i pośpiesznie zapomnianego przez historię: Giovanniego Battistę Montiniego (Paweł VI). I po raz pierwszy zdradza, do czego dokładnie odnosił się Paweł VI, zgłaszając w roku 1972 pojawienie się w Kościele dymu szatana.


- Eminencjo, kim był Papież Paweł VI?
“Dżentelmenem, świętym. Pamiętam jeszcze, jak żył tajemnicą Eucharystii, z pasją i zaangażowaniem. Kiedy o nim myślę płaczę, ale nie tak jak hipokryci. Szczerze się wzruszam. Tyle mu jestem dłużny, tyle mnie nauczył, żył i zawsze udzielał się dla Kościoła.”

- Wasza Eminencja miał zaszczyt być Mistrzem Papieskich Ceremonii Liturgicznych właśnie dzięki nominacji otrzymanej z rąk Papieża Montiniego w czasie reformy posoborowej. Jak Eminencja wspomina tamte czasy?
“Były wspaniałe. Pewnego razu Ojciec Święty powiedział mi osobiście i w sposób zażyły, jak ceremoniarz ma spełniać to zadanie w tym określonym okresie historii. Miało to miejsce w zakrystii. Przybliżył się do mnie i powiedział: ceremoniarz musi wszystko przewidzieć i zająć się wszystkim. Ma za zadanie upraszczać drogę papieżowi.”

-Dodał coś jeszcze?
“Tak. Twierdził, iż spokój ducha ceremoniarza nie może nigdy nic zmącić, żadne jego małe czy wielkie problemy osobiste. Ceremoniarz – podkreślił – musi pozostać zawsze panem samego siebie i być dla papieża tarczą, ponieważ Msza Święta musi być sprawowana godnie, ku chwale Bożej i Jego ludu.”

-Jak Ojciec Święty przyjął reformę liturgiczną wprowadzoną przez Vaticanum II?
“Chętnie”.

-Mówi się, że Paweł VI był człowiekiem bardzo smutnym. Prawda to czy legenda?
“To kłamstwo. Był dobrym i łagodnym ojcem, dżentelmenem i świętym. Jednocześnie był zasmucony faktem, że Kuria Rzymska zostawiła go samego. Wolałbym aczkolwiek o tym nie mówić.

- Ogólnie rzecz biorąc i abstrahując od opinii historyków, Wasza Eminencja – jeden z jego najbliższych i zaufanych współpracowników – opisuje papieża Montiniego jako osobę pogodną.
“Taki był. I wie pan dlaczego? Ponieważ twierdził, iż ten, kto służy Panu nie może być nigdy smutny. A on służył Mu szczególnie w Ofierze Mszy Świętej.”

-Niezapomniane pozostaje zawiadomienie Pawła VI o pojawieniu się w Kościele dymu szatana. Właśnie dziś owe słowa wydają się być niesamowicie aktualne. Co dokładnie papież miał na myśli?
“To był bardzo dobry krok z Waszej strony, ze strony ‘Petrus’, tak że po raz pierwszy jestem w stanie zdradzić, co Paweł VI miał na myśli tym swoim oświadczeniem. A zatem, papież Montini do szatana klasyfikował owych kapłanów, biskupów i kardynałów, którzy nie czcili Pana poprzez złe sprawowanie Mszy Świętej – wskutek błędnej interpretacji i błędnego zastosowania wytycznych Vaticanum II. Mówił o dymie szatana, ponieważ uważał, iż księża, którzy w imię kreatywności oszpecali Mszę Świętą, byli w rzeczywistości opętani przez próżność i pychę Nieprzyjaciela. Dym szatana nie był więc niczym innym jak mentalnością, która chciała przeinaczyć tradycyjne kanony liturgiczne w sprawowaniu Eucharystii.”

- I pomyśleć, że Pawłowi VI przypisuje się całe zło posoborowej liturgii. Ale wracając do tego, co Wasza Eminencja zdradza, Montini porównał liturgiczny chaos – nawet jeśli nie tak otwarcie - wprost do czegoś piekielnego.
„Potępiał protagonistyczne zapędy, delirium wszechmocy, które miały miejsce w liturgii posoborowej. Msza to święta ceremonia, powtarzał często, wszystko musi być przygotowane i adekwatnie przestudiowane szanując kanony, nikt nie jest panem Mszy. Niestety, po Vaticanum II wielu tego nie zrozumiało, a Paweł VI cierpiał z tego powodu uważając owe zjawisko za atak demona.”

-Eminencjo, w ramach konkluzji: czym jest prawdziwa liturgia?
“To oddawanie chwały Bogu. Taka liturgia jest zawsze sprawowana przyzwoicie: także źle uczyniony znak krzyża to wyraz pogardy i niedbalstwa. Niestety, powtarzam, po Vaticanum II uważa się, że wszystko jest dozwolone. Teraz należy odzyskać i to pośpiesznie poczucie sacrum w ‘ars celebrandi’, zanim dym szatana zupełnie ogarnie cały Kościół. Dzięki Bogu mamy Papieża Benedykta XVI: jego Msza i styl liturgiczny są przykładem poprawności i godności.”

źródło: Petrus
tłumaczenie: Yishana

wtorek, 20 maja 2008

ks. Valdemar

Ks. Valdemar Maciąg to prawdziwy ksiądz rockendrolowiec. W dobie posoborowej odnowy czuje się jak ryba w wodzie. Na jego stronie internetowej można zobaczyć odjazdowe fotki i przeczytać coś naprawdę cool:

"Na samym początku mojej drogi do kapłaństwa też się bałem! Jednak na pewnym etapie tej drogi przestałem się bać! W moim przypadku ten lęk, który mnie doświadczał wcześniej był spowodowany tym, że bałem się, że będę musiał bezpiecznie powtarzać sprawdzone w Kościele formuły! Jeśli komuś się wydaje, że tak wlaśnie jest – to jest w błędzie! W tradycji oraz pięknie Kościoła… w przestrzeni mojej wiary odnalazłem się na 100%... a oprócz tego czuję się wolny i swobodny!"


"Mój największy oraz najwierniejszy przyjaciel JCH (Jesus Christ) jakiś czas temu pojawił się w Jerozolimie… a miasto oszalało na Jego przyjazd. Jesus Christ Superstar – tak w dzisiejszych czasach mówi się o tym kim był Jezus oraz czego dokonał!"

"Wydarzenia męki, śmierci oraz Zmartwychwstania Jezusa zmusiły mnie po raz kolejny dając szansę do ponownego zastanowienia się nad moim powołaniem do kapłaństwa… rockowym powołaniem, powołaniem rockowca! (Jesus and me… we rock the World!!!) Wielu z Was ciągle pyta mnie o moje powołanie więc z przyjemnością podzielę się z Wami kilkoma refleksjami na ten temat. W Wielki Czwartek, w dzień ustanowienia Eucharystii oraz Kapłaństwa zamknąłem się w kaplicy na moje prywatne modlitwy i rozmyślanie. Podczas tego “magicznego” czasu spędzonego w obecności Boga starałem się ogarnąć już prawie 11-ście lat mojego kapłaństwa oraz 6 lat spędzonych w seminarium. Ku własnej radości doszedłem do wniosku, że ta moja “duchowa przygoda” to bardzo ciekawa, interesująca i urozmaicona historia."


"...sposób w jaki demonstruję na zewnątrz swoją przynależność do Boga – dla mnie może to być np. „szaleństwo z gitarą na scenie" - nie musi wcale negować lojalności wobec Niego!"

Na szczęście doczekaliśmy wreszcie normalnych czasów, w których ksiądz to nie jakiś sztywniak, bredzący o piekle i wyrzeczeniach. Kapłaństwo posoborowe nie musi krępować ludzkiej wolności. Widzieliśmy już na łamach naszego bloga, że w tych pięknych czasach ksiądz może być zarówno np. cyrkowcem, bokserem, zapaśnikiem, magikiem, Elvisem, czarodziejem, raperem, motocyklistą, pinokiem, balonem, baletnicą, błaznem, itp.

sobota, 17 maja 2008

Jesień Kelly ogłosiła apostazję

Jak donosi serwis BBC, pani Jesień Kelly *), świeżo poślubiona żona Piotra Phillipsa (wnuka Jej Królewskiej Mości Elżbiety II), jednego z pretendentów do brytyjskiego tronu, przed ślubem ogłosiła iż porzuca Kościół katolicki na rzecz anglikańskiej herezji, aby jej ukochany mąż mógł nadal być pretendentem do tronu (od 1701 r. w Wielkiej Brytanii pretendenci do tronu mają zakaz nawracania się na katolicyzm oraz poślubiania katolików). Co ciekawe, jeszcze miesiąc temu jej matka, Kiciuś Kelly **), po ujawnieniu świadectwa Chrztu Świętego swojej córki twierdziła, że "moja córka zawsze była dumna z wyznawania swojej wiary"

Pomódlmy się o opamiętanie dla pani Jesień i o jej rychły powrót do świętej Matki - Kościoła.

*) ang.: Autumn Kelly
**) ang: Kitty Kelly

A tak swoją drogą - jakie patronki opiekują się Jesieniami i Kiciusiami? I czy katolicki kapłan chrzcząc Kiciusię, Wiosnę czy Jesień potrafi zachować skupienie i poważny wyraz twarzy? A co ze Śrubokrętem czy Wiaterkiem? Pytania mnożą się, jak króliki...

czwartek, 15 maja 2008

Dotyk, wino i taniec, czyli doświadczyć Boga całym sobą

Ostatnim akcentem tegorocznej działalności DA „Emaus” z Rzeszowa będzie wyjazdowa sesja rekolekcyjna mająca na celu złapanie (górskiego) oddechu przed sesją egzaminacyjną, odstresowanie (z tego samego powodu), a także naładowanie duchowych akumulatorów na czas egzaminów i wakacji. Przedmiotem naszej duchowej refleksji będzie: dotyk (przytulenie), wino i taniec. Oczywiście przewidujemy wiele godzin zajęć praktycznych dotyczących przytulania (30 sposobów), odwiedzenie winnicy i degustacja wina oraz taniec. A dla romantyków wschody i zachody słońca.

Miejsce: Desznica k. Nowego Żmigrodu, termin: 23-25 maja.

Szczegóły wkrótce

środa, 14 maja 2008

Pełny tekst wywiadu kard. Hoyosa

W ślad za notką prasową o udzieleniu obszernego wywiadu dla jednej z włoskich gazet przez kard. Hoyosa, publikujemy poniżej jego pełne tłumaczenie na język polski:

Kardynał Dario Castrillon Hoyos, przewodniczący Komisji pontyfikalnej “Ecclesia Dei”, wyjaśnia, dlaczego Motu Proprio Benedykta XVI jest ogromnym duchowym bogactwem dla całego Kościoła oraz sposobem rozwiązywania problemów istniejących aż do dnia dzisiejszego.

Jego Eminencja jest zadowolony. Telefon w gabinecie na parterze, w pałacu byłego świętego Oficjum, żyje nowym życiem. A na biurkach gromadzi się korespondencja z całego świata. Po ogłoszeniu Motu Proprio, Komisja Pontyfikalna „Ecclesia Dei” rzeczywiście stała się ważnym ogniwem w watykańskim systemie organizacyjnym. „Teraz mam dwa razy więcej pracy niż gdy byłem w Kongregacji ds. Duchowieństwa”, zwierza się kardynał Dario Castrillon Hoyos, Kolumbijczyk, 79 lat, gorący zwolennik powrotu do domu lefebrystów i od 2000 roku przewodniczący Komisji. „Ecclesia Dei”, ustanowiona w celu prowadzenia stosunków z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X i grupami, które oscylują wokół Tradycji, stała się dziś nieuniknionym interlokutorem dla diecezji i parafii ze względu na kontrowersje związane z zastosowaniem rytu nadzwyczajnego.


- Eminencjo, jak wygląda bilans w kilka miesięcy po ogłoszeniu Motu Proprio?

“Poprzez Motu Proprio Papież chciał obdarzyć wszystkich szansą skorzystania z ogromnego bogactwa duchowego, religijnego i kulturalnego, jaki zawiera liturgia rytu gregoriańskiego. Motu Proprio powstało jako skarb do zaoferowania wszystkim, a nie w pierwszym rzędzie do wychodzenia naprzeciw lamentom i prośbom kogokolwiek. Wielu z tych, którzy wcześniej nie byli związani z tą nadzwyczajną formą rytu rzymskiego, odnosi się teraz do niej z wielkim szacunkiem. Spośród wiernych wyróżniłbym 3 grupy: tych, którzy związani są z Bractwem Kapł. św. Piusa X quasi organicznie; tych, którzy należą do Bractwa św. Piotra i w końcu grupę najważniejszą i najliczniejszą, na którą składają się osoby zafascynowane kulturą religijną wszechczasów, które odkrywają dziś duchową intensywność dawnego rytu, wśród których są liczni młodzi. W ostatnich miesiącach powstały nowe stowarzyszenia osób należących do tej ostatniej grupy.”


- Apropos bogactwa: niektórzy liturgiści podkreślają fakt, że ryt nadzwyczajny nie oferuje biblijnego bogactwa wprowadzonego przez nowy ryt...

“Ci nie przeczytali Motu Proprio, ponieważ Papież zapewnia, że te dwie formy muszą się wzajemnie ubogacać. I ewidentną rzeczą jest, że takie bogactwo liturgiczne nie idzie na marne. W nowym rycie z biegiem lat czyta się praktycznie całą Biblię, a ta jest bogactwem, które nie przeciwstawia się, lecz integruje się z rytem nadzwyczajnym.”


- Inna obiekcja dotyczy niebezpieczeństwa, iż oddzielne i różne celebracje mogą podzielić wspólnotę...

“To różnorodność, która ubogaca, to poszerzona wolność kulturalna, którą Papież śmiało wprowadza. Zresztą, w parafiach wiele jest różnic w celebracjach i nie chcę mówić tu o nadużyciach, ponieważ to nie nadużycia były głównym powodem powstania Motu Proprio.”


- Wasz sekretarz, Camille Perl, zapowiedział, że niebawem pojawi się dokument objaśniający Motu Proprio. Kiedy on wyjdzie?

“To kardynał Bertone zapowiedział go i miał do tego prawo. Ale ja, który służę Papieżowi, zapowiem go tylko wtedy, kiedy powie Papież. Nasza Komisja doniosła mu, że z każdej części świata napływają pytania, bardzo wiele z nich jest usprawiedliwionych, inne wynikają z braku wiedzy. Jedynie Ojciec Święty powie, czy i kiedy należy sporządzić taki dokument.”


- Jak brzmią pytania, które napłynęły i które zasługiwałyby na odpowiedź?

„Pierwsze pytanie dotyczy łaciny, ponieważ – jak mówi się – celebrowanie w języku, którego się nie zna, nie jest słuszną rzeczą. Niestety, seminarzyści ale też i niektórzy kapłani nie uczyli się jej, toteż trudno jest im celebrować w formie nadzwyczajnej. By móc to zrobić musieliby przynajmniej znać kanon Mszy św., część Konsekracji. My w „Ecclesia Dei” uzbrajamy się, przygotowujemy spotkania, kursy i komunikację informatyczną celem głębokiego poznania dawnej liturgii. Niektóre kursy odbywają się już we Francji, Niemczech, Brazylii, w Ameryce środkowej i Stanach Zjednoczonych. W Toledo w Hiszpanii, na przykład, rozważa się, czy należy utworzyć dodatkowe seminarium celem przygotowania do rytu nadzwyczajnego, albo przeprowadzić specjalne kursy w diecezjach. Ogólnie rzecz biorąc zauważa się zainteresowanie powrotem łaciny w środowiskach akademickich. Smutną rzeczą było stwierdzić porzucenie nie tylko tego języka, ale i pewnych treści teologicznych związanych z semantyczną precyzją języka łacińskiego.”


- Inny problem to brak kapłanów...

„Jeśli w jednej diecezji brakuje księży i tylko 3 lub 4 wiernych prosi o ryt nadzwyczajny, słuszną rzeczą jest uważać, że trudno będzie spełnić tę prośbę. Aczkolwiek, intencją Papieża jest udzielenie tego skarbu dla dobra Kościoła, tam gdzie brakuje księży, lepiej będzie zaoferować celebrację według rytu nadzwyczajnego w jednej z niedzielnych mszy w parafii. Byłaby to msza dla wszystkich i wszyscy, także młode pokolenia, skorzystałyby z bogactwa rytu nadzwyczajnego, na przykład z tych momentów kontemplacji, które zanikły w nowym rycie.”


- Zatem, JE twierdzi, że nawet jeśli nie ma silnej i stabilnej grupy, planuje się w przyszłości oferowanie jednej niedzielnej Mszy w rycie nadzwyczajnym?

„Raczej tak. Z drugiej strony owa możliwość została już jednogłośnie zaaprobowana w roku 1986 przez komisję kardynalską, której członkiem był również kardynał Ratzinger, ale wówczas nie miała władzy wykonawczej. Teraz jestem pewny, że ta możliwość mogłaby zostać zrealizowana.”


- Inną rzeczą, jaką należy wyjaśnić, jest określenie „silna i stabilna grupa”. Co JE dokładnie ma na myśli?

„To pytanie o sens: dlaczego stwarzać problemy, jeśli osoby proszące o ryt pochodzą z różnych parafii? Jeśli się zjednoczą i wspólnie poproszą o Mszę św. (w starym rycie), staną się stabilną grupą, nawet jeśli wcześniej się nie znały. Także liczba jest kwestią dobrej woli. W niektórych parafiach, zwłaszcza na wsi, liczba osób uczestniczących w zwyczajnej Mszy św. w dni robocze, wynosi 3 albo 4 osoby i tak samo jest z wieloma domami zakonnymi. Gdy te same 3 osoby poproszą o Mszę w rycie nadzwyczajnym, czy duszpasterską rzeczą byłoby konieczne odmówienie im?


- Przyszły dokument powinien być zatem bardziej ukierunkowany na prośby tych nielicznych osób?

„Tak, ale trzeba rozumieć go nie jako coś, co działa na szkodę innych, większości, ale dla ich ubogacenia i unikając zawsze najmniejszej formy przeciwstawienia się.”


- Jest jeszcze problem związany z sakramentami, mam tu na myśli ryt święceń albo bierzmowania, który odnosi się do kodeksu innego prawa kanonicznego i używa różnych formuł...

“Na pierwszy rzut oka z pewnością jest parę problemów związanych z porządkiem sakralnym, bierzmowaniem i tym, co dotyczy różnorodności kalendarzowej. W porządku sakralnym dawnej formy była tonsura, święcenia mniejsze i subdiakonat. Ta forma jest jeszcze w użyciu i będzie nadal używana w instytutach związanych silnie z dawnym rytem, jak Bractwo św. Piotra, Bractwo Kapł. Św. Piusa X i inne. Odnośnie bierzmowania, zanim wydano Motu proprio, Kongregacja Doktryny Wiary wyjaśniła, że nie ma konfliktu między dwiema formułami, ponieważ zarówno nowa formuła, jak i stara cieszą się ważnością i to samo mówi się w przypadku innych sakramentów, gdzie formuła jest inna. Jeśli chodzi o kalendarze, które nie zawsze zgadzają się, istotnie pojawiają się problemy, np. w przypadku świąt patronów parafii, sanktuariów, zgromadzeń i instytutów religijnych, itd. Z ostrożnością i roztropnością wydane zostaną niezbędne rozporządzenia i także tym zajmuje się Komisja „Ecclesia Dei.”


Jakie czasy JE przewiduje dla pojednania z Bractwem Kapł. Św. Piusa X?

„Są pozytywne sygnały, prowadzony jest nieprzerwany dialog. Jeszcze kilka dni temu napisałem nowy list do JE Fellay’a, przełożonego Bractwa, jako odpowiedź na jeden z jego poprzednich listów. Oprócz spotkań i korespondencji, rozmawiamy także przez telefon. Uważam za możliwe pojednanie się z Bractwem św. Piusa X ponieważ, - jak często mawialiśmy w „Ecclesia Dei” -, nie chodzi tu o prawdziwą schizmę, lecz o anormalną sytuację, powstałą po „schizmatyckim czynie” JE Lefebvre polegającym na udzieleniu święceń bez mandatu papieskiego, więcej, wbrew wyrażonej woli papieża. Ufam całym sercem, że Ojciec Święty zdoła zszyć tkaninę Kościoła poprzez powrót tych braci do pełnej łączności. Na zawsze pozostanie parę różnic, jak to zawsze było w historii Kościoła.”


- Ale w przypadku lefebrystów jest również problem akceptacji dialogu ekumenicznego...

„Tak, istotnie są trudności z interpretacją tekstów soboru i pewnymi konkretnymi praktykami ekumenicznymi, ale żaden biskup Bractwa św. Piusa X nie powie, że nie trzeba dążyć do jedności chrześcijan.”


- Czy po ogłoszeniu Motu Proprio ktoś z Bractwa św. Piusa X powrócił do łączności z Watykanem?

„Tak, a inni też mają taką wolę. Ja jednakże mam nadzieję, że przybędzie cała grupa, nie chcę, aby się podzielili. Aczkolwiek jeśli przyjdzie jedna osoba i powie, że chce być w jedności z Papieżem, trzeba ją przyjąć. Motu Proprio zbliżyło także inne osoby. Na przykład ubiegłego 28 marca otrzymałem list od pewnego biskupa, niekatolickiego, który zdecydował się wstąpić do Kościoła Katolickiego wraz z innymi biskupami i księżmi, którzy celebrują Mszę Trydencką.”


- Czy nowe funkcje “Ecclesi Dei” nie kolidują z posługą biskupów?

„Papież, który jest autorytetem w całym Kościele, dla każdego z wiernych i biskupów, ustanowił w Motu Proprio nowe normy i Komisja Pontyfikalna jest jedynie jednym z narzędzi do dyspozycji Wikariusza Chrystusowego, aby mógł zrealizować swoje postanowienia. „Ecclesia Dei” jest uważna na wdrażanie Motu Proprio w braterskiej harmonii, zrozumieniu i współpracy z biskupami. Należy unikać sytuacji poróżniających pasterzy, jakie stwarzałyby osoby, grupy czy instytucje z powodu Motu Proprio. Pasterze, posłuszni Papieżowi, z pewnością okażą zrozumienie dla tych wiernych, którzy mają szczególne zamiłowanie do tradycji liturgicznej. U biskupów, którzy skontaktowali się z nami, spotykałem się zawsze ze zrozumieniem.”


- We wstępie do nowego wydania Kompendium liturgicznego z Trimeloni, JE pisze, że Papież posługuje się Komisją Pontyfikalną „Ecclesia Dei”, aby poprzez różnorodność form kultu mogło zajaśnieć bogactwo skarbów wiary i duchowości Oblubienicy Chrystusa. Na czym polega różnica między liturgią Jana XXIII i tą zreformowaną przez Pawła VI?

“Papież Jan włączył również i liturgię do swego pragnienia dialogu Kościoła ze współczesną kulturą. Paweł VI nadał kształt reformom powstałym z owego pragnienia. Duch Święty, który zawsze towarzyszy Kościołowi, inspiruje konieczne zmiany w każdym momencie historii, bez gwałtownego przerwania procesu udoskonalania, który Sam zainspirował. Benedykt XVI tym Motu Proprio łączy bogactwa dwóch pomników owego procesu, usuwając w ten sposób zakłopotanie tych, którzy sądzili, że w liturgii miał miejsce rozłam nie do przyjęcia.


- Po przekształceniu modlitwy w Wielki Piątek były głosy, że w dialogu chrześcijan z żydami wraca się wstecz o 40 lat. Czy JE oczekiwał takich słów krytyki?

„Czy nie jest dobrą rzeczą modlić się za naszych braci, synów Abrahama? Abraham jest ojcem wiary, ale w kontekście zbawienia, gdzie oczekuje się Mesjasza. A Mesjasz przybył. W Dziejach Apostolskich czytamy, że pewnego dnia nawróciło się 5 tys. Żydów. Nie kwestionuję modlitwy nowego rytu, ale uważam za doskonałą tę aktualną według rytu nadzwyczajnego. I chętnie modlę się o nawrócenie tak wielu moich drogich żydowskich przyjaciół, gdyż naprawdę wierzę, iż Jezus jest Synem Bożym i Zbawicielem wszystkich ludzi.”


Tłumaczenie Yishana z Forum Krzyż za internetową stroną pisma Jesus

Ekumenizm działa, czyli: Nestorianie wracają!

Jak informuje serwis Rorate Coeli, nestoriański biskup Mar Bawai Soro (na zdjęciu), sześciu kapłanów, ponad 30 diakonów i subdiakonów oraz prawie 3000 wiernych powróciło z nestoriańskiej herezji i schizmy do Kościoła katolickiego. Ceremonia uroczystego wyznania Wiary katolickiej i powrotu do Mistycznego Ciała Chrystusa Pana odbyła się w Dzień Pięćdziesiątnicy.

Jak widać, wbrew bredniom szerzonym przez zgraję modernistów i ich "łże-ekumenizmowi dialogu", który jest tylko czczą mrzonką, "ekumenizm powrotów" wspierany przez Ducha świętego działa i ma się coraz lepiej! Módlmy się gorąco o nawrócenie Rosji i powrót do Kościoła pozostałych schizmatyków wschodnich.

Deo gratias!


wtorek, 13 maja 2008

hełmofiks, czyli straż koszmarna

Czyli nasza ulubiona i niezmordowana Diecezja Linz.

Msza święta w intencji strażaków ze znajdującym się "obok lub w pobliżu" ukrzyżowanym strachem na wróble w hełmie.




poniedziałek, 12 maja 2008

Msza św. wg Mszału św. Piusa V w każdej parafii

Radio Watykańskie zamieszcza informację o treści wywiadu, który udzielił kard. Hoyos dla włoskiego miesięcznika „Jesus”. Przewodniczący Komisji "Ecclesia Dei" wyraża pragnienie, aby przedsoborowa liturgia była sprawowana nie osobno dla zamkniętej grupy, ale jako jedna z parafialnych Mszy niedzielnych. Odpowiedziałoby to na potrzeby wiernych ceniących ten ryt, a zarazem pozwoliłoby odkryć jego bogactwo całej wspólnocie Kościoła.

piątek, 9 maja 2008

Sancta Sedes

tak było do wczoraj:


a tak jest od dzisiaj

Deo gratias!


Swoją drogą zawsze się dziwiłem, dlaczego Stolica Apostolska nie ma serwisu w swoim języku urzędowym... Dzisiaj już wiemy, że powodem było lenistwo kurialistów. To jest oczywiście interpretacja uprzejma. Interpretacją nieuprzejmą byłoby złożenie tego na karb immanentnego obrzydzenia, jakim moderniści wszelkiego sorta obdarzają język Owidiusza, ale - jak przecież wiemy - żadnych modernistów od dawna nie ma na świecie, a papieżowi Krawcowi tylko się zdawało.

czwartek, 8 maja 2008

Kardynał Castrillon Hoyos o Mszy św.

Poniżej zamieszczamy tłumaczenie wypowiedzi Kardynała Castrillona Hoyosa, jednego z bliskich współpracowników Papieża Benedykta XVI, który stoi na czele Papieskiej Komisji "Ecclesia Dei". Nagranie tej wypowiedzi, przetłumaczonej na język angielski, można usłyszeć na stronie promującej instruktażowe nagranie do nauki celebracji Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

Z wielu zakątków Kościoła przychodzi pytanie: „Co to jest Motu Proprio Summorum Pontificum”?

Cóż się dzieje i jaki jest cel obwieszczenia przez Papieża w sposób spontaniczny, z własnej woli, powszechnego prawa, którym jest Motu Proprio Summorum Pontificum?

Kościół od ponad tysiąca lat sprawował Mszę św. w rycie zwanym Mszą św. Piusa V. Ryt ów przyniósł jedność wiary i stał się jednolitym i jednakowym sposobem wyrażania uwielbienia Pana Boga, uobecniając na ołtarzu w sposób bezkrwawy Ofiarę Krzyżową. Nasza katolicka wiara uczy nas, że Msza św. jest Ofiarą Krzyżową. Odwieczny, klasyczny ryt pielęgnuje świętość ciszy, kontemplację i co więcej, jednocześnie uobecnia w pięknie bogactwa liturgii Pana Jezusa Chrystusa, Jego zwycięstwo nad śmiercią i grzechem.
Dlatego właśnie Ojciec Święty daje w darze Kościołowi Świętemu nie w sposób obligatoryjny, lecz tak po prostu, skarb dawnego rytu, poprzez który Kościół może się uświęcać. W całym swoim bogactwie liturgicznym, całym bogactwie duchowym, we wszystkich modlitwach, tak doskonale zachowanych na przestrzeni wieków, wszystko to jest ofiarowane dziś przez Rzym wszystkim, jako dar dla wszystkich.
Nie jest to jedynie dar dla tzw. „tradycjonalistów”— nic podobnego — jest to dar dla całego Kościoła Katolickiego. A ponieważ jest on darmo dany przez Ojca Świętego, Ojciec Święty udziela go poprzez cudowną strukturę Kościoła, obejmującą parafie, kapłanów i kapelanów w kaplicach, w których sprawują oni Eucharystię, a ci, na mocy woli Wikariusza Chrystusa, muszą spełnić prośby i żądania wiernych dotyczące sprawowania tej właśnie Mszy i mają obowiązek im ją zapewnić.
I nawet jeżeli wierni się o nią specjalnie nie starają ani nie dopominają, duszpasterze winni ją udostępnić, tak aby wszyscy mieli dostęp do skarbu starej liturgii Kościoła. To jest właśnie nadrzędny cel Motu Proprio — duchowe i teologiczne bogactwo. Ojciec Święty pragnie, aby ta forma Mszy św. stała się w parafiach formą powszechną, aby w ten sposób młode pokolenia mogły poznać ten ryt.
Jestem bardzo szczęśliwy, widząc instruktaż video, stworzony z myślą o kształceniu księży — i nie tylko księży lecz także wiernych, którzy przez tak wiele lat znali jedynie nową mszę, aby móc przybliżyć im tę formę rytu rzymskiego. Nagranie video zostało opracowane celem kształcenia duszpasterzy, tak aby umożliwić im sprawowanie Mszy św. z należytą czcią, świętością i pobożnością, z miłością, w sposób zgodny z jej szczególnymi wymaganiami. Dlatego też inicjatywa ta jest bardzo pożądana, a ja — jako przewodniczący Pontyfikalnej Komisji "Ecclesia Dei" w Rzymie — wraz za kardynałami, będącymi jej członkami, konsultantami oraz personelem, oddelegowanymi do tych programów pragnę podziękować Matce Angelice i wszystkim zaangażowanym w pomoc w projekcie za ich wysiłki na rzecz pomocy księżom w ofiarowaniu z większą godnością wszystkim członkom Kościoła skarbu klasycznego rytu.
Dziękuję.

środa, 7 maja 2008

Koncert techno i tancerki go-go w katedrze w Metz

Robiąc remanent w swoich zakładkach internetowych znalazłem link do filmu przedstawiającego reportaż z koncertu techno, który odbył się 4 lata temu w katedrze w Metz. Pisaliśmy o tym koncercie w 2005 r.

Oto tłumaczenie reportażu:

Spikerka:
Premiera we Francji. Kościół katolicki w nadziei przyciągnięcia do siebie wiernych, w szczególności młodych, z których pustoszeją kościoły, zorganizowal wieczór muzyki techno w katedrze w Metz. Celebracji ekumenicznej rytmu nadawał didżej. Ludzi było dużo, co potwierdza zadziwiający reportaż.

Komentarz I:
Tańczą jak w nocnym klubie, a jednak ci młodzi zgromadzeni są wewnątrz katedry z okazji wieczoru liturgicznego. Z modlitwą, kazaniem, błogosławieństwem lecz bez chóru ani organów. Dla urozmaicenia programu organizatorzy: ojcowie franciszkanie i właściciel nocnego klubu zaprosili tancerki go-go.

Brat Tiem:
Oni żyją tą muzyką, ona w nich mieszka, a więc wprowadzajmy tę muzykę do naszych kościołów... Organy tonie jedyny instrument, choć mają swoje godne miejsce. Myślę, że ta muzyka jest także piękna - ona również ma prawo być obecna w naszych kościołach.

Komentarz II:
Celem oczywiście było spowodowanie zbliżenia się młodych ku Kościołowi. Udało się to bez bez żadnych ekscesów, bez względu na motywacje obecnych tu 1300 młodych ludzi. A były one różne: od miłości do Boga po miłość do muzyki techno.

Filip:
Przyjście tutaj, posłuchanie muzyki techno w miejscu świętym, miejscu bardzo "nośnym", napełnionym energią duchową... - oczywiście to nas zbliża do Boga, gdy się jest młodym i stwarza dużo więcej możliwości by do nas przemówić.

Greg:
To byloby fajnie, gdyby muzyka elektroniczna wkroczyła do miejsc takich jak to lub podobne. Nie trzeba zamykać się w obszarze "rejwowania" i "free-parties"

Bez względu na skutki duchowe tego wieczoru promotorzy maja nadzieję ponawiać eksperyment w innych katedrach francuskich aż do sierpnia 2005, daty kolejnego Światowego Dnia Młodzieży, w Kolonii.

Po co komu rubryki w Mszale?

Czyli Msza święta w rycie posoborowym. Uroczysta, z aspersją i okadzeniami.








źródło: http://www.ctanorcal.org/WCCTA2008.wmv

---------

Aktualizacja: 09.05.2008

Film jest obecnie niedostępny na serwerze "Call To Action", ale fragmenty nadal można obejrzeć w serwisie YouTube:



przy okazji udało nam się ustalić nazwisko celebransa - otóż jest to ksiądz... biskup Remigiusz Józef de Roo, emerytowany biskup diecezji Victoria, który obecnie objeżdża świat, jako "Pielgrzym Drugiego Soboru Watykańskiego", a na swojej stronie linkuje m.in. do Instytutu Enneagramów.

Żeby było ciekawiej, członkowie organizacji Call To Action (którą wspiera Bp de Roo i dla której członków odprawił tę kukiełkową Mszę) z diecezji Lincoln (Nebraska) zostali jakiś czas temu obłożeni przez ordynariusza interdyktem, a następnie ekskomuniką. CTA, jak dowiadujemy się z Wikipedii, dąży do likwidacji celibatu w Kościele katolickim, wprowadzenia święceń kapłańskich dla kobiet, demokratyzacji sposobu zarządzania Kościołem i uzyskania zgody na stosowanie antykoncepcji i środków wczesnoporonnych przez katolików.

Pomódlmy się za Księdza Biskupa!

Abp Damian Zimoń błogosławi poczynaniom tradycjonalistów

Na naszym forum ukazało się oświadczenie:

W związku z zaistniałą sytuacją wokół Mszy Świętej w Piekarach Śląskich na Kalwarii, pragniemy poinformować iż zbyt pochopne były oceny decyzji Księdza Arcybiskupa.

Ksiądz Arcybiskup Damian Zimoń ceni wysoce zaangażowanie w Mszę Świętą trydencką. Jego ocena w połączeniu z wolą Ojca Świętego Benedykta XVI oddala wszelkie domysły i gorące wieści, które pojawiły się od środy 30.04 jakoby był przeciwny Mszy Świętej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Wynikłe zamieszanie było powodem niedoinformowania o całości przebiegu procesu wokół Mszy Świętej na piekarskiej Kalwarii. Wszystko zostało wzajemnie wyjaśnione.

Ksiądz Arcybiskup docenia zaangażowanie Księży w tym temacie i błogosławi poczynaniom uwrażliwiania na piękno rytu nadzwyczajnego oraz budowania i pielęgnowania sacrum rytu zwyczajnego. Podziela papieską myśl iż historia liturgii to nie historia zerwania ale kontynuacji. Wobec zamieszania wokół tej sprawy postanowiliśmy poinformować i uspokoić napięcia. W duchu synowskiego oddania polecamy naszego Arcybiskupa opiece Matki Bożej Piekarskiej.

Z błogosławieństwem naszego Metropolity pragniemy nadal czynić wszystko dla zachowania czcigodnej tradycji liturgicznej i służyć pomocą kapłańską dla tych grup, które poproszą o Mszę Świętą w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego na terenie naszej archidiecezji.

W duchu czci i posłuszeństwa
ks. Piotr
(Lisiecki, parafia św. Wojciecha, Bytom)
ks. Wojciech (Grzesiak, parafia św. Szczepana, Katowice)

Bóg zapłać Księże Arcybiskupie za błogosławieństwo! Jak rozumiemy, wydana w ubiegłym tygodniu decyzja zakazująca odprawiania Mszy świętych w nazdwyczajnej formie rytu rzymskiego została uchylona i mamy nadzieję, że już niebawem wierni z Piekar Śląskich będą mogli powitać Waszą Ekscelencję w Piekarach na Mszy świętej trydenckiej.

wtorek, 6 maja 2008

Pielgrzymka, której nie ma

10 maja br. wyrusza już po raz 26 pielgrzymka z Paryża do Chartres, która trwać będzie do 12 maja. Jej centralnym momentem jest Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, która w tym roku przypada w niedzielę 11 maja. Trasa pielgrzymki wynosi 105 km licząc od katedry Notre-Dame w Paryżu do punktu docelowego, którym jest katedra Notre-Dame w Chartres.


W pielgrzymce bierze udział co roku ok. 15-20 tys. pielgrzymów podzielonych na grupy narodowościowe z ok. 20 krajów świata, w tym także i z Polski. Jest to więc największa tego typu pielgrzymka w Europie Zachodniej, zarówno pod względem długości trasy, jak i ilości uczestników.


Pielgrzymka jest charakterystyczna także pod innym względem. Od samego początku była ona organizowana przez świeckich, bez udziału, a niekiedy nawet przy prześladowaniach ze strony hierarchii. W latach 1983-1989 ordynariusz Chartres zamykał na czas pielgrzymki katedrę i zabraniał odprawiania w niej Mszy św. "trydenckiej", która miała miejsce na placu przed katedrą. Dopiero motu proprio "Ecclesia Dei" Jana Pawła II z 1988 r. skłoniło biskupa do zmiany decyzji.


Próżno by jednak liczyć na jakikolwiek szczery oddźwięk posoborowego establishmentu na samorzutną inicjatywę tradycyjnych katolików. Na wieści dotyczące pielgrzymki nałożone jest swoiste embargo informacyjne. Przez oficjalne media posoborowe nie ma prawa przedrzeć się najmniejszy prasowy news odnoszący się do tego wydarzenia. Co dopiero mówić o zachęcaniu wiernych do udziału w niej, o organizowaniu autokarowych wyjazdów z parafii, itp. Nie ma ona swojego miejsca w Magazynie Radia Watykańskiego, ani swojej wzmianki w KAI, Redakcja programów katolickich w TVP nie planuje poświęcić jej fragmentu niedzielnego programu "Między Niebem a Ziemią"... Ten niewygodny temat nie wpisuje się najwyraźniej w wizję posoborowego świata.


W tych dziwnych czasach, w których żyjemy nasuwa się pytanie. Czy to nie jakiś złośliwy, diabelski żart, że największa pielgrzymka Europy Zachodniej, integralnie katolicka, pobożna i uświęcająca, pada co roku ofiarą wielkiej zmowy milczenia, gdy tymczasem młodym ludziom, szukającym Boga, oferowane są jakieś międzyreligijne zloty w duchu protestanckiej wspólnoty "Taize", propagujące indyferentyzm i obojętność religijną?

poniedziałek, 5 maja 2008

Kolejny pomnik Relikwii Drugiej Klasy

Jak informuje Gazeta Wybiórcza, Relikwia Drugiej Klasy poświęciła kolejny własny pomnik.
Tym razem w Rabie Wyżnej.



Pierwszy stoi od paru lat w Zakopanem.

Wolny i darmowy wstęp za dwie dychy

Jego Ekscelencja bp Jan Wieczorek, biskup gliwicki swego czasu w krótkich, żołnierskich słowach zarządził:

W oparciu o wskazania Magisterium Kościoła, podaję następujące zasady odnośnie do organizowania koncertów w kościołach diecezji gliwickiej:
(...)
7. We wnętrzu świątyni należy przestrzegać następujących zasad:
a) Wstęp do kościoła na koncert winien być całkowicie wolny i bezpłatny. Ewentualna zbiórka na cele społeczne czy charytatywne może być zorganizowana tylko za zezwoleniem Kurii Diecezjalnej


a tymczasem, jak czytamy na stronie Międzynarodowego Festiwalu - Dni Muzyki Organowej:

4 maja godz. 20.00
Katedra śś. App. Piotra i Pawła – Gliwice
KONCERT INAUGURACYJNY
(...)
Bilety: Normalne 20 zł, Ulgowe 12 zł

5 maja godz. 19.30
Kościół pw. Wszystkich Świętych – Gliwice
RECITAL ORGANOWY
(...)
Bilety: Normalne 12 zł, Ulgowe 7 zł

6 maja godz. 19.30
Koµciół pw. św. Bartłomieja – Gliwice
RECITAL ORGANOWY
(...)
Bilety: Normalne 12 zł, Ulgowe 7 zł

7 maja godz. 19.30
Kościół pw. św. Bartłomieja – Gliwice
RECITAL ORGANOWY
(...)
Bilety: Normalne 12 zł, Ulgowe 7 zł

8 maja godz. 19.30
Kościół pw. Wszystkich Świętych – Gliwice
KONCERT PROMOCYJNY STUDENTÓW
(...)
Bilety: Normalne 12 zł, Ulgowe 7 zł

9 maja godz. 19.30
Kościół pw. św. Bartłomieja – Gliwice
RECITAL ORGANOWY
(...)
Bilety: Normalne 12 zł, Ulgowe 7 zł

11 maja godz. 20.00
Katedra śś. App. Piotra i Pawła – Gliwice
KONCERT FINAŁOWY
(...)
Bilety: Normalne 20 zł, Ulgowe 12 zł

niedziela, 4 maja 2008

Przywódcy różnych religii "błogosławią" nowego "biskupa" episkopalnego w katolickiej kaplicy

Jak donosi serwis News Blaze, nowy, dziesiąty "biskup" "kościoła" episkopalnego w Nevadzie, "wielce czcigodny" Danielek Tomasz Edwards ("Dan" to zdrobnienie od "Daniel", czyli "Danielek") został w przepięknym geście "pobłogosławiony" przez katolickiego biskupa, "kapłana" hinduistycznego, muzułmańskiego imama, żydowską "rabinkę", "duchownego" bahaitów, "duchownego" od baptystów i jakąś pejotystkę (oficjalnie: przywódczynię Rdzennej Religii Amerykańskiej - panindianizmu)

Podczas ceremonii "błogosławieństw", która miała miejsce w... katolickiej kaplicy Koledżu im. Bpa Patryka Manogue, "biskup" Edwards siedział sobie na podium, do którego podchodzili poszczególni "szamani".

Ceremonię rozpoczął swym błogosławieństwem Bp Randolf Calvo, ordynariusz diecezji Reno, po nim swoje gusła czynili m.in. "kapłan" buddyjski, "wielebny" Wilhelm Bartlett, "rabinka" żydowska Elżbieta Beyer, "kapłan" hindustów Rajan Zed, Imam Wsoólnoty Muzułmańskiej Północnej Nevady Abdul Barghouthi, "duchowny" bahaicki Trip Barthel, "wielebny" Onie Cooper z Drugiego "kościoła" Baptystów i przywódczyni pejotystów - Reynalda James.

Podczas czytania przez Rajana Zeda fragmentów Sanskrytu, Reynalda James skrapiała "biskupa" Edwardsa "świętą wodą" z Jeziora Piramid. Niektórzy z "przywódców" obłapiali nowego "biskupa", inni ograniczali się do przysłowiowej "grabuli". Wszystkiemu przyglądała się pani "biskupowa", Linda Edwards, profesor prawa.


Pamiątkowe zdjęcie całego towarzystwa szalikowców:
Od lewej: ks. Karol Durante (parafia św. Teresy z Avila w Carson City), Wilhelm R. Millsap ("kościół" episkopalny), Rajan Zed (pogańska sekta hinduistyczna), Ruth Hanusa (nawet w redakcji nie wiedzą, skąd), Rebeka N. (Międzynarodowa Wspólnota Chrystusa), Jego Ekscelencja Randolf Calvo (Ordynariusz Diecezji Reno), Rhys Andrews (
Międzynarodowa Wspólnota Chrystusa), Wilhelm Bartlett (buddyści)



Podczas obrzędów "błogosławieństwa" - miejmy nadzieję, że - o ile w tej kaplicy przechowuje się Najświętszy Sakrament, przynajmniej Pana Jezusa gdzieś wyniesiono przed tym bałwochwalstwem i świętokradztwem.

Jak widać, dla posoborowia Święta Wiara Katolicka to po prostu jedna z wielu religii, które wszystkie są tak samo prawdziwe. Wszystko jedno, którą się wyznaje, wszystko jedno, do której wspólnoty się przynależy, w ilu bogów wiarę się wyznaje, skoro i tak najważniejsze jest, abyśmy uczynili sobie parę kurtuazyjnych gestów, pochlapali się wodą, a następnie ładnie się uśmiechnęli do pamiątkowej fotografii.

Kyrie eleison!

To był tylko gest ekumeniczny...

...tak pokrętnie tłumaczył się łżecznik prasowy diecezji w San Jose (Kalafiornia) z faktu wzięcia udziału przez swego pryncypała, Bpa Patryka J. McGrath'a udziału w "ingresie" nowej "biskup" "kościoła" episkopalnego, pani Marii Grey-Reeves. Łżecznik ciągnął dalej: Biskup nie brał udziału w uroczystości, jak również nie były to konsekracje biskupie. To był tylko gest ekumeniczny, przecież papież też czasami coś tam razem urządza z arcybiskupem Canterbury.

Biskupowi Patrykowi proponujemy następnym razem nie iść i nie legitymizować heretyków, tylko przejść się do jakiejś swojej parafii posiedzieć w konfesjonale, albo na ryby. Będzie to z pożytkiem duchowym zarówno dla katolików, jak i dla heretyków.

Na zdjęciu: Bp Patryk z panią Marysią, której kiedyś ktoś zrobił krzywdę i wmówił, że jest biskupem.

Rewolucyjna czujność neo-katechistów

Kilka dni temu napisaliśmy o chwili szczerości u administratora serwisu neokatechumenat.org, który nieopatrznie opublikował verba veritas o drutowaniu mu gęby przez świeckich "katechistów", którzy kręcą sektą neokatechumenalną. Jak donieśli nasi czytelnicy, wzmiankowana informacja została krótko po naszej publikacji (cóż za rewolucyjna czujność!) zdjęta z tego serwisu. Na nieszczęście (dla katechistów), kopia w Googlownicy istnieje i ma się całkiem dobrze (niestety, za jakiś tydzień Googlownica też się zaktualizuje i kopia zniknie).

Ku pamięci zamieszczamy wykonany wcześniej (profilaktycznie) zrzut ekranu, aby "towarzystwo przyjaciół macy" nie mogło wmawiać swoim wyznawcom, że mieli halucynacje.

Nowa Wiosna Kościoła w Camden

Diecezja Camden (zapewne w celu pozyskania środków finansowych ze sprzedaży kościołów na zasądzone odszkodowania) właśnie zadecydowała, że z istniejących 124 parafii ma pozostać tylko 66. Biskup Józef A. Galante zdecydował się zlikwidować nawet te kościoły, które nie są zadłużone, dają radę się same utrzymać i które mają regularną obsługę duszpasterską. Na szczęście proboszczowie i wierni nie dają sobie w kaszę dmuchać i wszelkimi dostępnymi środkami starają się zmienić decyzje kurialistów.

Z cyklu: Sztuka posoborowa

Co to jest?

a) kilkutygodniowy zarodek bezmózgozaura wyjęty z formaliny
b) elegancki przycisk do papieru zaprojektowany przez Pawła Picasso
c) najnowszy model aparatu słuchowego produkcji Bugnini&Marini S.p.A.
d) Matka Boża spoglądająca na Dzieciątko - rzeźba Celestyny (lub Jima *) Lauritsen

Odpowiedź na pytanie znajdziemy na stronie wystawy Z przeszłości w teraźniejszość - Obrazki z życia Maryi, którą można obejrzeć na Uniwersytecie w Dayton. Autorka *) tego czegoś ukończyła z wyróżnieniem teologię na renomowanej posoborowej uczelni. Dwa lata temu otrzymała od nich dodatkowo jakąś prestiżową nagrodę "za całokształt". Ciekawe, co palą państwo Lauritsen? Cokolwiek by to nie było, nieźle kopie!

*) uzupełnienie - z treści strony nie do końca wynika, kto z szalonej dwójki (Celestyna czy Jim) wyrzeźbił tego cudaka. Dziękujemy naszym uważnym czytelnikom za zwrócenie nam na to uwagi

Kyrie eleison!

sobota, 3 maja 2008

Tańców neońskich ciąg dalszy

Jeszcze jeden film przedstawiający paraliturgiczne tańce neokatechumenów wokół stołu z chanukiją i kwiatami.

Paschalne neo-kółko graniaste w Vancouver

Jak widać, neokatechumeni, niezależnie od lokalizacji, gorliwie przestrzegają przepisów liturgicznych wydanych przez... swojego guru, Franciszka "Kiko" Arguello.
Nakazy Ojca świętego mają nadal w... głębokim poważaniu.

Proszę zwrócić uwagę na fakt iż stół (na którym neoni sprawują swoje obrzędy) stoi w nawie kościoła (przez moment widać dywany i stopnie prezbiterium). Widocznie katolicki ołtarz jest dla neokatechumenów niekoszerny.

31 popularnych piosenek, o charakterze raczej oazowo-ogniskowym...

...można ściągnąć z oficjalnej strony Śpiewnik Pielgrzymkowy - Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę, znajdującej się na serwerze Kurii Diecezjalnej w Gliwicach.

Autorzy strony piszą również: Zapraszamy do pobrania choć jednego ze zgromadzonych przez nas śpiewników. Przydadzą się nie tylko na pielgrzymce, ale takze podczas różnego rodzaju nabożeństw, spotkań oazowych, modlitewnych. Zgromadzone przez nas zasoby, pochodzą z różnych pielgrzymkowych stron.

Oto niektóre z piosenek, które znajdują się w powyższych zasobach "Śpiewników Pielgrzymowych":

- Hej bystra woda bystra wodziczka / Pytało dziewczę o Janicka...
- Nic nie robić nie mieć zmartwień / Chłodne piwko w cieniu pić / Leżeć w trawie liczyć chmury / Gołym i wesołym być...
- Para ballar la bamba / Se necesita una poca de gracia / Ara mi para ti ya arriba ya aribba / A ya arriba ya arriba / Por ti se re...
- Gdy jestem sam / Myślami biegnę / Do mej najdroższej / Jak rzeka wiernej / O, Majka / Nie jestem ciebie wart...
- Dlaczego nie mówimy o tym / Co nas boli otwarcie / Budowa ściany wokół siebie marna sztuka / Wrażliwe słowo czuły dotyk wystarczą / Czasami tylko tego pragnę tego szukam...
- W murowane piwnicy / Tańcowali zbójnicy / Kazalise piknie grać / I na nóżki pozirać...


Wesoło musi być na tej pielgrzymce.

Piękno liturgii katolickiej

piątek, 2 maja 2008

Neokatechiści drutują gęby, czyli "neo-omerta"

Od czasu do czasu neokatechumeni na swoich stronach internetowych napiszą kilka słów prawdy. Np. tutaj:


Witam,

jak już wiecie Katechiści* zakazali nam (jako wspólnocie) jakichkolwiek kontaktów przez internet**.. tak więc strona ta przestaje być stroną wspólnoty*** i wraca do pierwotnej funkcji informacyjnej (ja, jak na razie i tak nie mam czasu na prowadzenie kolejnego serwisu, a nowego /pod innym adresem/ nie będę zakładał gdyż skutecznie mnie zniechęcono).

Teraz powstrzymam się też od wyrażenia własnego zdania (które jak widać i tak chyba nie ma znaczenia).

Powyższy news powstał jedynie dlatego że nie chcę prowokować kolejnych “ciśnień wspólnotowych”.

* - Katechiści mojej wspólnoty, a nie odpowiedzialni za Polskę.

** - ze światem zewnętrznym (mnie co prawda się wydaje że podczas pierwszego spotkania z Katechistami przesłaniem było “że żadnych kontaktów” ale nie będę się przy tym upierał :) bo pewnie na podczas drugiego mogło być już inaczej).

*** - jako całości.


Ciekawe, cóż takiego chcą ukryć przed publicznością neo-oficerowie polityczni? Co grozi za niepodporządkowanie się hordzie "katechistów" neokatechumenalnych? Może któryś z naszych czytelników wie i nam o tym napisze?

Bp Mizobe: Koniec z ekskluzywizmem w parafiach!

Na stronie internetowej Diecezji Takamatsu można znaleźć List Pasterski (wersja angielska) Bpa Franciszka Ksawerego Mizobe Osamu poświęcony celebracjom liturgicznym Triduum Paschalnego w 2008 r. Po lekturze tego dokumentu widać jasno, że jest adresowany przede wszystkim do neokatechumenów i obsługujących ich wspólnoty kapłanów, którzy celebrują swoje obrzędy we własnym, hermetycznym gronie i nie biorą udziału w celebracjach całej parafii. A skoro od czasu Świąt Wielkanocnych biskupi japońscy już dwukrotnie udawali się w sprawie neokatechumenatu do Watykanu możemy bez cienia wątpliwości przypuszczać, że niniejszy List Pasterski został przez neokatechumenat zignorowany.

W tekście zachowano podkreślenia tak, jak w oryginale.


Do wszystkich Kapłanów, Osób Zakonnych i Wiernych Diecezji Takamatsu

List Pasterski w sprawie Celebracji Liturgicznych Triduum Paschalnego

Ten list jest adresowany do wszystkich z Was, którzy - jak wiem - dokładacie wszelkich starań, aby pogłębić waszą wiarę poprzez gorliwe uczestnictwo w liturgii. Tematem tego listu jest Liturgia Triduum Paschalnego. Jak dobrze wiecie, wszystkie celebracje liturgiczne na terenie diecezji znajdują się pod jurysdykcją biskupa. Ta odpowiedzialność biskupa została po raz pierwszy określona we Mszale Rzymskim 1970 i przypomniana ponownie w nowym wydaniu Mszału, promulgowanym w 2002 r. Zadania biskupa zostały objaśnione w rozdziale 1 instrukcji Redemptionis Sacramentum, która została wydana przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów:

1.21. „Do biskupa diecezjalnego w Kościele mu powierzonym należy, w ramach przysługującej mu kompetencji, wydawanie w sprawach liturgicznych norm, które obowiązują wszystkich”

1.22. Biskup kieruje powierzonym mu Kościołem partykularnym i jego obowiązkiem jest rządzenie, korygowanie, pobudzanie, a czasami nawet karcenie, skoro piastuje święty urząd, jaki przyjął przez święcenia biskupie, w celu budowania swojej owczarni w prawdzie i świętości.

1.23. Wierni „powinni pozostawać w łączności z biskupem, jak Kościół z Chrystusem, a Jezus Chrystus z Ojcem, żeby wszystko było zgodne dzięki jedności i żeby tym pełniej służyło chwale Bożej”. Wszyscy, również członkowie instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego oraz wszystkich grup i ruchów kościelnych wszelkiego rodzaju, we wszystkim, co ma związek z liturgią, są poddani władzy biskupa diecezjalnego, z zachowaniem prawnie określonych przywilejów. Do biskupa diecezjalnego należy więc prawo i obowiązek czuwania i wglądu w liturgię w kościołach i kaplicach znajdujących się na jego terytorium, również w tych, które zostały założone albo są prowadzone przez członków wspomnianych instytutów, jeśli wierni mają do nich dostęp na stałe.

1.24. Ze swojej strony lud chrześcijański ma prawo, aby biskup diecezjalny czuwał nad tym, iżby w dyscyplinę kościelną nie wkradły się nadużycia, zwłaszcza jeśli chodzi o posługę słowa, sprawowanie sakramentów i sakramentaliów, kult Boga i świętych.

1.25. Komisje lub rady czy też zespoły ustanowione przez biskupa, aby przyczyniały się „do popierania liturgii, muzyki oraz sztuki religijnej w jego diecezji”, będą działać zgodnie z intencją i rozporządzeniami biskupa oraz będą zobowiązane ufać jego autorytetowi i aprobacie, by mogły odpowiednio wypełnić swoje zadanie i nie naruszać rzeczywistej władzy biskupa w jego diecezji.


W tym samym dokumencie znajduje się wiele przepisów regulujących adaptacje i zmiany w liturgii. Prepisy wymagają, aby Konferencje Episkopatów zgłaszały wszelkie zmiany w Liturgii do zagtwierdzenia przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, bez której zgody nie mogą one uzyskać mocy obowiązującej. Biorąc pod uwagę powyższe, ponieważ przygotowujemy się do obchodów Triduum Paschalnego niniejszym proszę wszystkich Was o branie udziału w Triduum Paschalnych tylko raz, z całą wspólnotą parafialną i proszę o nie powtarzanie tych obrzędów, w szczególności o nie odprawianie ponownie późnym wieczorem Mszy Wieczerzy Pańskiej oraz kolejnej nocnej Wieczerzy Paschalnej w Wielką Sobotę.

Uzasadnieniem mojej powyższej prośby są rubryki trzeciego wydania Mszału Rzymskiego (2002), w których wyraźnie zapisano to, co poniżej. Rozmawiałem również o tym osobiście z Ojcem Świętym podczas mojej niedawnej audiencji.

Missale Romanum (2002) p. 298.3: Celebrationes Tridui sacri peragantur in ecclesiis cathedralis et paroecialibus, et in iis tantum in quibus digne persolvi possunt, idest cum fidelium frequentia, cum ministrorum numero congruenti et cum facultate aliquas saltem partes cantu preferandi. Expedit proinde ut parvae communitates, consociationes et peculiare coetus cuiusque generis in his ecclesiis coadunentur, ad sacras celebrations forma nobiliore peragandas. (Liturgia Triduum Paschalnego powinna być celebrowana w katedrze, kościele parafialnym lub innym miejscu uważanym za godne i odpowiednie do sprawowania liturgii. Do celebracji wymagana jest odpowiednia liczba posługujących oraz wiernych, którzy są w stanie śpiewać przynajmniej podczas części obrzędów. Z powyższych względów małe wspólnoty, związki i grupy specjalne muszą się zebrać i dołączyć do świętych obrzędów celebrowanych w wyżej wymienionych kościołach).

Missale Romanum (2002) p. 299.3:
Ubi vero ratio pastoralis id postulet, loci Ordinarius alteram Missam in ecclesiis
et oratoribus permittere poterit, horis vespertinis celebrandum, et, in casu
verae necessitatis, etiam horis matutinis, sed tantummodo pro fidelibus qui
nullo modo Missam vespertinam participare valent. Caveatur tamen ne
huiusmodi celebrationes in bonum privatarum personarum vel parvoram
coetuum peculiarium fiant et ne praeiudicio sint Missae vespertinae
."
Dla prawdziwej potrzeby duszpasterskiej ordynariusz miejsca może zezwolić na celebrację dodatkowej Mszy świętej (wielkoczwartkowej) w kościele lub oratorium, w godzinach wieczornych, albo w przypadku prawdziwejkonieczności, choćby w godzinach porannych, ale wyłącznie dlatych, którzy w żaden sposób nie będą w stanie uczestniczyć we Mszy wieczornej. Nie wolno celebrować takich dodatkowych Mszy dla wygody poszczególnych wiernych, grup specjalnych albo z powodu jakichś uprzedzeń do Mszy wieczornych (parafialnych).

"Vigilia huius noctis, quae est summa ac nobilissima omnium sollemnitatem,
unica sit pro unaquaque ecclesia." (Wigilia tej nocy, która jest "szczytem i sumą wszystkich wigilii" powinna być sprawowana tylko raz w każdym kościele).


Podczas prywatnej audiencji u Ojca świętego, w grudniu 2007 r. spytałem go o Liturgię Wielkiego Tygodnia. Jego odpowiedź była natychmiastowa i niezwykle klarowna. Po zakończeniu sprawowania obrzędów przez biskupa lub przez kapłanów wyznaczonych przez biskupa do celebracji dla wspólnoty parafialnej nie wolno im ponownie powtarzać tych obrzędów. Po lekturze zacytowanych wyżej rubryk jestem pewien, że również zrozumieliście iż celebracje liturgiczne mogą być sprawowane tylko przez osoby do tego uprawnione. To samo dotyczy obrzędu Umycia Nóg podczas Mszy Wieczornej Wieczerzy Pańskiej. Żadnego z tych obrzędów nie wolno celebrować wielokrotnie.

W diecezji Takamatsu, po zakończeniu celebracji obrzędów Triduum Paschalnego, przez biskupa lub przez kapłanów upoważnionych przez niego do posługi wspólnotom parafialnym, nie będzie zgody na jakiekolwiek powtarzanie tych obrzędów. Jak wyjaśniłem powyżej, Obrzęd Światła i Liturgia Słowa stanowią nieodłączne części liturgii Wigilii Paschalnej, a obrzęd Umycia Nóg jest częścią Mszy Wieczerzy Pańskiej . Jeśli ktoś odczuwa potrzebę zgłębienia znaczenia tych ceremonii, sugeruję aby takie osoby spotkały się razemw inny dzień aby o tym podyskutować i przygotować się do uczestnictwa w liturgii parafialnej. Chchaiłbym podkreślić, że bardzo ważną rzeczą jest, aby nasze liturgie w katedrze i w kościołąch parafialnych były celebrowane z powagą, gdyż liturgia Triduum Paschalnego pełni ważną rolę w życiu naszego Kościoła.

Ten list pasterski został opublikowany na mocy władzy, którą otrzymałem od Kościoła, jako Biskup diecezji Takamatsu. W niniejszym liście wyjaśniłem wam powody, dla których angażuję tę władzę w celu podjęcia tak poważnych decyzji.

Pozostający w modlitwie za was.

+ Franciszek Ksawery Mizobe Osamu
Ordynariusz Diecezji Takamatsu
5 Marzec 2008 r.

Marathon Mass

Poniżej zamieszczamy zdjęcia z mszy, która odbyła się na Malcie w 2001 r. Impreza nosiła nazwę: Marathon Mass. Komentarz jest chyba zbędny.






Zdjęcia za stroną Millennium Chapel

czwartek, 1 maja 2008

Neokatechumenat jest jak sekta!

Jak donosi agencja UCAN, w ubiegłym tygodniu Ojciec święty przyjął na audiencji delegację Konferencji Episkopatu Japonii, która przyjechała szukać rozwiązania poważnego problemu, jaki ma Kościół w Japonii ze wspólnotą neokatechumenalną i z seminarium "Redemptoris Mater" w diecezji Takamatsu. Czterej biskupi ( Abp Leon Jun Ikenaga z Osaki, Abp Józef Mitsuaki Takami z Nagasaki, Abp Piotr Okada z Tokio i Bp Franciszek Ksawery Osamu Mizobe z Takamatsu) udali się do Watykanu, aby poradzić się papieża i poprosić go o interwencję w celu uzdrowienia sytuacji w diecezji. To już trzecia wizyta biskupów japońskich w tej sprawie w ciągu ostatnich pięciu miesięcy. Abp Piotr Okada, metropolita Tokio i przewodniczący Konferencji Episkopatu Japonii mówi: Mamy już dość tego jeżdżenia tam i z powrotem, ale wymaga tego powaga problemu, który musimy rozwiązać. Podczas wizyty ad limina w grudniu ubiegłego roku, biskupi przedstawiali swoje wątpliwości nie tylko papieżowi, ale i innym kurialistom, między innymi Kongregacji Ewangelizacji Narodów, którą kieruje Iwan kard. Dias. Delegacja biskupów japońskich gościła w Rzymie po raz kolejny na początku kwietnia, podczas tej wizyty znowu spotkała się z urzędnikami z kongregacji. Dało się odczuć, że neokatechumenat cieszy się tam poparciem - przypomina sobie Abp Okada. Podczas tej wizyty biskupi spotkali się również z papieżem.

Kiedy Abp Okada 15 grudnia 2007 r. spotkał się z Ojcem świętym, zwrócił się do niego następującymi słowami: ...inną kwestią jest Droga Neokatechumenalna (Droga) i Międzynarodowe Seminarium Diecezjalne Takamatsu, znane jako seminarium Redemptoris Mater. Mamy z nimi poważny problem. Neokatechumenat jest jak sekta a przez swą siłę i działalność swoich członków wprowadza podziały i zamieszanie w naszym niezbyt licznym Kościele w Japonii. Neokatechumenat spowodował już wiele bolesnych podziałów i sporów w Kościele. Walczymy ze wszystkich naszych sił aby rozwiązać ten problem, ale czujemy, że jeśli mamy znaleźć rozwiązanie, nie obejdzie się bez decyzji Waszej Świątobliwości, na którą oczekuje Kościół w Japonii.

Bp Franciszek Ksawery Osamu Mizobe, ordynariusz Takamatsu potwierdził, że również rozmawiał z papieżem o problemie podczas wizyty ad limina.

Bp Józef Satoshi Fukahori, poprzednik biskupa Mizobe na stolicy w Takamatsu wyraził zgodę na erygowanie seminarium Redemptoris Mater w Takamatsu, ale po pojawieniu się problemów i tarć, Bp Mizobe zdecydował o likwidacji seminarium, na które to posunięcie otrzymał pełne poparcie Konferencji Episkopatu Japonii. Świeccy "katechiści" odpowiedzialni za neokatechumenat w Japonii chcąc utrzymać "placówkę" w Japonii poszukiwali innego biskupa który udzieli im poparcia i zgodzi się na założenie u siebie w diecezji seminarium. Nawet znaleźli jednego, ale po przedyskutowaniu sprawy z innymi biskupami, wycofał się z udzielonej zgody oraz poinformował o sprawie Watykan. 25 kwietnia Abp Leon Jun Ikenaga SJ, zastępca przewodniczącego Konferencji Episkopatu Japonii przedłożył Ojcu świętemu szczegółowy raport w tej sprawie. Jak informują biskupi, Stolica Apostolska utrzymała w mocy decyzję o likwidacji neońskiego seminarium w terminie do końca bieżącego roku. "Głębokie i poważne" problemy, jakie biskupi mają z neokatechumenatem dotyczą "sposobu myślenia" na Drodze i stosunku jej członków do kultury japońskiej, liturgii i innych spraw. Zapytany - czy znalazł zrozumienie w Watykanie - Abp Okada odpowiada, że nadal jest między nami różnica stanowisk, ale sytuacja powoli się zmienia.

--
Czyżby na naszych oczach upadał kolejny z posoborowych mitów, tym razem o rzekomym "posłuszeństwie neokatechumenatu biskupom i papieżowi"? Przypomnijmy, że neokatechumenat od 30 czerwca 2007 r. nie ma Statutu, a 2 grudnia 2007 r. upłynął wyznaczony przez Benedykta XVI termin na zaprzestanie niedozwolonej praktyki przyjmowania Komunii świętej w pozycji siedzącej. Warto wspomnieć również, iż do dzisiaj nie powstało Dyrektorium Katechetyczne Drogi Neokatechumenalnej, zbiór katechez Franciszka "Kiko" Arguello, na które to Dyrektorium powołuje się Statut zatwierdzony... sześć lat temu, który w międzyczasie zdążył stracić moc prawną (był zatwierdzony na okres próbny 5 lat).

Czy nasi czytelnicy wyobrażają sobie np. zatwierdzenie przez Sąd Rejonowy statutu Polskiego Związku Deskorolkarzy, który np. w art. 2 p. 1 odwołuje się do jakiegoś nieistniejącego dokumentu? Obawiam się, że sędzia prowadzący rozprawę najprawdopodobniej zabiłby wnioskodawców śmiechem.

Neokatechumenat działa również w wielu diecezjach w Polsce. W Warszawie ma nawet seminarium (bardzo podobne do tego, które właśnie polecono zamknąć w Japonii). Również odprawia w sobotnie wieczory przy brzdęku gitar swoje ekskluzywne "wieczerze paschalne" po salkach katechetycznych, w swoim wypaczonym "rycie neońskim", wprowadza w parafiach podziały, izolując swoich członków od reszty wspólnoty. I - co oczywiste - żadnemu z polskich biskupów to nie przeszkadza.