poniedziałek, 5 października 2009

Kościół ostrzega przed pseudoobjawieniami w Medziugorje

po raz kolejny:

Kościół w Bośni i Hercegowinie stara się uporządkować sytuację w Medjugorje po dyscyplinarnym przeniesieniu do stanu świeckiego głównego orędownika rzekomych objawień maryjnych związanych z tym miejscem.

Bp Ratko Perić, ordynariusz diecezji Mostar-Duvno, na terenie której leży Medjugorje, opublikował w tej sprawie specjalne dossier zawierające m.in. listy do tamtejszych franciszkanów.

W dokumentacji znajdujemy wyjaśnienie sprawy Tomislava Vlašića, byłego franciszkanina, który opiekował się grupą wizjonerów i promował kult objawień z Medjugorje. W związku z popełnieniem przezeń szeregu błędów doktrynalnych i wykroczeń przeciwko dyscyplinie kościelnej został on wydalony z zakonu i w ogóle ze stanu duchownego z zakazem publicznego wypowiadania się na tematy religijne.

Bp Perić przypomina, iż rzekome objawienia nigdy nie zostały oficjalnie uznane przez Kościół i że nic nie wskazuje, by coś w tej sprawie miało ulec zmianie. Podkreśla ponadto, że parafia Medjugorje nie jest sanktuarium, a pracujący tam duszpasterze nie powinni promować domniemanych objawień. Modlitwy i przesłania rzekomo przekazane przez Maryję wizjonerom ani ich komentarze nie mogą być publikowane czy stosowane duszpastersko. Także księża z zagranicy nie mogą prowadzić w Medjugorje rekolekcji czy konferencji bez pozwolenia biskupa miejsca. Zbudowany tam w związku z objawieniami kościół został przez władze diecezjalne zamknięty i wyłączony z użytku duszpasterskiego. Prywatne pielgrzymki do tego miejsca mogą być organizowane pod warunkiem, że nie są wyrazem przekonania o prawdziwości objawień.

A polscy (i nie tylko) proboszczowie i tak mają to gdzieś i robią swoje...

Kolejny kardynał kondomiarz

Jak informuje portal wiara.pl, podczas konferencji prasowej w watykańskim biurze prasowym kardynał Turkson zapytany o to, co Kościół może zrobić, by zapobiec szerzeniu się wirusa HIV, odparł: "Sytuacja jest ciężka, zwłaszcza w Afryce południowej, a wirus dotyka szczególnie młodych ludzi".

"Gdyby przyszła do mnie osoba zarażona, starałbym się jej pomóc i udzielić wsparcia psychologicznego. Fakt zakażenia powinien prowadzić do wstrzemięźliwości. W każdym razie zaleciłbym użycie prezerwatywy, nawet jeśli w Afryce niekiedy stanowi to ryzyko" - stwierdził kardynał z Ghany.

"Użycie prezerwatywy jest ważne, ale trzeba pamiętać o aspekcie wierności wewnątrz pary, a zatem apeluję o użycie prezerwatyw wraz z wiernością pary" - oświadczył kardynał Turkson.

Dodał też: "Zalecałbym użycie prezerwatyw, ale także to jest ryzykowne, bo jest zbyt wiele na rynku takich, które nie są dobrej jakości".

"Są prezerwatywy, które dają fałszywe poczucie bezpieczeństwa i zwiększają zakażenie" - powiedział kardynał, którego wypowiedź należy uznać za przełomową.


Ciekawe, czy Jego Eminencja rozumie znaczenie słowa "wstrzemięźliwość". I czy dopuszcza "uprawianie seksu" z gumową lalą/wibratorem (no bo czymże istotnym różni się to od używania prezerwatywy? Tylko rozmiarami i grubością gumy...

Pomódlmy się za księdza kardynała, aby Bóg się nad Nim zlitował. W modlitwie pamiętajmy o innych biskupach kondomiarzach: kardynałach Martinim, Daneelsie i Lozano Barragana jak równiez o biskupach: Muskensie, Clemente, Ferreira...

Powstań, powstań Ludu Boży!!!



Debout, debout, Peuple de Dieu! [Powstań, powstań Ludu Boży]
Debout, debout, tous les vivants! [Powstań, powstań wszelkie stworzenie]
Debout, debout, Peuple de Dieu! [Powstań, powstań Ludu Boży]
Le monde t'attend! [Świat czeka na ciebie]


Msza (?) święta (???) koncelebrowana podczas pielgrzymki młodzieży ze Strasburga do sanktuarium Notre Dame du Chêne (MB Dębowej) w Plobsheim (Francja). Czyż można się dziwić, iż tym wesołym francuskim komediantom przeszkadza Msza święta "trydencka"?

franciszkanie zeszli na psy

Gazeta Wyborcza informuje:

Jak Święty Franciszek mówił do zwierząt, to one słuchały. Zobaczymy, jak zareagują na organistę - tymi słowami rozpoczęła się wczoraj msza w kościele przy ul. Kokosowej na Ursynowie.

Z okazji Światowego Dnia Zwierząt specjalne nabożeństwo "dla braci mniejszych" w świątyni pw. bł. Edmunda Bojanowskiego zorganizował tam miesięcznik "Cztery Łapy". Stawili się też sami bracia mniejsi, czyli franciszkanie, którzy świętują 800-lecie utworzenia swojego zakonu.

Na mszę ze swoimi pupilami przyszło kilkadziesiąt osób. Były psy, koty, chomiki i świnki morskie. - Czy jest też zapowiadany wąż boa? - zapytał przezornie ksiądz prowadzący mszę. Węża nie było, ale jako jeden z pierwszych stawił się wyżeł Maksio. - Ma dopiero parę miesięcy, więc to nasza pierwsza wspólna msza - podkreślała jego właścicielka Elżbieta Kołodziejczyk. Przyjechała tu specjalnie z drugiego końca miasta. - Kiedyś takie msze były też na Kamionku, ale wtedy nie miałam jeszcze psa - dodała.

Pierwszy raz uczestniczyli w niej też Regina i Andrzej Łuszczyńscy. Przyszli z jamniczką Klunią i kotem Felusiem. - Klunię zawsze biorę na święcenie na Wielkanoc. Chowam ją pod kurtką, a łepek wystawiam pod kropidło. Teraz mogę z nią przyjść oficjalnie - cieszył się pan Andrzej.

W czytaniu podczas mszy wzięła udział aktorka Paulina Holtz, która angażuje się w obronę praw zwierząt. Ale wśród szczekających czworonogów ciężko było cokolwiek usłyszeć. Niektórzy wierni na ich widok wycofywali się w przerażeniu. Siłą rzeczy w kościele szybko zapanowała atmosfera piknikowa. Ksiądz nawoływał: - Bracia mniejsi mają prawo głosu, ale my mimo wszystko spróbujmy kontemplować.


Czy dożyję czasów, gdy Biskupi zakażą organizowania podobnych szopek we wnętrzach kościołów, podczas Mszy świętej?

niedziela, 4 października 2009

"Katolicka" Organizacja zabrania pracownikom noszenia Krzyża

Jak donosi Gazeta Wyborcza, pracownica katolickiej organizacji charytatywnej została postawiona przed decyzją: albo zdejmie z szyi krzyżyki, które nosi, albo straci pracę. (...) O zdjęcie z szyi łańcuszka z dwoma krzyżykami podczas pracy poproszono kobietę zatrudnioną w... katolickiej organizacji charytatywnej w Australii. Jenny Bill, psychoterapeuta z filii Centacare na terenie Wybrzeża Fraser w stanie Queensland, przyznaje, że żądanie to było wyjątkowo niestosowne, gdyż chodzi o organizację chrześcijańską, która teraz powinna mieć powody do wstydu. O zdarzeniu sprzed kilku miesięcy informuje teraz dziennik ,Fraser Coast Chronicle. Szef filii Centacare, Peter Selwood, chociaż przyznaje, że żądanie zdjęcia z szyi symboli religijnych było niewłaściwe, to jednak - jak zauważa - organizacja musi zachować ,,właściwą równowagę" między jej wymiarem kościelnym i państwowym, gdyż instytucja jest także dotowana przez rząd. Bill odmówiła zdjęcia z szyi krzyżyków, uznając takie żądanie za dyskryminację na tle religijnym. Zagrożono jej, że jeśli tego nie zrobi, ryzykuje utratę pracy. Gdy złożyła oficjalną skargę, zaczęto ją w pracy ignorować i izolować. Poczuła się poniżona i ostatecznie w połowie lipca sama zrezygnowała z pracy w organizacji. Była zwierzchniczka przesłała terapeutce list z przeprosinami, ale, jak podkreśla Bill, nie było w nim wzmianki o żądaniu zdjęcia z szyi krzyżyków.

Zwracamy uwagę, że gdyby "katolicka" organizacja nie przyjmowała rządowych pieniędzy, to jej funkcjonariusze nie musieliby się wysługiwać "nowym panom". Prosimy polskich proboszczów o wzięcie powyższego pod rozwagę, gdy będą znowu wyciągać ręce po dotacje z Unii Europejskiej.