sobota, 26 kwietnia 2014

Brakło? To dokonsekrowali.

Za forum oltarz.pl

W tym roku w Wielki Piątek w naszej parafii zdarzyła się rzecz, która nie powinna mieć miejsca - zabrakło komunikantów. Księża rozdawali już po połówce, a nawet po ćwiartce komunikanta, ale to nie pomogło. Ksiądz rezydent przyniósł z zakrystii komunikanty na patenie, otworzył II ME, wypowiedział po cichu słowa przeistoczenia i poszedł dalej udzielać komunii. Potem wikary liturgista, który przewodniczył liturgii musiał konsekrować jeszcze jedną puszkę z komunią. Dziwnie to wyglądało: chór śpiewa, niektórzy ludzie stoją, inni siedzą, a ksiądz dokonuje przeistoczenia.

A przecież, zamiast łamać z premedytacją KPK 927 można było zabrać sempiternę w troki i udać się z puszką do sąsiedniej parafii...

Swoją drogą, do czasu "deform" o. Bugniniego w latach 50-tych, Kościół w Wielki Piątek nie udzielał Komunii świętej wiernym. Jedynie kapłan pod koniec obrzędów wielkopiątkowych spożywał Hostię konsekrowaną dzień wcześniej i aż do konsekracji podczas sobotnich obrzędów Wigilii Paschalnej w kościołach nie było Pana Jezusa pod postacią sakramentalną. I komu to przeszkadzało?

czwartek, 24 kwietnia 2014

Akcja Ryś. Grzegorz Ryś. Biskup Grzegorz Ryś.

Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego rzecze:
30. Wśród tego, co przysługuje kapłanowi, pierwsze miejsce zajmuje Modlitwa eucharystyczna, będąca szczytem całej celebracji. (...) Słusznie więc nazywają się one "modlitwami przewodniczącego".(...)
32. Natura modlitw "przewodniczącego" wymaga, aby były wypowiadane głośno i wyraźnie i by wszyscy uważnie ich słuchali. Dlatego gdy kapłan je wypowiada, nie można wykonywać innych modlitw ani śpiewów; nie wolno też wtedy grać na organach ani na innych instrumentach.)

a biskup Grzegorz Ryś na to (oglądamy od minuty 49 i pół)

:

środa, 23 kwietnia 2014

herezje ojca Prusaka

Może ktoś podrzuci linka przełożonemu ojca heretyka?
Oczywiście, że Kościół Katolicki to nie jedyny Kościół Chrystusowy. Wystarczy znajomość dokumentów Soborowych, żeby to wiedzieć.


Kolejny ignorant, który sobie usta wyciera drugim soborem watykańskim...

A co o. Prusak ma do powiedzenia na temat nierozerwalności sakramentu małżeństwa?
Kościół ma władzę odpuszczania grzechów i nikt tego nie kontestuje. Kwestią sporną pozostaje dlaczego za cudze grzechy mają być karani ci, którzy są jego ofiarami. Właśnie to Kościół prawosławny lepiej rozumie od katolickiego w interpretacji sakramentalności małżeństwa i tak jak Kościół (przed podziałem) zmienił pod wpływem doświadczeń duszpasterskich swój stosunek do spowiedzi i pokuty tych, którzy do śmierci ją odbywali, tak zrozumiał, że kwestia miłości to coś więcej niż tylko kwestia przysięgi. To myślenie jest mi bliższe, bo po prostu uwzględnia to, że na grzech odpowiedzią nie jest kara tylko "edukacja".  I nie chodzi tu tylko o cudzołóstwo ale o fakt "zaniku" miłości jak ujmują to prawosławni. Jaki jest sens bycia razem, skoro ludzi już nic nie łączy tylko przysięga, która jest "pusta"? Jest wiele małżeństw, które są ze sobą razem, choć wcale nie są ze sobą blisko. Jedyne co ich trzyma, to lęk przed "karą" - społeczną czy religijną. To jednak w żaden sposób nie zmienia tego, co jest miedzy nimi. Rozpad małżeństwa zawsze jest dramatem, ale trzymanie go na siłę jest często hipokryzją. Lepsza jest pokuta i szansa na coś dojrzalszego niż podtrzymywanie status quo.


Gość Niedzielny przyznaje: Pastorzy protestanccy są zbędni

Gość podaje:
Niespodziewany przebieg miała liturgia wielkoczwartkowej Mszy św. Wieczerzy Pańskiej w jednej z bielskich parafii. Ksiądz proboszcz oznajmił wiernym, że jego obecność tutaj jest zbędna, zrzucił ornat i stułę i poszedł sobie. Aha, zapomniałem dodać, że wcześniej, pokazując na ołtarz, powiedział:
- Jeżeli w tym kawałku chleba nie ma Chrystusa, to moja obecność tutaj jest zbędna.
A teraz zamieniamy "ksiądz proboszcz" na "pastor". Który z pastorów protestanckich miałby odwagę oznajmić swoim "wiernym" pokazując na ołtarz, że "jeżeli w tym kawałku chleba nie ma Chrystusa, to moja obecność tutaj jest zbędna"?
I najśmieszniejsze, że miałby 100% racji. Zarówno w twierdzeniu, że "w tym kawałku chleba nie ma Chrystusa" jak i w tym, że jego (pastora) "obecność tutaj jest zbędna".

sobota, 5 kwietnia 2014

Przedsmak październikowego Synodu

Jeśli osoba rozwiedziona w nowym związku: (1) wyraża żal za klęskę pierwszego małżeństwa, (2) wyjaśniła i uporządkowała zobowiązania wynikające z pierwszego małżeństwa, o ile jest ostatecznie wykluczone, by mogła powrócić, (3) nie może bez powodowania kolejnych win porzucić obowiązków podjętych wraz ze związkiem cywilnym, (4) w drugim związku stara się żyć jak najlepiej wedle swoich możliwości wychodząc od wiary i wychowując w wierze swoje dzieci, (5) pragnie sakramentów jako źródła siły w swoim położeniu: otóż czy powinniśmy albo czy możemy takiej osobie – po odpowiednim czasie na znalezienie w sobie nowego kierunku (metanoia) – odmówić sakramentu pokuty a następnie komunii?

Tako rzecze Walter kard. Kasper. Tak też uważają setki biskupów na całym świecie. Wygląda więc na to, że październikowy Synod to przyklepie, a wiadomy kwartalnik egzegetyczny Hipocritas w pierwszym numerze z 2015 roku ładnie wyjaśni nam, dlaczego to nowe nauczanie jest w pełni ortodoksyjne i niesprzeczne z dotychczasowym nauczaniem Kościoła.