piątek, 6 listopada 2009

zwyczajni - nie(nad)zwyczajni

Jak informuje zaprzyjażniony serwis NRL, w seminarium duchownym św. Willibrorda w Tiltenberg należącym do holenderskiej diecezji Haarlem rozpoczął się w dniu 2 listopada br. kurs nauki odprawiania Mszy św. i sprawowania Sakramentów w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (...) podczas kursu szczególny nacisk położony zostanie na zdolność posługiwania się księgami liturgicznymi oraz praktyczną umiejętność celebrowania Mszy św., a także udzielania Sakramentów oraz odprawiania innych nabożeństw, takich jak m.in. adoracje, nieszpory, błogosławieństwa, pogrzeby.

Może któreś z polskich seminariów również zorganizuje podobny kurs? Na początek, dla ułatwienia, może być to kurs nauki odprawiania Mszy św. i sprawowania Sakramentów w zwyczajnej formie rytu rzymskiego, a szczególny nacisk położony zostanie na zdolność posługiwania się księgami liturgicznymi w języku polskim a zwłaszcza doskonalenie zdolności czytania ze zrozumieniem tekstu polskiego wydrukowanego kolorem czerwonym?

czwartek, 5 listopada 2009

Co ja mam z Tym zrobić?

z redakcyjnej poczty (personalia nadawcy znane Redakcji KNO)

Witam,

Od ponad roku mieszkam w Kanadzie. Dzieci posyłam do lokalnej "katolickiej" szkoły. W piątki i soboty chodzą do polskiej szkoły im.
[---][usunięto na prośbę autora listu], która jest silnie związana z miejscową polską parafią. Dzieci staram się wychowywać w świadomości religijnej, więc nic dziwnego, że córka przynosi mi takie opowiadania:

1. Na rozpoczęcie roku szkolnego jej klasa została zaprowadzona na Mszę św. do kościoła św. Łukasza (Alberta). Gdy przyszła ku temu pora, całe klasy, ławkami udawały się do przyjęcia Komunii św. Córka, która jakiś czas nie była już u spowiedzi wybrnęła z opresji wykorzystując radę kapłana dla tych, co jeszcze nie byli u Pierwszej Komunii, złożyła dłonie na piersi, jako znak rozpoznawczy. Dzięki temu pozwolono jej nie popełnić świętokradztwa. Inni jednak szli i brali Pana Jezusa do łapek. Koleżanka mojej córki przyniosła Komunikant nawet do ławki - Co ja mam z Tym zrobić? - zapytała kogoś siedzącego obok...

2. W "polskim" kościele uroczystości z okazji jakiejś rocznicy jeszcze nie błogosławionego Jana Pawła II. Skoro rocznica, to polska szkoła nie ma zajęć, więc dzieci idą do kościoła. Córka po powrocie do domu westchneła z ulgą - Jak dobrze, że byłam ostatnio u spowiedzi. Znów wszystkich obowiązkowo prowadzili do Komunii. (...)

Czytelnik z Kanady


Czy coś się zmieniło? Czy Komunia święta w Kościele posoborowym jest już obowiązkowa, niezależnie od stanu duszy wiernego?

Małe dziecko na Mszy św. - wskazówki praktyczne

Za uprzejmą zgodą autorów zamieszczamy tytułowy tekst:

Droga Mamo, drogi Tato – pamiętaj, że dziecko uważnie Cię obserwuje w czasie Mszy świętej! Jeżeli Ty się modlisz – ono także tego zapragnie. Jeżeli ulegasz ciągłemu rozproszeniu, a nawet wykorzystujesz „maniery” dziecka do unikania skupienia i modlitwy w kościele – dziecko nigdy nie nauczy się miłości do Boga!

Błędy:
• pozwolenie na to, aby dzieci przychodziły ze swoimi zabawkami: większość dzieci nie chce się modlić, ale przekształca posadzkę kościoła w plac zabaw;
• pozwolenie na to, aby dzieci w trakcie Liturgii mogły swobodnie poruszać się po kościele (tak samo błędem jest chodzenie rodziców z dzieckiem);
• brak reakcji rodziców, gdy ich małe dziecko hałasuje (krzyczy, rozmawia, gaworzy) w czasie Mszy świętej, przez co ci, którzy chcieliby wysłuchać homilii nie mają szans na właściwe jej przeżycie.

Konsekwencje błędów:
• traktowanie Mszy świętej w sposób udziecinniony przez co zapominamy, że nie jest ona zwyczajnym spotkaniem przy udziale gitary i wesołego księdza, ale Ofiarą Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa;
• małe dziecko może się wręcz zniechęcić do chodzenia na Mszę świętą; dziecko w wieku przedszkolnym potrafi skupić uwagę przez 15 minut, w kościele pełnym ludzi czuje się obco, przeżywa wręcz stres;
• brak duchowego wzrostu rodziców! (koniecznego do przekazania wiary dzieciom)'
• Msza święta staje się przedszkolnym placem boju i bieganiem za dzieckiem przy jednoczesnym rozpraszaniu siebie i innych.

W sprawie Mszy św. z udziałem dzieci i innych:
• ze Mszy świętej z udziałem dzieci niektórzy uczynili „ankietę” na najbardziej wyluzowanego księdza w okolicy, który podczas rozmowy z dziećmi w czasie homilii "dialogowanej" wyciąga z najmłodszych zabawne historie i anegdoty nigdy nie dotykając spraw ważnych, którymi na co dzień żyją dorośli;
• Msza święta „dla dzieci” staje się w wielu miejscach najkrótszą celebracją Mszy św. w parafii, bez stawiania wymagań, gdzie wszyscy mile spędzili czas, gdzie nikt się nie czepiał, że nie udaje się nam żyć Ewangelią w życiu codziennym; nikt nie wspomniał, że wiara nie ma przełożenia w sprawach zawodowych, rodzinnych, wszyscy na nowo dowiedzieli się, że Pan Bóg nas wszystkich kocha i dlatego dzieci powinny słuchać rodziców...”. A kiedy rodzice dowiedzą się, że muszą bardziej słuchać Pana Boga?

Jak uniknąć błędów?
• Ucz dziecko szacunku do miejsca świętego. Pójdź z nim w wolnym czasie do kościoła, aby nie tylko pokazać świątynię, ale i nauczyć pobytu w przestrzeni sakralnej. Jeżeli celem rodziców zachodzących do kościoła będzie modlitwa, a nie muzealna przechadzka – dziecko szybko to zauważy;
• Przed pójściem z dzieckiem na Mszę świętą warto wcześniej przyprowadzić je do kościoła poza czasem celebracji nabożeństwa. Jeżeli potrafi zachować odpowiednie skupienie – jest to sygnał, że można je zabierać na Mszę świętą;
• W czasie Mszy świętej dziecko powinno siedzieć między rodzicami;
• Jeżeli dziecko w wieku przedszkolnym wymaga tak wielkiego wysiłku w dopilnowaniu go podczas Liturgii, że rozprasza rodziców lub innych wiernych, zostawcie dziecko pod właściwą opieką w domu lub wymieniajcie się w pilnowaniu dziecka – zachowując przy tym obowiązek świętowania niedzieli – dziecko ma taki obowiązek dopiero od 7 roku życia;
• Zabierajcie czasem dziecko na Mszę świętą
„dla dorosłych”. Wbrew pozorom dzieci lubią tradycyjne pieśni liturgiczne i szybko się ich uczą. Potrafią się też zachwycić atmosferą skupienia „dorosłej” liturgii. Dodatkowo, gdy brak „nakręcających” ich rówieśników, zachowują się spokojniej;
• Bądźcie wrażliwi na potrzeby duchowe dziecka. Niektóre dzieci tak bardzo pragną osobistego spotkania z Chrystusem, że warto posłać je do wczesnej Komunii Świętej. Zainteresowanych odsyłamy do: www.wczesna-komunia.com.pl. Szacunek do Najświętszej Eucharystii uczy szacunku do własnych rodziców i dzieci!

Bogna Białecka *)
ks. Daniel Wachowiak **)

*) żona, matka 4 dzieci, psycholog, publicystka Przewodnika Katolickiego, autorka szeregu poradników poświęconych wychowaniu dzieci
**) wikariusz parafii p.w. Maryi Królowej w Poznaniu

środa, 4 listopada 2009

ETPC przypomina katolikom nauczanie Drugiego Soboru Watykańskiego

Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że wieszanie krzyży w klasach szkolnych jest naruszeniem „prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

Bp Piotr Jarecki, Wiceprzewodniczący Profsojuza Europejskich Biskupów (COMECE) przyznał, że wiadomość o wyroku Trybunału przyjął z takimi samymi uczuciami co Konferencja Episkopatu włoskiego, która oświadczyła, że decyzję tę przyjęto „z bólem i z wieloma wątpliwościami”.

Bp Jarecki wyjaśnił, że wyrok Trybunału w Strasburgu jest dla niego „typowym przykładem zakłamania niektórych instytucji Unii Europejskiej, jak i dążenia do miękkiego wykorzeniania chrześcijaństwa z kultury europejskiej oraz narzucania jej bezideowości”.

Zakłamanie to – zdaniem biskupa - polega na tym, że z jednej strony Unia Europejska deklaruje, że kwestie dotyczące religii, wartości i zasad moralnych znajdują się w kompetencji krajów członkowskich, z drugiej natomiast kiedy osoba czy grupa osób zwróci się do trybunałów europejskich, to one zamiast odesłać do analogicznych instytucji w kraju zainteresowanego - wbrew przyjętym zasadom - zajmują się sprawą, na dodatek nakładając karę. „Jest to ewidentny przykład zakłamania. Co innego się mówi, a co innego się robi. To bardzo niebezpieczne” - wyjaśnił.


Zawsze uśmiecham się gorzko, jeśli widzę biskupa, któremu się "nagle" nie podoba nauczanie Drugiego Soboru Watykańskiego, tym bardziej jeśli chodzi o nauczanie, którego źródeł szukać należy w antykatolickiej rewolucji antyfrancuskiej:

DH2. Obecny Sobór Watykański oświadcza, iż osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej. Tego zaś rodzaju wolność polega na tym, że wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu ani nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia prywatnym i publicznym, indywidualnym lub w łączności z innymi, byle w godziwym zakresie. Poza tym oświadcza, że prawo do wolności religijnej jest rzeczywiście zakorzenione w samej godności osoby ludzkiej, którą to godność poznajemy przez objawione słowo Boże i samym rozumem. To prawo osoby ludzkiej do wolności religijnej powinno być w taki sposób uznane w prawnym ustroju społeczeństwa, aby stanowiło prawo cywilne.
Z racji godności swojej wszyscy ludzie, ponieważ są osobami, czyli istotami wyposażonymi w rozum i wolną wolę, a tym samym w osobistą odpowiedzialność, nagleni są własną swą naturą, a także obowiązani moralnie do szukania prawdy, przede wszystkim w dziedzinie religii. Obowiązani są też trwać przy poznanej prawdzie i całe swoje życie układać według wymagań prawdy. Tego zaś zobowiązania nie zdołają ludzie wypełnić w sposób zgodny z własną swą naturą, jeśli nie mogą korzystać zarówno z wolności psychologicznej, jak i wolności od zewnętrznego przymusu. A więc prawo do wolności religijnej ma fundament nie w subiektywnym nastawieniu osoby, ale w samej jej naturze. Dlatego prawo do owej wolności przysługuje trwale również tym, którzy nie wypełniają obowiązku szukania prawdy i trwania przy niej; korzystanie zaś z tego prawa nie może napotykać przeszkód, jeśli tylko zachowywany jest sprawiedliwy ład publiczny.

(...)

DH4. Wolność, czyli zabezpieczenie od przymusu w sprawach religijnych, przysługująca poszczególnym osobom, powinna być im przyznana również wtedy, gdy działają wspólnie. Zarówno bowiem społeczna natura człowieka, jak i społeczna natura samej religii wymagają istnienia wspólnot religijnych.
Wspólnotom tym więc, dopóki słuszne wymagania porządku publicznego nie są naruszone, należy się prawnie wolność, aby rządzić się mogły według własnych norm, czcić najwyższe Bóstwo *) kultem publicznym, pomagać swym członkom w praktykowaniu życia religijnego i wspierać ich nauczaniem oraz rozwijać takie instytucje, w których członkowie mogliby ze sobą współpracować przy układaniu własnego życia według wyznawanych zasad religijnych.
Podobnie przysługuje wspólnotom religijnym prawo do tego, by władza cywilna nie przeszkadzała im środkami prawnymi czy działalnością administracyjną w wybieraniu, kształceniu, mianowaniu i przenoszeniu swych własnych kapłanów, w komunikowaniu się z władzami i wspólnotami religijnymi znajdującymi się w innych krajach, we wznoszeniu budowli religijnych, a także w nabywaniu i użytkowaniu odpowiednich dóbr.
Wspólnoty religijne mają też prawo do tego, aby nie przeszkadzano im w publicznym nauczaniu i wyznawaniu swej wiary słowem i pismem. W rozpowszechnianiu zaś wiary religijnej i wprowadzaniu praktyk trzeba zawsze wystrzegać się wszelkiej działalności, która miałaby posmak przymusu albo nieuczciwego czy niedostatecznie usprawiedliwionego nakłaniania, zwłaszcza w stosunku do ludzi prostych czy ubogich. Taki sposób postępowania należy uznać za nadużycie własnego prawa i naruszenie prawa innych.
Poza tym wymaga wolność religijna, aby wspólnotom religijnym nie przeszkadzano w swobodnym okazywaniu szczególnej wartości ich nauki dla organizowania społeczeństwa i ożywiania całej aktywności ludzkiej. A wreszcie w społecznej naturze człowieka i w samej istocie religii ma fundament prawo, przysługujące ludziom do tego, by kierując się własnym zmysłem religijnym, mogli swobodnie odbywać zebrania i zakładać stowarzyszenia w celach wychowawczych, kulturalnych, charytatywnych i społecznych.
(Deklaracja Dignitatis Humanae, Drugi Sobór Watykański)

*) w oryginale: Numen supremum, czyli najwyższa Istota. W polskim "tłumaczeniu" skandaliczne określenie najwyższe Bóstwo - w dodatku z DUŻEJ litery!!!!

zamiast komentarza:

ks. Franciszek Schmidberger FSSPX
Bomby zegarowe Drugiego Soboru Watykańskiego
(fragment)

Deklaracja o wolności religijnej

Czwarta wielka bomba zegarowa, która została przeszmuglowana do Soboru Watykańskiego II, to wolność religijna. Oznacza ona nic innego, tylko laicyzację państw i społeczeństw. Na obszarze publicznym, powiedziano, tzn. w konstytucjach, w parlamentach, w sądach, w szkołach, w szpitalach, biurach i fabrykach, wszystkie religie mają równe prawa; żadna nie może być ograniczana ani zabroniona, dopóki nie okaże się niebezpieczna dla ogółu. I jest to naturalne prawo, zakorzenione w godności osoby ludzkiej. Do tego, jak się twierdzi, państwo jest niekompetentne, jeśli idzie o sprawy religii; nie może ono samo z siebie wiedzieć, która religia jest prawdziwa. Naucza się zatem ze strony Kościoła wyraźnie państwowego agnostycyzmu. Oto tekst Soboru Watykańskiego II (Deklaracja o Wolności Religijnej, N. 2):

Obecny Sobór Watykański oświadcza, iż osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej. Tego rodzaju wolność polega na tym, iż wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej tak, aby w sprawach religijnych nikogo ani nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu, ani nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia prywatnie i publicznie, indywidualnie lub w łączności z innymi, w godziwym zakresie. Poza tym oświadcza, że prawo do wolności religijnej jest rzeczywiście zakorzenione w samej godności osoby ludzkiej, którą to godność poznajemy przez objawione słowo Boże i samym rozumem.

Że człowiek nie może być zmuszany, że nie wolno go zmuszać do przyjmowania pewnych religii, jest całkowicie jasne, i Kościół stale tego naucza (por. Kan. 1351, CIC 1917). Ale przecież czymś innym jest przeszkadzanie ludziom na publicznym gruncie, za pomocą działalności misyjnej, w wyznawaniu ich błędnych przekonań, w publicznych manifestacjach, we wznoszeniu budynków do uprawiania fałszywego kultu. Ponieważ Jezus Chrystus jest jedynym Bogiem, a Jego Krzyż jest jedynym źródłem zbawienia, wobec tego należy uczynić również obowiązującym ten wymóg wyłączności w społeczeństwie tak dalece, jak to możliwe, i w ramach mądrych posunięć głów państw. Odrzucenie wolności religijnej jest potężną ochroną dla dusz, które inaczej nieustannie są narażone na propagandę sekt i podboje religii niechrześcijańskich, pozostając w mniejszym lub większym stopniu bez opieki. Kiedy byłem niedawno w Ameryce Południowej, mogłem stwierdzić, jak tam wszędzie wyrastają jak grzyby po deszczu kolonie świadków Jehowy, adwentystów, mormonów i podobnych sekt. Twierdzeniu wolnomyślicieli w Kościele, że państwo musi być neutralne, że jest niekompetentne w sprawach religii, przeciwstawmy dwie wypowiedzi św. Pawła: Omnia in ipso constant (Kol 1:17) wszystko, także zwierzchności i porządek publiczny ma w Nim istnienie. I drugą wypowiedź: Oportet illum regnare (1Kor 15:25): On powinien królować! Ponieważ zwierzchności już w Nim nie istnieją, przeto upadają; ponieważ bezbożna horda krzyczy: Nie chcemy, żeby ten królował nad nami (Łk 19:14), ponieważ już się nie uznaje, że nie ma w żadnym innym zbawienia (Dz 4:12), dlatego też podążamy od kryzysu do kryzysu w polityce, gospodarce, wychowaniu, w dziedzinie socjalnej, na płaszczyźnie moralnej, w działalności artystycznej, w pogardzie dla autorytetów. Jezus Chrystus już nie króluje. Ma On co najwyżej prawo współistnienia obok Buddy, Mahometa i innych przywódców sekt; ale nie jest już królem umysłów i królem serc.

Papieże aż do Piusa XII zdecydowanie odrzucali takie bluźnierstwo wobec Naszego Pana. Papież bł. Pius IX w encyklice Quanta cura *) nazywa wolność religijną przewrotną opinią i nauką, którą, z apostolskiego obowiązku i troski o najświętszą wiarę, o prawdziwą naukę, o zbawienie dusz na mocy swej władzy apostolskiej, odrzuca, zakazuje i potępia, oraz pragnie, aby wszyscy synowie Kościoła Katolickiego uważali ją za odrzuconą, zakazaną i potępioną. We wspomnianym już Syllabusie potępia się dwa następujące błędy dotyczące wolności religijnej:

Twierdzenie 77: W naszych czasach nie chodzi już o to, aby uznawać religię katolicką jako jedyną religię państwową z wyłączeniem wszystkich pozostałych rodzajów religii.

Twierdzenie 78: Dlatego jest godne pochwały, kiedy w niektórych krajach katolickich jest ustawowo przewidziane, że imigranci mogą praktykować publicznie swoje własne religie, obojętne jakie by one nie były.


Ręka w rękę z wolnością religijną podąża obwieszczenie nieograniczonej i swobodnej wolności sumienia i wyznania, skonkretyzowanej, której nieustannie domagają się tak zwane mniejszości chrześcijańskie. Cóż dziwnego więc, jeśli wierzący powołując się na swe subiektywne sumienie, protestują przeciwko ogłoszeniu encykliki Humanae vitae, albo przy niektórych nominacjach biskupów! Kto sieje wiatr, zbierze burzę. Kto podkłada bomby zegarowe, ten wie, że pewnego dnia one wybuchną.

Podczas dyskusji na temat aborcji w Republice Federalnej Niemiec argumentowano w ten sposób: po zmianie paragrafu 218 nikt nie byłby zobowiązany do aborcji; byłaby ona jedynie dopuszczalna w pewnych okolicznościach. Ale my właśnie to potępiamy! Żądamy ustawowego zakazania pornografii, aborcji, a nawet wszelkiego publicznego zgorszenia, i domagamy się, aby przekroczenie tego prawa było odpowiednio karane. Albowiem człowiek naznaczony grzechem pierworodnym potrzebuje ograniczeń i ustaw karnych; tylko w ten sposób cnota będzie skutecznie chroniona i wspierana. Czyż już papież Grzegorz XVI nie nazwał błędną opinią, a nawet szaleństwem tego, że każdy powinien mieć obiecaną i wywalczoną wolność sumienia? (Mirari vos z 15.08.1832 r.)

*) bł. Pius IX, encyklika Quanta cura
(fragment)

6. Potępienie naturalizmu, indeferentyzmu państwowego, wolności sumienia i kultu, wolności głoszenia błędnych opinii]

Dobrze bowiem wiecie, Czcigodni Bracia, że w naszych czasach wielu jest takich, co stosując do ludzkiej społeczności przewrotną zasadę tak zwanego naturalizmu ośmielają się głosić, iż najlepsza struktura społeczeństwa i rozwój państwa zgoła wymagają, by ludzka społeczność była kształtowana i zarządzana bez żadnego uwzględnienia religii, jakby ona w ogóle nie istniała, a przynajmniej nie czynią żadnego rozróżnienia między religią prawdziwą a fałszywą. Ponadto nie wahają się twierdzić, wbrew nauce Kościoła i Świętych Ojców, że najlepszą jest taka struktura społeczeństwa, w której władzy państwowej nie przyznaje się obowiązku nakładania ustalonych kar na tych, co występują przeciwko religii katolickiej, z wyjątkiem sytuacji, w których domaga się tego spokój publiczny. Na podstawie tego całkowicie fałszywego pojęcia o władzy w społeczeństwie nie cofają się przed popieraniem owego błędnego poglądu, ze wszech miar zgubnego dla Kościoła katolickiego i narażającego dusze ludzkie na utratę zbawienia, a przez świętej pamięci Grzegorza XVI, Naszego Poprzednika, nazwanego szalonym pomysłem, a mianowicie, że wolność sumienia i kultu jest własnym prawem każdego człowieka, które powinno być ogłoszone i sformułowane w ustawie w każdym właściwie ukonstytuowanym społeczeństwie. A nadto że obywatele mają prawo do wolności w każdej dziedzinie życia, które nie może być ograniczane przez jakąkolwiek władzę, czy to świecką czy to kościelną. Dzięki temu prawu mogą oni swoje poglądy jawnie i publicznie głosić, zarówno poprzez ustne wypowiedzi jak też za pośrednictwem publikacji, czy w jakikolwiek inny sposób. Tak zaś nierozważnie twierdząc, nie zważają zupełnie na to i nie biorą wcale pod uwagę tego, że głoszą swobodę zatracenia i że, jeśliby zawsze wolno było bez ograniczeń wygłaszać ludzkie opinie, to nigdy nie zabraknie takich, którzy ośmielą się sprzeciwiać prawdzie i ufać w słowa ludzkiej mądrości, podczas gdy z samej nauki Pana Naszego Jezusa Chrystusa wiara i mądrość chrześcijańska winna wywnioskować, jak należy unikać tej, ze wszech miar szkodliwej, próżności.

(...)

10. Potępienie wymienionych wyżej błędów powagą Apostolską]

W tak wielkiej zaś różnorodności występnych opinii My, dobrze pamiętając o Naszym Apostolskim obowiązku i zatroskani o naszą najświętszą religię, a także o zdrową naukę i zbawienie dusz ludzkich nam powierzonych oraz o dobro samej społeczności ludzkiej, postanowiliśmy raz jeszcze głos zabrać w imieniu Stolicy Apostolskiej. A przeto wszystkie i każda z osobna przewrotną opinię i naukę oddzielnie wymieniając w tym Piśmie, Naszą powagą Apostolską je odrzucamy, piętnujemy i potępiamy, a chcemy oraz polecamy, by one przez wszystkich katolickiego Kościoła synów uznane były za odrzucone, napiętnowane i potępione.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Zapraszamy do reklamy

Jak czytamy w onet.pl, W poniedziałek 2 listpada w olsztyńskich kościołach odbędzie się kilkanaście mszy świętych zamówionych przez zakłady pogrzebowe w intencji zmarłych pochowanych przez nie w minionym roku. - Z jednej strony modlitwy nigdy dość, z drugiej trudno nie dostrzec w tym reklamy - przyznają księża z miast, gdzie nie ma takiego zwyczaju.
Na zaduszkowe msze święte w intencji "zmarłych, których pogrzeb organizował nasz zakład" olsztyńskie firmy pogrzebowe zapraszały zamieszczając ogłoszenia w lokalnej prasie, w niektórych kościołach stosowne anonse czytali także duchowni. Część firm pogrzebowych wykupiła samodzielnie msze w kilku świątyniach (zlecone przez jedną z nich nabożeństwa rozpoczynają się co pół godziny), inne zgrupowały się w konsorcjum i wykupiły nabożeństwo wspólnie. Podczas każdej z takich mszy nie są wyczytywane nazwiska zmarłych, ale nazwy firm pogrzebowych, które zleciły modlitwę.


Nie rozumiem jednego - Jaki przepis nakazuje kapłanom wyczytania KTO zamówił Mszę świętą? Zawsze mi się wydawało, ze ważna jest INTENCJA, a nie ofiarodawca. Jeśli ofiarodawca upiera się, aby został wymieniony podczas Mszy świętej, należy mu to wyperswadować. Jeśli zrezygnuje i pójdzie do "konkurencji" - trudno. Oczywiście tak powinno się robić, jeśli KASA nie jest w parafii na pierwszym, zaszczytnym miejscu.