wtorek, 24 czerwca 2008
Wszystko przez drobiazgowość Benedykta XVI
Wszystko przez drobiazgowość Benedykta XVI - takim śródtytułem wyznawcy santosubityzmu kwitują papieskie dążenie do rzetelności w prowadzonych procesach beatyfikacyjnych. Dlaczego mnie to wogóle nie dziwi?
poniedziałek, 23 czerwca 2008
Aborcja nie jest niczym złym!
Kilka smakowitych cytatów, któremi częstuje nas serwis KAI:
Po tym, jak szpitale w Lublinie i Warszawie odmówiły dokonania aborcji, szefowa resortu zdrowia, proszona o to przez matkę i dziewczynkę - wskazała szpital, w którym jednak aborcję wykonano.
Ks. prof. Szostek zwraca uwagę, że ekskomunika jest sankcją o charakterze wewnątrzkościelnym i rozgłaszanie tego typu informacji, niezależnie od tego jak bardzo jest zasadna, jest robieniem z tego co stanowi bolesny i trudny wymiar kościelnej dyscypliny swoistego PR-u i propagandy. Minister nie może odpowiadać za to, że takie właśnie prawo w tej chwili w Polsce obowiązuje, natomiast jest zobowiązany do jego respektowania. Jeśli min. Kopacz działała zgodnie z prawem, chociaż w bolesny sposób raniącym sumienia wielu chrześcijan, to wtedy trzeba powiedzieć sobie, a zwłaszcza tym którzy obwieszczają, że jest ona ekskomunikowana: ktokolwiek, kto podejmuje się pełnienia funkcji ministra w obecnej sytuacji prawnej w Polsce - stawia się w sytuacji potencjalnie ekskomunikowanego (...) jeśli decyzja min. Kopacz o wskazaniu szpitala, w którym aborcja mogłaby zostać dokonana, podjęta została zgodnie z prawem, to pretensje trzeba zgłaszać do prawa a nie do niej. „A jeśli do niej to o to, że w ogóle zgodziła się być ministrem (...) Nie wolno stwarzać sytuacji tak dwuznacznych, że powiem: godzę się być ministrem ale pewnych praw nie będę przestrzegał, bo – jak ocenia etyk – byłaby to anarchia”.
abp Józef Życiński zwraca uwagę: „Naszym obowiązkiem jest modlić się za te osoby, których sumienia są ukształtowane inaczej a nie straszyć je ekskomunikami – podkreślił metropolita lubelski. – Natomiast konkretna decyzja kogo w takich przypadkach dotyka kara ekskomuniki jest decyzją znana Bogu i tym, którzy w swoich sumieniach reprezentowali fanatyzm niszczący życie. Kategorycznie wykluczam tworzenie rankingu kandydatów do ekskomuniki i umieszczanie w nim członków rządu lub tych, którzy z racji instytucjonalnych obowiązków zmuszeni są do działań, jakich wewnętrznie nie akceptują.
Metropolita lubelski powiedział, że w obecnej sytuacji potrzeba trzeba klimatu modlitwy, świadectwa nauczania, które Jan Paweł II dał w ‘Evangelium vitae’, a nie „klimatu rozgrywek, w których element ludyczny osobistych rozgrywek dominuje nad dokonaną tragedią”. „Takie typu działania ośmieszają Kościół i rodzą sceptycyzm wobec obrońców życia sugerując, że wszyscy oni podejmują oni działania równie mało roztropne”
Z kolei proszony przez KAI o komentarz ekspert prawa kanonicznego ks. Prof. Remigiusz Sobański powiedział jedynie: „Zajmowanie się tego rodzaju głupstwami jest niegodne poważnego człowieka. To są głupstwa, którymi ktoś strzela. Ktoś coś palnie i od razu mamy problem”.
Odmiennego zdania jest natomiast abp Tadeusz Gocłowski, który w wywiadzie dla RMF FM i Newsweeka powiedział, że ci którzy przyczynili się do dokonania aborcji u 14-letniej lublinianki „już są w ekskomunice” oraz , że „prawo kościelne działa bezpośrednio od momentu popełnienia czynu”. Zapytany, czy min Kopacz jest już wykluczona z Kościoła, abp Gocłowski odparł: „Jeśli rzeczywiście wskazała miejsce aborcji, to bezpośrednio uczestniczyła w tym czynie. A przepis odnosi się do każdego, kto przyczynia się do śmierci dziecka nienarodzonego”.
Sama minister Ewa Kopacz powiedziała dziś w radiu TOK FM, że jako urzędnik dopełniła swojej roli. "Nie mam poczucia winy, wręcz przeciwnie". Minister zdrowia podkreśliła, że sama wychowała się w rodzinie katolickiej i chodzi do kościoła. "Wczoraj również byłam w kościele, więc nie mam powodu w tej chwili do tego, aby mieć poczucie jakiejkolwiek winy. Wręcz przeciwnie. Mam pewien dyskomfort wynikający z moich przekonań, ale niezależnie od tego - jako urzędnik dopełniłam swojej roli" - oznajmiła. Ewa Kopacz uważa, że jej obowiązkiem - jako ministra zdrowia - było wskazanie szpitala matce i córce, które zgłosiły się do rzecznika praw pacjenta. "Aborcja, która zgodnie z prawem się odbywa, zgodnie z prawem, które obowiązuje od 15 lat, nie jest niczym złym. Natomiast złą rzeczą jest na pewno to, co się dzieje w tzw. podziemiu aborcyjnym. Może to jest dobry moment do tego, żeby pokazać, jak pewne rzeczy trzeba usystematyzować" – tłumaczyła minister zdrowia.
Dziękujemy Abp Gocłowskiemu za to, że chociaż on jeden jeszcze pamięta i przypomina innym, czego uczy Kościół.
Natomiast rozmaitym P.T. Sobańskim, Życińskim, Szostkom, Kopaczom i inszym apostatom przypominamy:
Władzy rozkazywania domaga się porządek duchowy i wywodzi się ona od Boga. Jeśli więc sprawujący władzę w państwie wydają prawa względnie nakazują coś wbrew temu porządkowi, a tym samym wbrew woli Bożej, to ani ustanowione w ten sposób prawa, ani udzielone kompetencje nie zobowiązują obywateli (...). Wtedy w rzeczywistości kończy się władza, a zaczyna potworne bezprawie
(bł. Jan XXIII, Pacem in Terris)
Prawo ludzkie jest prawem w takiej mierze, w jakiej jest zgodne z prawym rozumem, a tym samym wypływa z prawa wiecznego. Kiedy natomiast jakieś prawo jest sprzeczne z rozumem, nazywane jest prawem niegodziwym; w takim przypadku jednak przestaje być prawem i staje się raczej aktem przemocy
(św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae, I-II, q.93)
Każde prawo ustanowione przez ludzi o tyle ma moc prawa, o ile wypływa z prawa naturalnego. Jeśli natomiast pod jakimś względem sprzeciwia się prawu naturalnemu, nie jest już prawem, ale wypaczeniem prawa
(św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae, I-II, q.95)
Cokolwiek prawa cywilne stanowią w tej sprawie, powinno być najzupełniej pewne, że człowiek nigdy nie może być posłuszny prawu, które samo w sobie jest niemoralne; miałoby to miejsce, gdyby prawo uznało za dozwolone przerywanie ciąży. Oprócz tego nie można być ani uczestnikiem kampanii na rzecz tego prawa, ani nawet oddać w tym celu swego głosu. Co więcej, nie wolno także współpracować w stosowaniu takiego prawa. Jest niedopuszczalne stawianie na przykład lekarzy i służby zdrowia w sytuacji bezpośredniego współudziału w przerywaniu ciąży; a więc wobec konieczności wyboru między prawem Bożym a swoją pozycją zawodową.
(Kongregacja Nauki Wiary, Deklaracja Quaestio de abortu)
Prawa, które dopuszczają oraz ułatwiają przerywanie ciąży i eutanazję, są zatem radykalnie sprzeczne nie tylko z dobrem jednostki, ale także z dobrem wspólnym i dlatego są całkowicie pozbawione rzeczywistej mocy prawnej. Nieuznanie prawa do życia, właśnie dlatego, że prowadzi do zabójstwa osoby, której społeczeństwo ma służyć, gdyż to stanowi rację jego istnienia, przeciwstawia się zdecydowanie i nieodwracalnie możliwości realizacji dobra wspólnego. Wynika stąd, że gdy prawo cywilne dopuszcza przerywanie ciąży i eutanazję, już przez ten sam fakt przestaje być prawdziwym prawem, moralnie obowiązującym. Przerywanie ciąży i eutanazja są zatem zbrodniami, których żadna ludzka ustawa nie może uznać za dopuszczalne. Ustawy, które to czynią, nie tylko nie są w żaden sposób wiążące dla sumienia, ale stawiają wręcz człowieka wobec poważnej i konkretnej powinności przeciwstawienia się im poprzez sprzeciw sumienia.
(Jan Paweł II, Evangelium Vitae)
Po tym, jak szpitale w Lublinie i Warszawie odmówiły dokonania aborcji, szefowa resortu zdrowia, proszona o to przez matkę i dziewczynkę - wskazała szpital, w którym jednak aborcję wykonano.
Ks. prof. Szostek zwraca uwagę, że ekskomunika jest sankcją o charakterze wewnątrzkościelnym i rozgłaszanie tego typu informacji, niezależnie od tego jak bardzo jest zasadna, jest robieniem z tego co stanowi bolesny i trudny wymiar kościelnej dyscypliny swoistego PR-u i propagandy. Minister nie może odpowiadać za to, że takie właśnie prawo w tej chwili w Polsce obowiązuje, natomiast jest zobowiązany do jego respektowania. Jeśli min. Kopacz działała zgodnie z prawem, chociaż w bolesny sposób raniącym sumienia wielu chrześcijan, to wtedy trzeba powiedzieć sobie, a zwłaszcza tym którzy obwieszczają, że jest ona ekskomunikowana: ktokolwiek, kto podejmuje się pełnienia funkcji ministra w obecnej sytuacji prawnej w Polsce - stawia się w sytuacji potencjalnie ekskomunikowanego (...) jeśli decyzja min. Kopacz o wskazaniu szpitala, w którym aborcja mogłaby zostać dokonana, podjęta została zgodnie z prawem, to pretensje trzeba zgłaszać do prawa a nie do niej. „A jeśli do niej to o to, że w ogóle zgodziła się być ministrem (...) Nie wolno stwarzać sytuacji tak dwuznacznych, że powiem: godzę się być ministrem ale pewnych praw nie będę przestrzegał, bo – jak ocenia etyk – byłaby to anarchia”.
abp Józef Życiński zwraca uwagę: „Naszym obowiązkiem jest modlić się za te osoby, których sumienia są ukształtowane inaczej a nie straszyć je ekskomunikami – podkreślił metropolita lubelski. – Natomiast konkretna decyzja kogo w takich przypadkach dotyka kara ekskomuniki jest decyzją znana Bogu i tym, którzy w swoich sumieniach reprezentowali fanatyzm niszczący życie. Kategorycznie wykluczam tworzenie rankingu kandydatów do ekskomuniki i umieszczanie w nim członków rządu lub tych, którzy z racji instytucjonalnych obowiązków zmuszeni są do działań, jakich wewnętrznie nie akceptują.
Metropolita lubelski powiedział, że w obecnej sytuacji potrzeba trzeba klimatu modlitwy, świadectwa nauczania, które Jan Paweł II dał w ‘Evangelium vitae’, a nie „klimatu rozgrywek, w których element ludyczny osobistych rozgrywek dominuje nad dokonaną tragedią”. „Takie typu działania ośmieszają Kościół i rodzą sceptycyzm wobec obrońców życia sugerując, że wszyscy oni podejmują oni działania równie mało roztropne”
Z kolei proszony przez KAI o komentarz ekspert prawa kanonicznego ks. Prof. Remigiusz Sobański powiedział jedynie: „Zajmowanie się tego rodzaju głupstwami jest niegodne poważnego człowieka. To są głupstwa, którymi ktoś strzela. Ktoś coś palnie i od razu mamy problem”.
Odmiennego zdania jest natomiast abp Tadeusz Gocłowski, który w wywiadzie dla RMF FM i Newsweeka powiedział, że ci którzy przyczynili się do dokonania aborcji u 14-letniej lublinianki „już są w ekskomunice” oraz , że „prawo kościelne działa bezpośrednio od momentu popełnienia czynu”. Zapytany, czy min Kopacz jest już wykluczona z Kościoła, abp Gocłowski odparł: „Jeśli rzeczywiście wskazała miejsce aborcji, to bezpośrednio uczestniczyła w tym czynie. A przepis odnosi się do każdego, kto przyczynia się do śmierci dziecka nienarodzonego”.
Sama minister Ewa Kopacz powiedziała dziś w radiu TOK FM, że jako urzędnik dopełniła swojej roli. "Nie mam poczucia winy, wręcz przeciwnie". Minister zdrowia podkreśliła, że sama wychowała się w rodzinie katolickiej i chodzi do kościoła. "Wczoraj również byłam w kościele, więc nie mam powodu w tej chwili do tego, aby mieć poczucie jakiejkolwiek winy. Wręcz przeciwnie. Mam pewien dyskomfort wynikający z moich przekonań, ale niezależnie od tego - jako urzędnik dopełniłam swojej roli" - oznajmiła. Ewa Kopacz uważa, że jej obowiązkiem - jako ministra zdrowia - było wskazanie szpitala matce i córce, które zgłosiły się do rzecznika praw pacjenta. "Aborcja, która zgodnie z prawem się odbywa, zgodnie z prawem, które obowiązuje od 15 lat, nie jest niczym złym. Natomiast złą rzeczą jest na pewno to, co się dzieje w tzw. podziemiu aborcyjnym. Może to jest dobry moment do tego, żeby pokazać, jak pewne rzeczy trzeba usystematyzować" – tłumaczyła minister zdrowia.
Dziękujemy Abp Gocłowskiemu za to, że chociaż on jeden jeszcze pamięta i przypomina innym, czego uczy Kościół.
Natomiast rozmaitym P.T. Sobańskim, Życińskim, Szostkom, Kopaczom i inszym apostatom przypominamy:
Władzy rozkazywania domaga się porządek duchowy i wywodzi się ona od Boga. Jeśli więc sprawujący władzę w państwie wydają prawa względnie nakazują coś wbrew temu porządkowi, a tym samym wbrew woli Bożej, to ani ustanowione w ten sposób prawa, ani udzielone kompetencje nie zobowiązują obywateli (...). Wtedy w rzeczywistości kończy się władza, a zaczyna potworne bezprawie
(bł. Jan XXIII, Pacem in Terris)
Prawo ludzkie jest prawem w takiej mierze, w jakiej jest zgodne z prawym rozumem, a tym samym wypływa z prawa wiecznego. Kiedy natomiast jakieś prawo jest sprzeczne z rozumem, nazywane jest prawem niegodziwym; w takim przypadku jednak przestaje być prawem i staje się raczej aktem przemocy
(św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae, I-II, q.93)
Każde prawo ustanowione przez ludzi o tyle ma moc prawa, o ile wypływa z prawa naturalnego. Jeśli natomiast pod jakimś względem sprzeciwia się prawu naturalnemu, nie jest już prawem, ale wypaczeniem prawa
(św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae, I-II, q.95)
Cokolwiek prawa cywilne stanowią w tej sprawie, powinno być najzupełniej pewne, że człowiek nigdy nie może być posłuszny prawu, które samo w sobie jest niemoralne; miałoby to miejsce, gdyby prawo uznało za dozwolone przerywanie ciąży. Oprócz tego nie można być ani uczestnikiem kampanii na rzecz tego prawa, ani nawet oddać w tym celu swego głosu. Co więcej, nie wolno także współpracować w stosowaniu takiego prawa. Jest niedopuszczalne stawianie na przykład lekarzy i służby zdrowia w sytuacji bezpośredniego współudziału w przerywaniu ciąży; a więc wobec konieczności wyboru między prawem Bożym a swoją pozycją zawodową.
(Kongregacja Nauki Wiary, Deklaracja Quaestio de abortu)
Prawa, które dopuszczają oraz ułatwiają przerywanie ciąży i eutanazję, są zatem radykalnie sprzeczne nie tylko z dobrem jednostki, ale także z dobrem wspólnym i dlatego są całkowicie pozbawione rzeczywistej mocy prawnej. Nieuznanie prawa do życia, właśnie dlatego, że prowadzi do zabójstwa osoby, której społeczeństwo ma służyć, gdyż to stanowi rację jego istnienia, przeciwstawia się zdecydowanie i nieodwracalnie możliwości realizacji dobra wspólnego. Wynika stąd, że gdy prawo cywilne dopuszcza przerywanie ciąży i eutanazję, już przez ten sam fakt przestaje być prawdziwym prawem, moralnie obowiązującym. Przerywanie ciąży i eutanazja są zatem zbrodniami, których żadna ludzka ustawa nie może uznać za dopuszczalne. Ustawy, które to czynią, nie tylko nie są w żaden sposób wiążące dla sumienia, ale stawiają wręcz człowieka wobec poważnej i konkretnej powinności przeciwstawienia się im poprzez sprzeciw sumienia.
(Jan Paweł II, Evangelium Vitae)
niedziela, 22 czerwca 2008
Zrobiliśmy z Kościoła fabrykę
Czyli gwiazdor postępu wszelakiego, zakała Archidiecezji Katowickiej, ks. Zbigniew Czendlik, o którym pisaliśmy już w naszej Kronice, tym razem w wywiadzie dla Gazety Aborczej:
W Czechach wiedzą, że Kościół to aktywni świeccy, nie księża. W Polsce ta świadomość nie jest powszechna. Panuje raczej przekonanie, że Kościół to pociąg, w którym wszyscy grzecznie siedzą. W parafiach jest jak w fabryce. Przychodzi ksiądz i bez względu na to, co potrafi, dostaje obowiązki poprzednika: katecheza w szkole, nawet gdy nie ma zdolności pedagogicznych, prowadzenie chóru, nawet gdy nie cierpi śpiewać. Robota jak na taśmie. Efekt? Rutyna, a potem znudzenie.
(...)
W Czechach każdy ksiądz szuka własnych sposobów docierania do ludzi. W swojej parafii jestem - mówiąc oczywiście metaforycznie - papieżem, biskupem, proboszczem. Robię to, co potrafię, lubię i co jest moim zdaniem powołaniem księdza - tworzę przestrzeń, w której ludzie mogą się realizować. W Polsce problemem jest to, że ludzie przychodzą na gotowe. Są bierni, sami nawet nie potrafią się nakarmić. Hostię przyjmują wprost do ust, co jest symbolem skrajnego infantylizmu religijnego. Taki jest właśnie polski Kościół - czekamy, aż ktoś nas nakarmi. Sami nie jesteśmy w stanie tego zrobić.
(...)
Kiedy się modlimy? Ciągle. Modlę się, jak z wami rozmawiam, jak idę do kogoś z wizytą, gram w kręgle. Prymitywne wyobrażenie modlitwy to składanie rąk i modlenie się „Ojcze nasz", „Zdrowaś Mario". A przecież modlitwa to wszystko, co robię.
(...)
Mówienie, że Czesi są ateistami, traktowanie ich z góry jest bardzo krzywdzące. To ludzie, którzy duchowo są bardzo aktywni, szukają swojej drogi. Ja nie jestem od robienia z nich katolików, ale od asystowania w ich życiowej drodze
(...)
Kościół ze swojej natury jest demokratyczny, w końcu pierwszym prawdziwym demokratą był Jezus. To my hierarchiczną strukturą usprawiedliwiamy swoje lenistwo, brak odpowiedzialności. Świeccy nie zrobią nic, jeśli nie każe im proboszcz, księża nie zrobią nic, jak nie wyda zgody biskup, biskup czeka na papieża.
(...)
o tym, że aborcja jest grzechem, mówię młodym ludziom, ale nigdy na ten temat nie powiedziałem ani nie powiem kazania. Zbyt wielu wysłuchałem spowiedzi, podczas których słyszałem, jak kobiety cierpią z tego powodu. Nie mam sumienia, żeby rozdrapywać te rany jeszcze z ambony. Z in vitro jest podobnie.
(...)
Po '89 roku w Czechach wielu katolików myślało, że nagle życie religijne ożyje. Gdy tak się nie stało, zrzucili winę na Sobór Watykański II. Teraz, gdy papież Benedykt pozwolił wrócić do mszy trydenckiej, to złapali wiatr w żagle. Mnie konserwatyści nie przeszkadzają, tylko żeby nie narzucali swojej wizji jako jedynej prawdy. Takie Radio Maryja to przykład tego, co się dzieje się, gdy ktoś poczuje, że jest posiadaczem prawdy. Ks. Rydzyka Bóg już pokarał: dał pieniądze i odebrał rozum.
(...)
Pomódlmy się o nawrócenie dla ks. Zbigniewa!
W Czechach wiedzą, że Kościół to aktywni świeccy, nie księża. W Polsce ta świadomość nie jest powszechna. Panuje raczej przekonanie, że Kościół to pociąg, w którym wszyscy grzecznie siedzą. W parafiach jest jak w fabryce. Przychodzi ksiądz i bez względu na to, co potrafi, dostaje obowiązki poprzednika: katecheza w szkole, nawet gdy nie ma zdolności pedagogicznych, prowadzenie chóru, nawet gdy nie cierpi śpiewać. Robota jak na taśmie. Efekt? Rutyna, a potem znudzenie.
(...)
W Czechach każdy ksiądz szuka własnych sposobów docierania do ludzi. W swojej parafii jestem - mówiąc oczywiście metaforycznie - papieżem, biskupem, proboszczem. Robię to, co potrafię, lubię i co jest moim zdaniem powołaniem księdza - tworzę przestrzeń, w której ludzie mogą się realizować. W Polsce problemem jest to, że ludzie przychodzą na gotowe. Są bierni, sami nawet nie potrafią się nakarmić. Hostię przyjmują wprost do ust, co jest symbolem skrajnego infantylizmu religijnego. Taki jest właśnie polski Kościół - czekamy, aż ktoś nas nakarmi. Sami nie jesteśmy w stanie tego zrobić.
(...)
Kiedy się modlimy? Ciągle. Modlę się, jak z wami rozmawiam, jak idę do kogoś z wizytą, gram w kręgle. Prymitywne wyobrażenie modlitwy to składanie rąk i modlenie się „Ojcze nasz", „Zdrowaś Mario". A przecież modlitwa to wszystko, co robię.
(...)
Mówienie, że Czesi są ateistami, traktowanie ich z góry jest bardzo krzywdzące. To ludzie, którzy duchowo są bardzo aktywni, szukają swojej drogi. Ja nie jestem od robienia z nich katolików, ale od asystowania w ich życiowej drodze
(...)
Kościół ze swojej natury jest demokratyczny, w końcu pierwszym prawdziwym demokratą był Jezus. To my hierarchiczną strukturą usprawiedliwiamy swoje lenistwo, brak odpowiedzialności. Świeccy nie zrobią nic, jeśli nie każe im proboszcz, księża nie zrobią nic, jak nie wyda zgody biskup, biskup czeka na papieża.
(...)
o tym, że aborcja jest grzechem, mówię młodym ludziom, ale nigdy na ten temat nie powiedziałem ani nie powiem kazania. Zbyt wielu wysłuchałem spowiedzi, podczas których słyszałem, jak kobiety cierpią z tego powodu. Nie mam sumienia, żeby rozdrapywać te rany jeszcze z ambony. Z in vitro jest podobnie.
(...)
Po '89 roku w Czechach wielu katolików myślało, że nagle życie religijne ożyje. Gdy tak się nie stało, zrzucili winę na Sobór Watykański II. Teraz, gdy papież Benedykt pozwolił wrócić do mszy trydenckiej, to złapali wiatr w żagle. Mnie konserwatyści nie przeszkadzają, tylko żeby nie narzucali swojej wizji jako jedynej prawdy. Takie Radio Maryja to przykład tego, co się dzieje się, gdy ktoś poczuje, że jest posiadaczem prawdy. Ks. Rydzyka Bóg już pokarał: dał pieniądze i odebrał rozum.
(...)
Pomódlmy się o nawrócenie dla ks. Zbigniewa!
niedziela, 15 czerwca 2008
Główna Dyrekcja Drogi informuje...
Na stronie rzymskiego neokatechumenatu (tej samej, która nieopatrznie udostępniła treść Nowego Statutu) można przeczytać pierwszy komentarz, który całkowicie wypacza papieskie nakazy zapisane w Statucie:L'unica rilevante modifica al testo "ad experimentum" approvato nel 2002 è di natura liturgica. Infatti viene modificato il modo di ricevere la Santa Comunione nella Liturgia Eucaristica: da oggi si dovrà ricevere rimanendo in piedi e non seduti , come era consuetudine. I fedeli partecipanti all'Eucarestia rimangono al proprio posto e non procedono in processione verso l'altare. Il sacerdote che presiede l'Assemblea distribuirà la Santa Comunione recandosi da ogni singolo fedele.
Non varia la distribuzione del Sangue di Cristo che, oltre ad essere confermata, viene realizzata porgendo il Calice al fedele seduto al proprio posto.
Jedyną znaczącą zmianą w stosunku do tekstu Statutu zatwierdzonego "ad experimentum" w 2002 r. jest zmiana liturgiczna, to znaczy zmiana sposobu przyjmowania Komunii Świętej w Liturgii Eucharystycznej: od dzisiaj będzie przyjmowana na stojąco, a nie na siedząco, jak to było w zwyczaju. Wierni uczestniczący w Eucharystii pozostają na swoim miejscu i nie podchodzą procesyjnie do ołtarza. Kapłan przewodniczący zgromadzeniu rozdzieli Komunię Świętą poprzez podejście do każdego z wiernych z osobna.
Nie zmienia się sposób dystrybucji Krwi Chrystusa, który - jak nam potwierdzono - będzie osiągnięty poprzez podanie Kielicha wiernym siedzącym na swoich miejsscach.
przypomnijmy brzmienie Art. 13 § 3 Statutu Drogi Neokatechumenalnej:
(...) Per quanto concerne la distribuzione della Santa Comunione sotto le due specie, i neocatecumeni la ricevono in piedi, restando al proprio posto.
Jeśli chodzi o rozdzielanie Komunii Świętej pod obiema postaciami, neokatechumeni przyjmują ją w postawie stojącej, pozostając na swoich miejscach.
Drodzy neoni, kogo wy macie za idiotę? Ojca świętego? A może samego Pana Boga?
Kyrie eleison!
Msza trydencka musi powrócić do wszystkich parafii!
Jak donosi The Telegraph, przewodniczący papieskiej komisji Ecclesia Dei, Dario kard. Castrillon Hoyos podczas konferencji prasowej, która została zorganizowana w Londynie po pierwszej od 40 lat celebracji przez kardynała Mszy trydenckiej w katedrze w Westminster, powiedział iż Tradycyjna Msza święta, praktycznie zakazana przez ostatnie 40 lat, ma być przywrócona we wszystkich parafiach Anglii i Walii. W dodatku Watykan wprowadzi we wszystkich seminariach wymóg nauczania kleryków celebracji Mszy trydenckiej, aby w przyszłości każdy kapłan potrafił ją odprawić. Wspólnoty katolickie na całym świecie już wkrótce otrzymają specjalną instrukcję, która pozwoli lepiej zrozumieć i docenić przedsoborowy ryt sakramentalny. Telegraph pisze dalej, że wczorajsze oświadczenie wygłoszone w imieniu Benedykta XVI przez watykańskiego hie
rarchę, odpowiedzialnego za dawną liturgię, zapewne przeraziło postępowych katolików, w tym wielu biskupów Anglii i Walii. Papież zmartwił już postępowców wydając w ubiegłym roku motu proprio "uwalniające" dawną liturgię. Wczorajsze posunięcie wskazuje jasno, że intencją Ojca świętego jest szersza promocja wiekowego obrządku.
Spytany o to, czy Msza trydencka mogłaby być sprawowana w przyszłości w wielu parafiach, kardynał odpowiedział: Nie "w wielu". We wszystkich parafiach! Ojciec święty daje dawną liturgię nie tylko dla tych kilku grup, które o nią proszą, ale dla wszystkich, aby każdy z nas znał ten sposób sprawowania Mszy świętej.
Ksiądz kardynał przypomniał również iż czcigodna cisza w rycie trydenckim stanowi jeden ze skarbów, który katolicy, szczególnie młodzi, którzy przy
chodzą po raz pierwszy na Mszę trydencką, powinni odkryć na nowo. Papież chce przywrócić dawny ryt, który będzie nazwany rytem gregoriańskim, nawet tam, gdzie wspólnota o to nie prosi. Skoro ludzie nie znają tego rytu, to nie proszą o Msze święte w nim odprawiane - wyjaśnił kard. Castrillon Hoyos.
Mówiąc o Nowej Mszy ksiądz kardynał wyznał: Zrewidowana Msza, przyjęta w 1970 r. po Drugim Soborze Watykańskim dała początek wielu, wielu, wielu nadużyciom. Doświadczenie minionych 40 lat nie zawsze było dobre. Wielu ludzi utraciło poczucie szacunku i adoracji Pana Boga, a nadużycia sprawiły, że wiele dzieci nie wie, jak się zachowywać w obecności Pana Boga. Nowa Msza jakkolwiek nie zniknie. Życzeniem papieża jest, aby obydwie formy rytu istniały obok siebie.
Na konferencji prasowej, dziennikarz z lewicującego "The Tablet" (taki angielski "Gość Niedzielny") spytał, czy zapowiadane zmiany liturgiczne nie oznaczają "kroku wstecz"? Poczynając od dnia wydania papieskiego motu proprio, postępowi biskupi Anglii i Walii usiłowali wielokrotnie ograniczać dostęp wiernych do dawnego rytu Mszy twierdząc, iż do odprawiania takiej Mszy jest niezbędne istnienie "stabilnej grupy" (w oryginale Summorum Pontificum: coetus) wiernych, która o nią prosi. Kardynał odparł na to iż stabilna grupa może się składać choćby z trzech osób, które nie muszą nawet pochodzić z jednej parafii. Pełne wdrożenie zmian zajmie pewnie wiele lat, tak samo jak wiele lat trwało "absorbowanie soboru", ale zwracam uwagę, że szeroki powrót do celebracji dawnej Mszy nie sprzeciwia się nauczaniu Drugiego Soboru Watykańskiego.
Dziękujemy księdzu kardynałowi za te przerażające dla postępowców słowa i... zapraszamy do Polski! U nas też jest wielu postępowców, których można (i trzeba) naprostować na ortodoksję.
Wiemy z wielu źródeł, że nasza Kronika jest już czytana przez kilku biskupów, setki kapłanów i kleryków, a poruszane przez nas problemy stanowią tematy wielu rozmów przy obiadach i kolacjach na plebaniach. Jest nam miło, że informujemy, przekonujemy i przede wszystkim prowokujemy do dyskusji i myślenia. Pokornie prosimy o modlitwy w naszej intencji, o wspomnienie na nas w memento pro vivis, jak również o światło Ducha świętego.
rarchę, odpowiedzialnego za dawną liturgię, zapewne przeraziło postępowych katolików, w tym wielu biskupów Anglii i Walii. Papież zmartwił już postępowców wydając w ubiegłym roku motu proprio "uwalniające" dawną liturgię. Wczorajsze posunięcie wskazuje jasno, że intencją Ojca świętego jest szersza promocja wiekowego obrządku.Spytany o to, czy Msza trydencka mogłaby być sprawowana w przyszłości w wielu parafiach, kardynał odpowiedział: Nie "w wielu". We wszystkich parafiach! Ojciec święty daje dawną liturgię nie tylko dla tych kilku grup, które o nią proszą, ale dla wszystkich, aby każdy z nas znał ten sposób sprawowania Mszy świętej.
Ksiądz kardynał przypomniał również iż czcigodna cisza w rycie trydenckim stanowi jeden ze skarbów, który katolicy, szczególnie młodzi, którzy przy
chodzą po raz pierwszy na Mszę trydencką, powinni odkryć na nowo. Papież chce przywrócić dawny ryt, który będzie nazwany rytem gregoriańskim, nawet tam, gdzie wspólnota o to nie prosi. Skoro ludzie nie znają tego rytu, to nie proszą o Msze święte w nim odprawiane - wyjaśnił kard. Castrillon Hoyos.Mówiąc o Nowej Mszy ksiądz kardynał wyznał: Zrewidowana Msza, przyjęta w 1970 r. po Drugim Soborze Watykańskim dała początek wielu, wielu, wielu nadużyciom. Doświadczenie minionych 40 lat nie zawsze było dobre. Wielu ludzi utraciło poczucie szacunku i adoracji Pana Boga, a nadużycia sprawiły, że wiele dzieci nie wie, jak się zachowywać w obecności Pana Boga. Nowa Msza jakkolwiek nie zniknie. Życzeniem papieża jest, aby obydwie formy rytu istniały obok siebie.
Na konferencji prasowej, dziennikarz z lewicującego "The Tablet" (taki angielski "Gość Niedzielny") spytał, czy zapowiadane zmiany liturgiczne nie oznaczają "kroku wstecz"? Poczynając od dnia wydania papieskiego motu proprio, postępowi biskupi Anglii i Walii usiłowali wielokrotnie ograniczać dostęp wiernych do dawnego rytu Mszy twierdząc, iż do odprawiania takiej Mszy jest niezbędne istnienie "stabilnej grupy" (w oryginale Summorum Pontificum: coetus) wiernych, która o nią prosi. Kardynał odparł na to iż stabilna grupa może się składać choćby z trzech osób, które nie muszą nawet pochodzić z jednej parafii. Pełne wdrożenie zmian zajmie pewnie wiele lat, tak samo jak wiele lat trwało "absorbowanie soboru", ale zwracam uwagę, że szeroki powrót do celebracji dawnej Mszy nie sprzeciwia się nauczaniu Drugiego Soboru Watykańskiego.
Dziękujemy księdzu kardynałowi za te przerażające dla postępowców słowa i... zapraszamy do Polski! U nas też jest wielu postępowców, których można (i trzeba) naprostować na ortodoksję.
Wiemy z wielu źródeł, że nasza Kronika jest już czytana przez kilku biskupów, setki kapłanów i kleryków, a poruszane przez nas problemy stanowią tematy wielu rozmów przy obiadach i kolacjach na plebaniach. Jest nam miło, że informujemy, przekonujemy i przede wszystkim prowokujemy do dyskusji i myślenia. Pokornie prosimy o modlitwy w naszej intencji, o wspomnienie na nas w memento pro vivis, jak również o światło Ducha świętego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)