sobota, 29 września 2012

Co naprawdę napisał o.Bugnini 19.03.1965 r. w L'Osservatore Romano

Po internecie od lat krąży "świstek trzykrotnie kserowany" jakoby o. Hannibal Bugnini CM 19 marca 1965 r.  w watykańskim dzienniku opublikował następujące wyznanie:

Celem stworzenia Novus Ordo Missae jest "pozbawienie jej katolickich modlitw, katolickiej liturgii i wszystkiego, co może być nawet cieniem przeszkody dla naszych odłączonych braci, to jest Protestantów

Mimo, że abp Bugnini zdecydowanie nie jest z naszej bajki, to jednakowoż w nieustającem umiłowaniu prawdy chcielibyśmy przypomnieć, co o. Bugnini naprawdę napisał w tymże wydaniu L'Osservatore Romano, w swojem artykule Le "Variationes" ad Alcuni Testi della Settimana Santa ("Zmiany" niektórych tekstów [obrzędów] Wielkiego Tygodnia):




L'orazione 7° reca il titolo; 'Per l'unità del cristiani' (non 'della Chiesa', che è sta stata sempre una). Non si paria più di 'eretici' e 'scismatici', ma di 'tutti i fratelli che credondo in Cristo'
(...)
Gli studiosi penseranno e mettere in luce le fonti bibliche e liturgiche da cui derivano o alle quali si inspirano i nuovi testi, elaborati col cesello dai Gruppi di studio del 'Consilium' E diacomo pure che non di rado lavore è proceduto 'cum timore et tremore' nel dover sacrificare espressioni e concetti tantocari, e ormai per lunga consuetudine familiari. Come non rimpiangere per esempio 'ad sanctam matrem Ecclesiam catolicam atque apostolicam revocare dignetur' della settima orazione? E tuttavia l'amore delle anime e il desiderio di agevolare in ogni modo il cammino dell'unione ai fratelli separati, rimovendo ogni pietra che possa constituire pur lontanamente un inciampo o motivo di disagio, hanno indoto la Chiesa anche a quiesti penosi sacrifici.

tłumaczenie:

Siódma oracja [odnowionych obrzędów wielkopiątkowych] nosi tytuł "za jedność chrześcijan" (a nie "Kościoła", jak było zawsze dawniej). Nie używa się już "dyskryminujących" wyrażeń "heretycy" i "schizmatycy", tylko "wszyscy bracia, którzy wierzą w Chrystusa"
(...)
Naukowcy chcą rzucić nieco światła na źródła biblijne i liturgiczne, którymi inspirowano się lub z których wprost zaczerpnięto nowe teksty, które nierzadko Grupy Studyjne komisji Consilium musiały wydobywać za pomocą dłuta. Trzeba również powiedzieć, że często prace postępowały z "drżeniem i obawą" przed poświęceniem/pozbyciem się określeń i koncepcji tak drogich i znanych od pokoleń. Jak tu nie żałować np. [pozbycia się] słów "[ażeby Bóg (...) ich (...)] przywrócić raczył do świętej Matki Kościoła katolickiego i apostolskiego" z tekstu siódmej oracji?  A jednak umiłowanie dusz i życzenie wspomożenia wszelkimi sposobami drogi do jedności dla braci odłączonych, poprzez usunięcie każdego kamienia, który mógłby choćby z daleka stanowić przeszkodę lub trudność, powodowała Kościołem aby ponieść nawet i te, bolesne ofiary.

Niby podobne, ale jednak jest spora różnica. A tylko prawda jest ciekawa.

środa, 26 września 2012

Nocne Polaków rozmowy

Zapis audycji z Adamem Strugiem - gorąco polecam posłuchać

 O muzyce, sakramentologii i liturgii - przed- i posoborowej.

Mogę jedynie ubolewać, że p. Adam nie pisuje dla Kroniki Novus Ordo

niedziela, 23 września 2012

Kto powiedział, że NOM musi być nudny?

Dlaczego na Soborze Drugim i Pół zniesiono używanie manipularza?

Zaskakującą odpowiedź na to pytanie znajdziemy na stronie ministrantów diecezji bielsko-żywieckiej (pisownia oryginalna):

Manipularz (sudarium) niegdyś trzymany w lewej dłoni, był chustą 75 x 10 cm, którą dawano znak oficjalnego rozpoczęcia jakiejś uroczystości, służyła zaś do ocierania czoła z potu. Przedstawiony Manipularz wprowadził papież Sylwestr (314 – 353) jako element ozdobny. W liturgii symbolizował pęta, jakimi związany był Jezus w czasie swej męki. Przed Soborem Watykańskim II manipularz nosili wszyscy po święceniach subdiakonatu (od XI w.) po soborze – diakonatu. Od 1968 r. nie używa się go /Konstytucja o Liturgii z 1967 r. nr. 25/ przeszkadzał w rozdawaniu Komunii świętej i utracił swoje zadanie.
Przy okazji dowiadujemy się, że w 1967 r. odbyła się jakaś dogrywka Drugiego Soboru Watykańskiego. Podróże (po internecie) kształcą...

sobota, 22 września 2012

Kuria Metropolitalna w Poznaniu staje na wysokości zadania

za portalem TVN24.pl


Poznańska kuria nie zgadza się na mszę bluesową, która miała być częścią Meskalina Blues Festival w Środzie Wielkopolskiej. - Nie rozumiemy tej decyzji - mówi Bartosz Godziewski, dyrektor artystyczny imprezy.

"Już skąpe informacje dotyczące stylu wykonawczego utworów 'Msza św. w oprawie bluesowej' oraz 'subtelne aranżacje bluesowo-jazzowe' dyskwalifikują wykorzystanie utworów w liturgii" - czytamy w piśmie podpisanym przez biskupa Grzegorza Balcerka i ks. prałata Ireneusza Dosza. Powód? W liturgii "nie ma miejsca dla muzyki o charakterze świeckim".
"Repertuar nie pasuje do 26. niedzieli"
- O tej decyzji dowiedzieliśmy się w weekend. Jesteśmy mocno zaskoczeni. W Polsce organizuje się msze jazzowe, rockowe czy właśnie bluesowe i nikt nie robi z tego problemu. 10 lat temu w Bolesławcu były podobne wątpliwości, a dziś msze przy Festiwalu Bluesowym nad Bobrem cieszą się sporym zainteresowaniem - tłumaczy Godziewski.
Kurii nie podoba się nie tylko muzyka. "Przedstawione teksty utworów nie są zgodne z formularzem liturgii Mszy św. 26 Niedzieli Zwykłej roku B" - czytamy.
Ten zarzut szczególnie zaskoczył organizatorów festiwalu. - Kościół korzysta z podobnego repertuaru przez cały rok. Nikt przecież nie pisze utworów tylko na 26. niedzielę w roku - dziwi się Godziewski.

Kuria zwróciła także uwagę na "znikomą funkcjonalność formalną" tekstów oraz że utwory "nie są przeznaczone do wykonawstwa przez zgromadzony lud".
Blues jak łacina
- Opinia jest nijaka i nie zgadzamy sie z tymi zarzutami. Na wielu mszach utwory śpiewane są po łacinie a przecież dziś mało kto zna ten język - odpowiada Godziewski.
Organizatorzy wierzą jeszcze, że mszę uda się odprawić. - Chcemy wykonać na niej utwory gospel z delikatną aranżacją bluesową i jazzową. Nie planowaliśmy żadnego głośnego koncertu - przekonuje Godziewski, który zamierza jeszcze w tej sprawie rozmawiać z biskupem. Wcześniej ich pomysł poparł ks. Janusz Śmigiel, dziekan Kolegiaty w Środzie Wielkopolskiej. Wymagał on jednak zgody kurii na odprawienie bluesowej mszy.
------------------------

Dziękujemy bpowi Balcerkowi  i proponujemy, aby jego P.T. Koledzy z branżowego profsojuza zamiast śmiać się z Niego wzięli dobry przykład i przepędzili z naszych, katolickich świątyń "msze" rapowe, folkowe, bluesowe, jazzowe, góralskie, performerów i szarpidrutów wszelakich oraz szemranych wierszokletów, którzy pomylili Mszę świętą ze spektaklem teatralnym.