Tym razem z przyczyny natłoku obowiązków stanu przerwę wielkopostną zaczynamy w Przedpościu.
Zapraszamy po Wielkanocy!
piątek, 28 lutego 2014
red. Franciszek Kucharczak "jedzie Kroniką Novus Ordo"
Czytam i oczom nie wierzę:
Mam nadzieję, że to już tak na stałe.
A teraz pomyślmy, czy oficjalna zgoda na świętokradzko przyjmowaną Komunię świętą do łapy sprawiła, że "tendencja się odwróciła"? Nic podobnego. "Udogodnienie" nic nie dało. Liczba wiernych w Polsce nadal spada.
(...)Co się stało? Kimże redaktor jest aby osądzać kardynała Kaspera? Duch Soboru sę ulotnił? Gaz zakręcili? Tlen podali? Starość?
Jeśli rzeczywiście niemiecki hierarcha (kard. Kasper) użył takich słów, jak podano, to trudno się tej krytyce dziwić. Bo co oznacza takie zdanie: „Czy możemy odmówić sakramentu pokuty i komunii w sytuacji, gdy osoba rozwiedziona i żyjąca w nowym związku wyrazi skruchę z powodu rozpadu swego pierwszego małżeństwa i zapewni, że uczyni wszystko, aby jej drugi związek cywilny żył wiarą?”. Odpowiedź na takie pytanie może być tylko jedna: nie „możemy” odmówić, lecz musimy. Jeśli ktoś, niezależnie od stanowiska zajmowanego w Kościele, twierdzi inaczej, staje w jawnej sprzeczności z nauką Chrystusa. O tej jednoznaczności nauki Jezusa ws. małżeństwa przypomina często prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kard. Gerhard Ludwig Müller.
(...)
Widoczne w Niemczech tendencje do „niuansowania” nierozerwalności małżeństwa są zapewne skutkiem powszechnego lekceważenia nauki Jezusa o małżeństwie. Ale czy z faktu, że wielu katolików łamie swoje najświętsze życiowe zobowiązanie (a takim dla większości jest z pewnością ślub małżeński), wynika, że wolno zamknąć uszy na słowa Jezusa? Czy w dążeniu do „nierobienia przykrości” parom, które popełniły fatalny błąd, Kościół miałby przemianować „błąd” na „opcję”?
Jeśli na tym świecie ma coś jeszcze znaczyć dane słowo, to ostatnią rzeczą, jaką wolno w tej kwestii odpuścić, jest wierność małżonków aż do śmierci.
Katolicy w Niemczech praktycznie nie muszą pościć, w wielu miejscach praktycznie się nie spowiadają – i wciąż ich ubywa. Czy ktoś się łudzi, że oficjalna zgoda na świętokradztwo sprawi, że tendencja się odwróci? Nic podobnego – ludzie wrócą do Kościoła, gdy znajdą tam Chrystusa, a nie samych nadskakujących z „udogodnieniami”, przymilnie uśmiechniętych, i przepraszających że żyją, duchownych. Ludzie potrzebują prawdy o sobie, a więc także o swoim grzechu, inaczej nie ma mowy o nawróceniu.
(...)
Mam nadzieję, że to już tak na stałe.
A teraz pomyślmy, czy oficjalna zgoda na świętokradzko przyjmowaną Komunię świętą do łapy sprawiła, że "tendencja się odwróciła"? Nic podobnego. "Udogodnienie" nic nie dało. Liczba wiernych w Polsce nadal spada.
wtorek, 25 lutego 2014
Dlaczego Kroniki Novus Ordo nie ma na Facebooku?
Odpowiedź: Strona nadal sobie jest, ale się nie wyświetla, bo tak zadecydowałem w ubiegłym roku. Nadal mam nad nią pełną kontrolę i w każdej chwili mogę ją ponownie opublikować. Tylko nie chcę.
Wszelkie pogłoski o tym, że została zablokowana przez administrację Facebooka rozsiewane przez niedoinformowanych współpracowników katolickich środków masowego rażenia przekazem są fałszywe i bezpodstawne. Nie wierzcie kłamczuchom.
Pan Łukasz jest dziennikarzem przemyskiego radia "Fara", studentem UMCS, przyszłym politologiem i prawnikiem kanonistą. Jak na współpracownika katolickiej rozgłośni, obmawianie bliźnich idzie mu całkiem nieźle. Może ktoś z Redakcji radia przypomni mu brzmienie ósmego Przykazania Bożego, bo chyba zapomniał...
Pan Łukasz, zapewne przytłoczony nadspodziewaną popularnością, przed chwilą zablokował osobom postronnym dostęp do swojego bloga (a więc potrafi przeczytać instrukcję obsługi serwisu blogger.com - gratulujemy!). Na szczęście w Googlu jeszcze przez kilka dni będzie dostępna publicznie jego kopia. Motto umieszczone w nagłówku bloga powala na kolana:
Wszelkie pogłoski o tym, że została zablokowana przez administrację Facebooka rozsiewane przez niedoinformowanych współpracowników katolickich środków masowego rażenia przekazem są fałszywe i bezpodstawne. Nie wierzcie kłamczuchom.
![]() |
| Zrzut fragmentu ekranu z publicznie dostępnej strony w portalu społecznościowym Facebook |
Pan Łukasz jest dziennikarzem przemyskiego radia "Fara", studentem UMCS, przyszłym politologiem i prawnikiem kanonistą. Jak na współpracownika katolickiej rozgłośni, obmawianie bliźnich idzie mu całkiem nieźle. Może ktoś z Redakcji radia przypomni mu brzmienie ósmego Przykazania Bożego, bo chyba zapomniał...
Pan Łukasz, zapewne przytłoczony nadspodziewaną popularnością, przed chwilą zablokował osobom postronnym dostęp do swojego bloga (a więc potrafi przeczytać instrukcję obsługi serwisu blogger.com - gratulujemy!). Na szczęście w Googlu jeszcze przez kilka dni będzie dostępna publicznie jego kopia. Motto umieszczone w nagłówku bloga powala na kolana:
![]() |
| Zrzut ekranu z serwisu google.pl |
"temat najtrudniejszy i najboleśniejszy"
Konsystorz, który miał się zająć duszpasterstwem rodzin i stanowić wprowadzenie do synodu biskupów o tej samej problematyce, skupił się wyłącznie na sytuacji rozwodników żyjących w związkach niesakramentalnych. Praktycznie nie było innych tematów – przyznaje kard. Philippe Barbarin z Lyonu.
O wielomilionowych demonstracjach w obronie rodziny, które w ubiegłym roku odbywały się we Francji, nie wspomniano na przykład ani słowem – przyznaje prymas Galii.
„80 czy nawet 90 procent wystąpień dotyczyło tematu rozwiedzionych, którzy zawarli nowy związek. Bo jest to dziś temat najtrudniejszy i najboleśniejszy" – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Barbarin. "Nie wystarczy powiedzieć: jestem rygorystą czy jestem laksystą. Takie postawienie sprawy powoduje impas w dzisiejszej dyskusji. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że dwie rzeczy są pewne: słowo prawdy, które przekazuje nam Biblia, i miłość Boga do wszystkich ludzi, bez względu na ich sytuację. Dlatego jeśli zajmiemy się wyłącznie regułami i powiemy, że to, co było do tej pory zakazane, odtąd jest dozwolone, to popadniemy w absurd. Bo Kościół może wprowadzać zmiany w sprawach nieistotnych. Jeśli jednak coś opiera się bezpośrednio na słowie Bożym, to nie da się nic zmienić. Dlatego trzeba potraktować tę sprawę naprawdę głęboko i pokazać ludziom, że jest to wyzwanie dla ich wolności, a nie jakieś reguły, które się im narzuca. I odpowiadając w sposób wolny na to słowo Boże, dadzą piękne świadectwo, a ich miłość na tym zyska”.
-----------
No to już chyba wiadomo, jak będzie wyglądać październikowy synod...
O wielomilionowych demonstracjach w obronie rodziny, które w ubiegłym roku odbywały się we Francji, nie wspomniano na przykład ani słowem – przyznaje prymas Galii.
„80 czy nawet 90 procent wystąpień dotyczyło tematu rozwiedzionych, którzy zawarli nowy związek. Bo jest to dziś temat najtrudniejszy i najboleśniejszy" – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Barbarin. "Nie wystarczy powiedzieć: jestem rygorystą czy jestem laksystą. Takie postawienie sprawy powoduje impas w dzisiejszej dyskusji. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że dwie rzeczy są pewne: słowo prawdy, które przekazuje nam Biblia, i miłość Boga do wszystkich ludzi, bez względu na ich sytuację. Dlatego jeśli zajmiemy się wyłącznie regułami i powiemy, że to, co było do tej pory zakazane, odtąd jest dozwolone, to popadniemy w absurd. Bo Kościół może wprowadzać zmiany w sprawach nieistotnych. Jeśli jednak coś opiera się bezpośrednio na słowie Bożym, to nie da się nic zmienić. Dlatego trzeba potraktować tę sprawę naprawdę głęboko i pokazać ludziom, że jest to wyzwanie dla ich wolności, a nie jakieś reguły, które się im narzuca. I odpowiadając w sposób wolny na to słowo Boże, dadzą piękne świadectwo, a ich miłość na tym zyska”.
-----------
No to już chyba wiadomo, jak będzie wyglądać październikowy synod...
poniedziałek, 24 lutego 2014
Podział kanapy na dwa zydle
http://www.unacum.pl/2014/02/rozam-w-instytucie-dobrego-pasterza.html
Obserwujemy właśnie początek końca IBP
Obserwujemy właśnie początek końca IBP
Subskrybuj:
Posty (Atom)


